Ostatnie Posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekoladowe co nieco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekoladowe co nieco. Pokaż wszystkie posty
Gdy prezentowałam Wam na blogu czekowiśnię doskonale wiedziałam, że sezon przetworów nie może obejść się także bez czekośliwki, którą również uwielbiam. Jeśli jeszcze nie macie jej w swoich spiżarniach nic straconego, bowiem sezon na śliwki wciąż trwa :).


Składniki:
  • 2,5 kg śliwek węgierek (waga po wypestkowaniu)
  • 650 g cukru (ilość cukru należy dostosować do kwaśności śliwek lub indywidualnych upodobań)
  • 125 g gorzkiej czekolady min. 70% kakao
  • 40 g kakao
Przygotowanie:
Śliwki myjemy, osuszamy, pozbawiamy pestek i kroimy w mniejsze kawałki. Wrzucamy do garnka z grubym dnem, zasypujemy cukrem i odstawiamy na 2h, aby puściły sok. Następnie garnek stawiamy na gazie i smażymy powidła początkowo na dużym płomieniu, a potem stopniowo na coraz mniejszym, często je mieszając. Powidła smażymy do momentu aż zgęstnieją, będzie to trwać około 2h. Po tym czasie, pozostawiając garnek na małym ogniu, dodajemy pokruszoną w kostkę czekoladę oraz kakao. Mieszamy i grzejemy tylko do czasu, aż czekolada się roztopi. Następnie zdejmujemy z ognia i mieszamy do całkowitego połączenia składników. Gotowe, gorące powidła przekładamy do wyparzonych wcześniej słoików. Zakręcamy je i stawiamy do góry dnem. W tej pozycji pozostawiamy je przynajmniej przez 12h. W celu dłuższego przechowywania słoiki można dodatkowo spasteryzować. Smacznego!

 

Śliwka - robaczywka!
Dzisiaj mam dla Was przepis, któremu nie oprze się żaden łasuch. Uwielbiam czekoladę, a wiśnie w czekoladzie to mój ulubiony rodzaj pralinek. Z tego względu postanowiłam odrobinę tej słodyczy zamknąć w słoiczkach, aby móc delektować się nią przy okazji jesiennych śniadań lub podwieczorków na słodko. Wam również polecam wykonanie tej smacznej konfitury, a jednocześnie ostrzegam - jest uzależniająca! Jeśli postanowicie otworzyć jeden słoiczek na drugi dzień po przygotowaniu, to dziwnym trafem może okazać się, że pozostałe również bardzo szybko znikną.... dlatego może warto zrobić od razu podwójną porcję? :)


Składniki:
(na około 6-8 słoiczków)
  • 2,5 kg wiśni
  • 650-750 g cukru (ilość cukru należy dostosować do kwaśności wiśni lub indywidualnych upodobań)
  • 100 g dobrej gatunkowo mlecznej czekolady
  • 50 g gorzkiej czekolady min. 70% kakao
  • 25 g kakao

Przygotowanie: 
Wiśnie myjemy, osuszamy i drylujemy. Wrzucamy do garnka z grubym dnem, zasypujemy cukrem i odstawiamy na 2h, aby puściły sok. Po tym czasie garnek stawiamy na gazie, zagotowujemy owoce i usuwamy szumowiny. Następnie gotujemy na minimalnej mocy palnika, bez przykrycia, mieszając od czasu do czasu, do momentu aż sok odparuje, a konfitura nieco zgęstnieje (około 40-60 minut). Pozostawiając garnek na małym ogniu, dodajemy oba rodzaje pokruszonej w kostkę czekolady oraz kakao. Mieszamy i grzejemy tylko do czasu, aż czekolada się roztopi. Następnie zdejmujemy z ognia i mieszamy do całkowitego połączenia składników. Gotową, gorącą konfiturę przekładamy do wyparzonych wcześniej słoików. Zakręcamy je i stawiamy do góry dnem. W tej pozycji pozostawiamy je przynajmniej przez 12h. W celu dłuższego przechowywania słoiki można dodatkowo spasteryzować. Smacznego!



