Ostatnie Posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Ajerkoniak, czyli likier jajeczny, to gęsty i kremowy napój alkoholowy sporządzany na bazie żółtek ucieranych z cukrem. Jest to jeden z najchętniej przygotowywanych trunków na Święta i rozmaite okazje. Jest dość słodki i mocny (jeśli przygotowany ze spirytusu). Doskonale prezentuje się solo, podany w likierowym kieliszku. Stanowi również ciekawy dodatek do wypieków, deserów lub lodów. Jego przygotowanie nie jest czasochłonne, a w przeciwieństwie do długo dojrzewających nalewek, ajerkoniakiem można raczyć się już po kilku dniach. Nadchodzące Święta to doskonała okazja, by zmierzyć się z likierem jajecznym. Ładnie zapakowana butelka będzie z pewnością znakomitym prezentem dla bliskich.

ajerkoniak

Liczba porcji: ok. 750 ml
Czas przygotowania: 15 min + 24 godz. oczekiwania

Składniki:
  • 8 żółtek 
  • 250 g cukru pudru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 300 g spirytusu/wódki
  • 300 mleka skondensowanego, niesłodzonego
Przygotowanie:
Miskę, w której będziemy ubijać żółtka stawiamy nad garnkiem z gotującą się wodą, uważając aby jej dno nie stykało się z powierzchnią gotującej się wody. W tak przygotowanej kąpieli wodnej ubijamy żółtka z cukrem pudrem i cukrem waniliowym na średnich obrotach miksera ok. 3-5 min. Po tym czasie masa stanie się puszysta i prawie biała. 

Zdejmujemy miskę z kąpieli wodnej. Zmniejszamy obroty miksera, stopniowo dodajemy mleko skondensowane, miksujemy ok. 1 min. Następnie stopniowo dodajemy wódkę, miksujemy do połączenia składników. Powstały likier przelewamy do czystych, wyparzonych butelek, odstawiamy na min. 24 godz. w chłodne miejsce, aby ajerkoniak zgęstniał. 

Wskazówki:
- Zbyt szybkie dodanie wódki i mleka skondensowanego może spowodować zwarzenie masy z żółtek. 
- Ajerkoniak przechowujemy w chłodnym miejscu lub w lodówce do 3 tygodni. 
- Ajerkoniak przechowywany w lodówce dość mocno gęstnieje, więc przed podaniem należy ogrzać go do temperatury pokojowej. 
- Jeśli podczas dłuższego przechowywania ajerkoniak się rozwarstwi, należy przed podaniem energicznie potrząsnąć butelką. 

likier jajeczny
Powoli zbliża się czas planowania prezentów dla najbliższych. Polecam przygotowanie jadalnych upominków, prosto od serduszka. Co powiecie na małe, słodkie i urocze trufle? Zapakowane w eleganckie pudełko z pewnością ucieszą zarówno oko, jak i podniebienie. Przepis, który dla Was przygotowałam jest inspiracją z wyjazdu na Erasmusa do Portugalii. Na miejscu mieliśmy okazję poznać i bywać często w towarzystwie Brazylijczyków, a malutkie i urokliwe brigadeiro jest chyba najbardziej znaną i lubianą słodkością w Brazylii. W dodatku przygotowanie tych trufli jest dziecinnie proste, tym bardziej cieszę się, że dostałam przepis od mojej koleżanki Raissy :).

Z kolei historia powstania tego słodkiego deseru jest nieco bardziej zawiła. Tradycyjne brigadeiro przygotowywano niegdyś w formie jednego, całego ciasta, które dzielono na kawałki chwilę przed podaniem. Przepis został nazwany na cześć Eduarda Gomes’a, brazylijskiego polityka i generała brygady (z portugalskiego brigadeiro). Istnieją różne wersje jego historii. Jedna głosi, że słodkości sprzedawano, aby pozyskać fundusze na polityczną kampanię, a druga, że rozdawano je, aby pozyskać wyborców. Finał tej historii jest taki, że Gomes kampanii nigdy nie wygrał, ale brigadeiro jadane są w Brazylii do dziś. Częściej jednak serwuje się je w postaci urokliwych, małych trufli, aniżeli w postaci jednego ciasta.

trufle kakaowe

Liczba porcji: 18 sztuk
Czas przygotowania: 30 min + 1 godz. studzenia

Składniki:
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (533 g)
  • 20 g masła + ilość do natłuszczenia talerzy
  • 35 g kakao
  • wiórki kokosowe, do obtoczenia trufli
  • posypki czekoladowe, do obtoczenia trufli 
Przygotowanie:
Do rondla o grubym dnie wlewamy mleko skondensowane, dodajemy masło i kakao, gotujemy na małej mocy palnika ok. 10-15 min, cały czas mieszając. 

Gotową i gęstą masę na trufle wykładamy na dwa nasmarowane masłem głębokie talerze, odstawiamy do wystygnięcia na ok. 1 godz. 

Z chłodnej masy natłuszczonymi dłońmi formujemy kulki (⌀ 3,5 cm), obtaczamy je w posypce lub wiórkach kokosowych. Odstawiamy do lodówki, aby stwardniały.

Smacznego!

