Pizzerinki

By | 6 sierpnia 2012 | 16:49 15 komentarzy
Na wstępie zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany, lecz moja własna recenzja ;). Aktualnie coraz rzadziej używam tzw. "gotowców" z torebek. Ale czasem, gdy brakuje mi czasu lub gdy na rynku pojawi się coś, co mnie zaintryguje, postanawiam to wypróbować. Poza tym wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi i stosowane z umiarem nie robi nikomu krzywdy. Tak właśnie było z pizzerinkami. Byłam ciekawa finalnego dania i powiem szczerze - jestem mile zaskoczona! Z jednego opakowania wyszło mi  6 pizzerinek. Po upieczeniu były chrupiące i smaczne. ;) Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to ciasto w trakcie wyrabiania. Potrzeba dwa razy więcej mąki, niż jest napisane na opakowaniu. Ale może to kwestia tego, że używałam mąki żytniej. Generalnie polecam ten produkt na szybki obiad. Czas przygotowania jest tu odrobinę krótszy, bowiem ciasto krócej wyrasta niż w przypadku tradycyjnej pizzy. Poza tym pizzerinki polecę osobom, które mają lęk przed zrobieniem własnego ciasta na pizzę (w przypadku proszku Winiar naprawdę ciężko coś zepsuć).  Kolejnym krokiem może być już zagniecenie tradycyjnego ciasta. W kuchni opłaca się czasem metoda małych kroczków. Ogólnie gotowca od Winiar oceniam całkiem nieźle,  więc może kiedyś do niego wrócę. Póki co, zostaję jednak fanką tradycyjnej, wykonywanej samodzielnie pizzy ;).
 
pizzerinki

Składniki:
ciasto:
  • 1 opakowanie Winiary "Pomysł na Pizzerinki"
  • 1 i ½ szklanki ciepłej wody
  • 1 i ½ szklanki mąki (u mnie mąka żytnia i lepiej mieć więcej mąki na stanie)
  • 2 stołowe łyżki oleju (u mnie oliwa z oliwek)
sos:
  • baza - składnik torebki Winiary
  • 200 ml zimnej wody
  • łyżka przecieru (opcjonalnie)
na pizzę:
  • pół pokrojonej w kostkę cebuli
  • kilka podsuszanych kiełbasek myśliwskich pokrojonych w plasterki
  • starty żółty ser
Przygotowanie:
Zawartość torebki z napisem "sos" wrzucamy do 200ml zimnej wody, dokładnie mieszamy i odstawiamy. Opcjonalnie do sosu dodajemy łyżkę przecieru pomidorowego dla polepszenia smaku.

Zawartość saszetki z napisem "ciasto" mieszamy w  1,5 szklanki ciepłej wody najlepiej w dużej misce. Dodajemy 2 łyżki oleju/oliwy. Wsypujemy mąkę. Mieszamy i zaczynamy wyrabiać ciasto. Gdy ciasto klei się do palców dosypujemy mąki.

Wyrobione ciasto odstawiamy na około 20 minut w ciepłe miejsce. Następnie rozwałkowujemy (możemy zrobić 1 dużą pizzę lub kilka mniejszych) i smarujemy sosem. Na koniec nakładamy na pizzę/pizzerinki ulubione składniki. U mnie są to kiełbaska, cebula i ser.  Pizzerinki pieczemy w 210 stopniach przez 15-20 minut.

Smacznego!
 

15 komentarzy:

  1. pizzerinki wygladaja bardzo apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam je, zawsze wychodzą właśnie z tej torebki ;p Fajne na obiad.

    OdpowiedzUsuń
  3. domowe jednak zawsze najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają smakowicie :) Chociaż muszę przyznać, że czytając o tym, że są szybsze myślałem, że jakoś ominęli proces wyrastania albo coś, a tu wychodzi na to, że baza na ciasto to tak naprawdę mąka, suszone drożdże i sól. Nie wiem jaki jest w smaku ten sos, ale dla samej bazy ciasta bym tego nie kupił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog ;) Bardzo mi się podoba ;P
    +Zapraszam do mnie : http://photographyismyexistence.blogspot.com/
    Życzę miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielbicielem i specjalista od pieczenia pizzy jest w naszym domu mój syn.
    Robi ją sam - wspaniałą
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. MartynCiu,

    nie korzystam z takich rozwiązań, bo poza może krótszym czasem przygotowania, wszystko przemawia za własnoręcznie przygotowanym ciastem na pizzę.
    Nie wiem jaka jest cena tej torebki. Dodatkowo zastanawiam się nad jej zawartością, bo skoro jeszcze trzeba dodać mąkę, to wydaje mi się, że w tej torebce jest głównie sól zmieszana z drożdżami instant...choć może i dodali jakiegoś proszku do pieczenia...???

    Pozdrawiam serdecznie,
    Edith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Edith masz rację to tylko drożdże, sól i ciut spulchniacza. Nie ma tam żadnych tajnych składników. Na szczęście nie ma też glutaminianu sodu, bo takich produktów unikam. Generalnie jak pisałam w notce, wolę własną pizzę. A z gotowców korzystam rzadko, lubie coś tylko przetestować. ;)

      Usuń
  8. Lubię pizzerinki, ale takich gotowych nigdy nie kupowałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jednak preferuję takie zrobione własnoręcznie, bo takie jednak najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają apetycznie ,ale raczej chyba nigdy ich nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam pizzerinki - bardzo często zdarza mi się kupować w piekarniach :)
    co do gotowców - od czasu do czasu nachodzi mnie na nie straszna ochota. niby wiem, ze domowe lepsze i zdrowsze, ale jak mus to mus :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy jeszcze nie korzystałam z tego gotowca. Twoje pizzerinki wyglądają bardzo apetycznie. Chętnie bym się na nie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście własnoręcznie robione są najlepsze, ale czasami można wypróbować coś nowego

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, miło mi będzie jak wyrazisz o nim opinię ;)