Z dziećmi i dla dzieci 2014



Ostatnio miałam sporo spraw na głowie i mało czasu spędzałam w kuchni. Nadarzyła się jednak okazja... jedno wolne popołudnie, gdzie mogłam oddać się relaksowi i upichcić coś na spokojnie. Ponieważ wcześniej był Dzień Dziecka, postanowiłam że będzie to coś słodkiego. Ostatecznie przymknęłam oko na dietę oraz wszystkie zdrowe nawyki żywieniowe i postanowiłam zrobić tort, który w rzeczywistości jest małą bombą kaloryczną. Niemniej jednak każdy jego kęs sprawił mi ogromną radość, bo tort wyszedł rewelacyjny, Wam też polecam spróbować! Warto zgrzeszyć i zjeść, choćby kawałeczek ;))

Składniki:
biszkopt:
  • 180 g bezglutenowego mixu do wypieków (u mnie Schär)
    (
    można zastąpić mąką pszenną tortową)
  • 2 płaskie łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
    (można zastąpić tradycyjnym proszkiem do pieczenia)
  • 120 g cukru
  • 5 jajek
  • 1 stołowa łyżka mąki ziemniaczanej 
  • 2 stołowe łyżki oleju słonecznikowego lub rzepakowego
  • 1,5 stołowej łyżki kakao
  • szczypta soli  
krem czekoladowy:
  • 500 ml kremówki 30% lub 36%
  • 300 g gorzkiej czekolady (zawartość kakao min. 75%)
  • 3 stołowe łyżki cukru pudru
frużelina z truskawek:
  • 500 g świeżych truskawek
  • 150 g cukru
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 płaskie łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 2 stołowe łyżki zimnej wody
  • 2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w odrobinie gorącej wody
masa śmietanowa:
  • 500 ml kremówki 36%
  • 2 stołowe łyżki cukru pudru
  • odrobina czerwonego barwnika spożywczego
  • 1 stołowa łyżka żelatyny
  • 1/3 szklanki gorącej wody
dodatkowo:
  • likier o smaku krówkowym do nasączenia biszkopta  (opcjonalnie woda z sokiem z cytryny)
  • do dekoracji: płatki czekolady, cukrowe serduszka oraz kakao 

Przygotowanie:
krem czekoladowy:
Przygotowanie kremu rozpoczynamy wieczorem, dzień wcześniej, niż zrobienie całego tortu. Kremówkę umieszczamy w rondelku i grzejemy na wolnym ogniu do momentu aż zawrze. Nie gotujemy jej, lecz zdejmujemy z ognia i dodajemy połamaną w kostkę czekoladę oraz cukier. Dokładnie mieszamy do momentu aż czekolada i cukier całkowicie się rozpuszczą. Gotową mieszankę umieszczamy w lodówce, najlepiej na całą noc (minimalny czas chłodzenia 10h). Gotową, schłodzoną masę czekoladową wyjmujemy z lodówki i ubijamy mikserem aż otrzymania gęstego kremu (gdy krem zrobi się gęsty od razu przestajemy ubijać, ponieważ łatwo jest go przebić i wówczas się zwarzy).

biszkopt:
Przed przygotowaniem biszkopta należy kilka godzin wcześniej wyjąć jajka z lodówki, aby miały temperaturę pokojową. Mąki, kakao oraz proszek do pieczenia przesiewamy do jednej miski. Następnie białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli, pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier. Do gotowej piany dodajemy kolejno żółtka, przesiane suche składniki oraz olej. Delikatnie mieszamy na jednolitą masę. Brzegi tortownicy o średnicy 22-23 cm, smarujemy masłem, dno wykładamy papierem do pieczenia. Gotową masę przelewamy do formy, lekko wyrównujemy. Pieczemy w temperaturze 170-180 stopni około 35-40 minut lub do tzw. suchego patyczka. Gotowe ciasto wyciągamy z formy, studzimy na kratce. Następnie przekrawamy wzdłuż na 3 równe blaty.

frużelina truskawkowa:
Mąkę ziemniaczaną rozpuszczamy w dwóch łyżkach zimnej wody i odstawiamy na moment. Truskawki myjemy i usuwamy szypułki. Większe owoce dzielimy na dwie połowy lub kilka mniejszych części. Umieszczamy je w rondelku, zasypujemy cukrem i podgrzewamy na średnim ogniu do momentu aż cukier się rozpuści, cały czas mieszając. Owoce puszczą sporo soku, więc nie ma potrzeby podlewania ich wodą. Gdy cały cukier się rozpuści, dodajemy sok z cytryny oraz rozpuszczoną mąkę. Dokładnie mieszamy, zagotowujemy i zdejmujemy z gazu. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy kilka łyżek soku z truskawek i dokładnie mieszamy. Następnie żelatynę z sokiem dodajemy do pozostałych w rondlu truskawek. Całość mieszamy i schładzamy, aby frużelina zrobiła się gęsta. 

masa śmietanowa:
Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i odstawiamy do wystudzenia. Mocno schłodzoną kremówkę (min. czas chłodzenia 10h, najlepiej cała noc) ubijamy na sztywno z dodatkiem cukru pudru. Do ubitej śmietany dodajemy barwnik spożywczy i mieszamy łyżką. Następnie stopniowo dodajemy jeszcze płynną, wystudzoną żelatynę, która jest mniej więcej w temperaturze pokojowej. Całość dokładnie mieszamy. 

przełożenie:
Na paterze układamy pierwszy blat biszkopta, nasączamy go likierem bądź wodą z cytryną, smarujemy połową kremu czekoladowego i nakładamy połowę frużeliny truskawkowej. Następnie czynności powtarzamy. Całość przykrywamy trzecim blatem biszkopta i lekko dociskamy. Górę oraz brzegi tortu obkładamy masą śmietanową. Dekorujemy wedle uznania (u mnie brzegi obsypane są wiórkami czekolady, na górze z pomocą szablonu zrobiłam serduszko z kakao, dookoła rozłożyłam cukrowe serduszka.) Gotowy tort chłodzimy przed podaniem min. 2h w lodówce. Smacznego!

Milion smaków truskawek
Dzisiaj ostatnia konkursowa propozycja z makaronem Omnomnom. Tym razem mam dla Was coś na słodko. Jest to  istna bomba kaloryczna, ale warta spróbowania, nawet jeśli ktoś liczy kalorie.;) Całość doskonale się komponuje i w dodatku smakuje wybornie. A mówię to ja... zwolennik makaronu w wersji wytrawnej (do dziś!). Od teraz chętnie biszkopty zastąpię czekoladowo-kawowym makaronem. ;)



Składniki:

(na keksówkę o wymiarach 20x10)
  • 160g makaronu penne od Omnomnom
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 1 tabliczka białej czekolady
  • łyżeczka kawy rozpuszczalnej
  • 2 opakowania mascarpone
  • 6 żółtek
  • 100-150 g cukru
  • szklanka malin (świeżych lub mrożonych)
  • łyżka stołowa miodu rzepakowego
  • łyżka stołowa cukru pudru
  • odrobina kakao

Przygotowanie:
Makaron gotujemy al dente, zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Żółtka ucieramy z cukrem na kogel mogel. Następnie miksujemy na średnich obrotach, stopniowo dodając mascarpone, do momentu aż krem będzie gęsty. Krem odstawiamy do lodówki. W tym czasie obie czekolady roztapiamy w kąpieli wodnej, dodajemy łyżeczkę kawy i dokładnie mieszamy. Ostudzony makaron obtaczamy w czekoladzie i układamy w keksówce jeden obok drugiego, tworząc jedną warstwę. Foremkę odstawiamy do lodówki na 10 minut, aby czekolada zastygła. Po tym czasie czekoladowy makaron przykrywamy połową ilości kremu. Następnie wszystkie czynności powtarzamy po raz drugi, w tej samej kolejności (makaron->lodówka->krem). Wierzch deseru posypujemy kakao i całość odstawiamy do lodówki na kilka minut. Przygotowujemy sos malinowy. Maliny umieszczamy w małym rondlu razem z cukrem pudrem i miodem. Grzejemy na wolnym ogniu, cały czas mieszając, aż woda odparuje i sos zgęstnieje. Dobrze schłodzone tiramisu kroimy w kwadraty i podajemy z gorącym sosem malinowym. Smacznego!



Fusion  w kolorach #omnomnom
Pudding z pieczywa to wspaniała rzecz. Możecie go przygotować, kiedy Wasz chleb, chałka lub bułeczki nie są już pierwszej świeżości. Pudding nadaje im drugie życie. :) Bardzo lubię go przygotowywać nawet ze świeżego pieczywa, ponieważ jest bardzo sycący i można skomponować go niemal ze wszystkimi dodatkami: świeżymi i suszonymi owocami lub bakaliami. 


Składniki:
  • 6 bułeczek maślanych Jean Pierre od Lidl Polska
  • garść rodzynek
  • 2 łyżki stołowe groszków czekoladowych
  • 2/3 szklanki mleka + kilka łyżek
  • 2 czubate łyżeczki budyniu czekoladowego
  • 2 jajka
  • 1 łyżka stołowa cukru
  • 2 łyżki stołowe miodu
  • łyżeczka esencji waniliowej
  • szczypta cynamonu
Przygotowanie:
Bułeczki maślane kroimy na małe kromeczki. Proszek budyniowy rozpuszczamy w kilku łyżkach mleka. Pozostałą część mleka zagotowujemy z cukrem. Następnie dolewamy budyniową mieszankę, chwilę mieszamy i zdejmujemy z gazu. Gdy budyń ostygnie, miksujemy go z jajkami, miodem, esencją waniliową i cynamonem. W lekko natłuszczonym naczyniu żaroodpornym układamy warstwowo: bułeczki maślane, rodzynki, groszki czekoladowe oraz odrobinę masy budyniowo-jajecznej (u mnie wyszły 3 warstwy). Gotowy pudding wkładany do piekarnika rozgrzanego na 175 stopni i pieczemy przez 20-25 minut. Smacznego!



Dzisiaj mam dla Was urocze babeczki, które z pewnością ucieszą oko Waszej Drugiej Połówki. Sposób dekorowania mignął mi kiedyś na wallu Pinteresta i postanowiłam go wykorzystać. Babeczki są w wersji bardziej fit i glutenfree, ponieważ wraz z Nowym Rokiem postanowiłam zmienić trochę nawyki żywieniowe (więcej opowiem o tym w osobnym poście). Tak więc w przepisie znalazła się mąki ryżowa oraz stewia zamiast cukru. Jako, że to mój pierwszy eksperyment z tego typu produktami, postanowiłam "odchudzić" tylko muffiny. Krem pozostał w wersji tradycyjnej, ale może z czasem spróbuję stworzyć jego dietetyczną wersję. Oczywiście jeśli macie ochotę, możecie przygotować babeczki tradycyjnie, czyli z mąką pszenną
i cukrem. 


 
Składniki:
muffiny:
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 50 ml mleka
  • 2 jajka 
  • 200 g mąki ryżowej
    (można zastąpić mąką pszenną)
  • 4 łyżki stołowe stewii w proszku
    (można zastąpić 125g cukru)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szczypta soli
  • 2 łyżki kakao
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
krem:
  • 100 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 125 g serka kremowego śmietankowego np. Philadelphia
  • kilka kropel czerwonego barwnika spożywczego
dodatkowo:
  • cukier puder

Przygotowanie:
Do dużej miski przesiewamy suche składniki (mąkę, stewię, proszek do pieczenia, kakao, sól), w drugiej misce mieszamy składniki mokre (jogurt, mleko, olej, esencję waniliową oraz lekko ubite za pomocą trzepaczki jaja). Mokre składniki dodajemy do suchych. Całość mieszamy łyżką i nakładamy do foremek silikonowych lub papilotek, do około 2/3 wysokości. Babeczki pieczemy przez około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C.  

Upieczone muffiny studzimy na kratce. W tym czasie przygotowujemy krem. Za pomocą miksera ucieramy masło z cukrem pudrem na biały puch. Następnie stopniowo dodajemy serek, wciąż miksując do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Na koniec dodajemy kilka kropel barwnika i całość mieszamy łyżką, aby równomiernie rozprowadzić kolor. 

Z ostudzonych babeczek odkrawamy górną część, która wystaje poza papilotki. W każdej odciętej części wycinamy wykrawaczką do ciastek serduszko i oprószamy cukrem pudrem (do wycinania możecie użyć także noża i serduszka z papieru jako szablonu). Pozostałą część muffina smarujemy kremem i przykrywamy go wierzchem z wyciętym serduszkiem. W ten sam sposób dekorujemy pozostałe babeczki. Smacznego!



Słodkie Walentynki 2014
Te smakowite babeczki to dzieło mojej współlokatorki Oli. Jednak są na tyle smaczne i pojawiają się w naszym mieszkaniu na tyle często, że postanowiłam Wam je pokazać :).


Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 1 szklanka mleka
  • 2/3 szklanki cukru
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 80g oleju
  • 2 jajka
  • tabliczka mlecznej czekolady (dobrej gatunkowo)

Przygotowanie:
Do dużej miski wrzucamy suche składniki (mąkę, cukier, proszek do pieczenia, kakao), następnie dodajemy mokre (mleko, jaja i olej). Całość mieszamy łyżką i nakładamy do foremek silikonowych, do  około 2/3 wysokości. Czekoladę kroimy w kostkę i wkładamy po kilka kawałków do każdej foremki. Babeczki pieczemy przez około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C. Smacznego! 





Mamy grudzień, więc wszyscy stopniowo szykują się do Świąt Bożego Narodzenia. Ja także pomalutku rozpoczynam przygotowania. W tym miesiącu na blogu królować będą przepisy świąteczne - mam nadzieje, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Cykl bożonarodzeniowych smakołyków rozpoczynam tymi piernikowymi muffinkami. Jeśli nie macie czasu na pieczenie wykwintnych ciast, takie babeczki doskonale uzupełnią smakołyki na wigilijnym stole.


Składniki:
babeczki:
  • 2 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • szklanka mleka
  • szklanka cukru
  • 1,5 łyżeczki domowej przyprawy do piernika
  • 3 łyżki stołowe kakao 
  • 60g startej gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 90g masła 
dekoracja:
  • tabliczka mlecznej czekolady
  • tabliczka białej czekolady
  • mieszanka kandyzowanych owoców

Przygotowanie:
Na początek masło oraz czekoladę umieszczamy w rondlu z grubym dnem i podgrzewamy na wolnym ogniu cały czas mieszając. Gdy składniki dokładnie się roztopią rondel zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostudzenia.  W tym czasie suche składniki (mąkę, cukier, przyprawę do piernika, kakao, proszek do pieczenia) przesiewamy do miski. W drugiej misce mieszamy składniki mokre (mleko, jajka). Następnie do składników suchych wlewamy mokre i dokładnie mieszamy łyżką. Na koniec do masy dodajemy ostudzone, roztopione masło z czekoladą i jeszcze raz dokładnie mieszamy.  Masą napełniamy foremki do około 2/3 wysokości. Babeczki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180st. przez 20 minut. Po upieczeniu studzimy je na kratce. Przechodzimy do dekoracji. Czekoladę mleczną i białą rozpuszczamy w kąpieli wodnej (każdą w osobnej misce). Na ostudzonych babeczkach robimy za pomocą łyżki esy floresy na przemian z czekolady mlecznej i białej (aby uzyskać efekt marmurka polecam porozmazywanie wzorków wykałaczką). Na koniec muffiny posypujemy kandyzowanymi owocami. Odstawiamy aż czekolada zastygnie. Smacznego!






Jutro obchodzimy Mikołajki ;). Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na prezent, a Wasi bliscy lubią łakocie, to takie babeczki będą doskonałym, słodkim upominkiem ;). Moje babeczki niestety nie wytrzymały do jutra, bo zostały zjedzone. Z dobrego serca radzę więc upiec podwójną porcję. 


Składniki:
babeczki:
  • 1 szklanka mąki
  • 1 jajko
  • pół szklanki mleka
  • pół szklanki cukru
  • łyżeczka cukru waniliowego
  • 2-3 łyżki stołowe kakao
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 70g oleju lub roztopionego masła
dekoracja:
  • kilka truskawek
  • 100ml śmietanki kremówki 36%
  • łyżka cukru pudru

Dodatkowo do dekoracji przyda się - rękaw cukierniczy z małą, zaokrągloną końcówką (taką jak obok)

 
Przygotowanie:
Na początek wszystkie suche składniki (mąkę, cukier, cukier waniliowy, kakao, proszek do pieczenia) przesiewamy do miski. W drugiej misce mieszamy składniki mokre (mleko, jajka oraz olej). Następnie do składników suchych wlewamy mokre i dokładnie mieszamy łyżką. Masą napełniamy foremki do około 2/3 wysokości (polecam użycie foremek o wydłużonym kształcie i mniejszej średnicy, wtedy babeczki będzie łatwiej udekorować). Babeczki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180st. przez 20 minut. Po upieczeniu studzimy je na kratce. Kremówkę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Gotowe babeczki dekorujemy tak, aby przypominały mikołajowe czapki. Za pomocą rękawa cukierniczego robimy na krawędzi  babeczki okrąg z ubitej kremówki. Na środku układamy truskawkę (miejscem po szypułce do dołu). Na szczycie truskawki wyciskamy z bitej śmietany kuleczkę, imitującą pompon. Babeczki przechowujemy w lodówce, jednak polecam podanie ich natychmiast po przygotowaniu. Smacznego!







Wracamy do Święta Duchów... tym razem mam dla Was słodkie kosteczki ;). Bez wątpienia jest przy tym deserze trochę "ciapania i babrania"  jeśli używamy zwykłej czekolady zamiast takiej cukierniczej. Mimo to, myślę że jest to fajna zabawa w kuchni i bez wątpienia można zaprosić do niej dzieci;). A od siebie powiem, że paluszki obtoczone czekoladą smakują naprawdę wybornie. 


(inspiracja)
Składniki:
  • paluszki (najlepiej z małą ilością soli)
  • pianki marshmallows (najlepiej w wersji mini)
  • biała czekolada

Przygotowanie:
Pianki marshmallows wycinamy tak, aby imitowały panewkę stawową (najlepiej z jednej strony pianki wyciąć trójkącik). Następnie pianki nabijamy na paluszki po obu stronach i obtaczamy w białej czekoladzie rozpuszczonej w kąpieli wodnej. Gotowe kosteczki odstawiamy do zastygnięcia na arkuszu folii aluminiowej. Smacznego!


Halloween!




To ciasto zdecydowanie podbiło moje serce. Jest puszyste, rozpływające się w ustach, a w dodatku mocno czekoladowe. Mimo jesiennego dodatku dyni, pachnie Świętami Bożego Narodzenia - to chyba sprawka cynamonu. Aromat jaki unosi się w domu w trakcie pieczenia jest po prostu nieziemski... ;). Oczywiście polecenie "Kroić po całkowitym ostudzeniu" spotkało się u mnie z całkowitą ignorancją i połowa ciasta zniknęła jeszcze przed ostudzeniem ;).


Składniki: (Przepis cytuję od Bake&Taste  z moimi drobnymi modyfikacjami )
suche:
  • 1 szklanka mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczka kakao w proszku
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2/3 szklanki cukru
mokre
  • 1/2 szklanki puree z dyni
  • 1 całe jajko
  • 2 białka
  • 1 łyżka oleju
dodatkowo:
  • posypka czekoladowa 
  • 1/2 szklanki kropelek/łezek czekoladowych 

Przygotowanie:  
W dużej misce miksujemy wszystkie mokre składniki, a w drugiej łączymy suche. Suche składniki stopniowo wsypujemy do mokrych i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Do powstałej masy wrzucamy groszki czekoladowe i mieszamy łyżką. Ciasto wylewamy do formy (u mnie 22x22cm), posypujemy czekoladową posypką i pieczemy 15-25 minut  lub do  tzw. suchego patyczka w temperaturze 180 stopni. Kroimy po ostudzeniu. Smacznego!

*Jak zrobić puree z dyni? -> kliknij po przepis

 




Ach... jeżyny! To chyba moje ulubione owoce zaraz po truskawkach. Niestety mają zdecydowanie bardziej odstraszającą cenę: 8,99zł za pudełeczko 250g. To aż boli w studencki portfel... Ale za bardzo je lubię, by móc sobie odmówić przyjemności ich jedzenia :). Więc dzisiaj mam dla Was bardzo smaczny deser, a przyznam, że był to mój debiut jeśli chodzi o ricottę w kuchni.



Składniki:

serniczki:
  • 250g serka ricotta
  • 1,5 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżka kakao
  •  łyżka żelatyny
sos:
dodatkowo:
  • kilka jeżyn do dekoracji


    Przygotowanie: 
    Ricottę rozcieramy z cukrem pudrem. Dodajemy łyżkę żelatyny rozpuszczonej w 1/3 szklanki gorącej wody. Masę mocno mieszamy. Następnie rozdzielamy ją do dwóch miseczek po równo i do jednej dodajemy kakao. Mieszamy  i przekładamy do foremek (najpierw warstwa biała potem z dodatkiem kakao). Odstawiamy do lodówki na kilka godzin, aż stężeją. W tym czasie przygotowujemy sos. Jeżyny, syrop z czarnej porzeczki, miód (i opcjonalnie alkohol) blendujemy na gładką masę. Następnie sos przecieramy przez sito, aby pozbyć się pestek Gotowe serniczki wykładamy na talerz. (Jeżeli użyjecie miseczek zamiast foremek silikonowych, polecam zanurzyć je na kilka sekund w gorącej wodzie, wówczas serniczki łatwiej będzie wyjąć). Dekorujemy sosem oraz kilkoma świeżymi owocami jeżyny. Smacznego!




    Z dziećmi i dla dzieci