Wskazówki:
- Początkowo masa na trufle jest płynna, lecz w miarę gotowania będzie gęstnieć. Należy przerwać gotowanie, gdy masa zgęstnieje do konsystencji budyniu, wówczas w trakcie mieszania będzie widać dno garnka.
- Gotowe trufle umieszczamy w papilotkach i przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku, w chłodnym miejscu lub w lodówce. 
Wieniec cynamonowy... może lekko przypieczony, o niezbyt regularnym kształcie, ale wciąż absolutnie genialny, bo domowy. Wypieki pachnące cynamonem nieodłącznie kojarzą mi się z zimowymi wieczorami, kiedy siedząc pod kocem z kubkiem kakao czekam aż wyskoczą z pieca. W Portugalii prawdziwej zimy nie ma. Pobliskie polany właśnie się zazieleniły i pojawiły się na nich pierwsze kwiaty. Nie powiem, kwiaty w styczniu bardzo mi się podobają. Podobnie jak temperatury oscylujące w okolicach 16-17 stopni na plusie. Mimo wszystko zrobiło się jakby chłodniej w porównaniu do momentu, w którym tu przyjechaliśmy. Zamarzył mi się więc cynamonowy wypiek i kubek gorącego kakao. Długo się nie zastanawiając, upiekłam wieniec cynamonowy, z dużą ilością masła. Zaraz po wyjęciu z piekarnika był mocno chrupiący, a kolejnego dnia zrobił się bardziej wilgotny i jeszcze bardziej przeszedł aromatem cynamonu. Po prostu palce lizać!

wieniec cynamonowy

Składniki:
ciasto:
  • 3 szklanki mąki* (ok. 510 g)
  • 100 g masła
  • ¾ szklanki ciepłego mleka
  • 1 jajko
  • 10 g drożdży instant
  • 2 stołowe łyżki cukru
  • ¾ łyżeczki soli
nadzienie:
  • 100 g masła
  • 100 g cukru 
  • 2-3 stołowe łyżki cynamonu 
* użyłam szklanki o pojemności 250 ml 

Przygotowanie:
W małym garnuszku podgrzewamy masło z mlekiem, do momentu aż całe masło się rozpuści. Odstawiamy do lekkiego ostudzenia.

Do dużej miski przesiewamy mąkę z solą. Dodajemy drożdże, cukier, jajko oraz ciepłą (ale nie gorącą!) mieszaninę z masła i mleka. Całość mieszamy delikatnie drewnianą łyżką, a następnie zaczynamy zagniatać ciasto. Początkowo będzie się wydawało dość luźne, ale nie przerywamy zagniatania i nie podsypujemy większą ilością mąki (można tylko delikatnie oprószyć blat). Po upływie kilku minut ciasto zacznie się robić bardziej zwarte i elastyczne.

Po około 10 minutach zagniatania z ciasta formujemy kulę. Przekładamy ją do miski i przykrywamy czystą ściereczką. Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce bez przeciągów, na około 60-90 minut. Po wyrośnięciu ciasto delikatnie zagniatamy i dajemy mu odpocząć przez 5 minut. W tym czasie przygotowujemy nadzienie wieńca - w misce łączymy miękkie masło z cukrem i cynamonem. 

Po wyrośnięciu ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o grubości około 4-5 mm. Na wierzchu rozsmarowujemy masę z masła, cukru i cynamonu, pozostawiając na brzegach półcentymetrowy margines bez nadzienia. Ciasto zwijamy w rulon wzdłuż dłuższego boku, a następnie przecinamy wzdłuż na pół, zostawiając około 3 cm bez rozcięcia od górnej krawędzi. Rozciętą część wywijamy tak, aby przekrój z nadzieniem znalazł się na wierzchu. Następnie zaplatamy obie części  i łączymy na końcu tworząc wieniec.

jak zwijać wieniec cynamonowy?

Wieniec układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy przez 25-30 minut. Po wyjęciu z piekarnika studzimy na kratce. 
Smacznego!

drożdżowy wieniec z cynamonem
Keks to jedno z moich ulubionych ciast ze względu na dużą ilość bakalii. Jest pyszny, aromatyczny i puszysty. Lubię go jeść nie tylko w ciągu Bożego Narodzenia, choć trzeba przyznać, że keks jest piękną ozdobą świątecznego stołu. Jego ogromną zaletą jest także krótki czas przygotowania. W dodatku długo utrzymuje swoją świeżość. Jeśli upieczecie go 2-3 dni przed Wigilią i odłożycie w chłodne miejsce owiniętego w ściereczkę, to po tym czasie będzie jeszcze smaczniejszy. Choć ciężko się powstrzymać od spróbowania, gdy tak pięknie się prezentuje. 

keks z bakaliami

Składniki:
(wszystkie w temperaturze pokojowej)
  • 230 g maki pszennej typ 550 + 1 łyżka stołowa
  • 150 g masła
  • 150 g cukru
  • 2 jajka
  • 30 ml mleka
  • 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • 30 g rodzynek
  • 80 g bakalii (u mnie: suszona żurawina, suszone morele, orzechy włoskie)
  • 20 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 20 g kandyzowanej skórki cytrynowej
wierzch ciasta:
  • 5 stołowych łyżek cukru pudru
  • 2 stołowe łyżki wody
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego
  • 30 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 30 g kandyzowanej skórki cytrynowej
dodatkowo:
  • 50 ml wódki, rumu lub likieru
  • woda

Przygotowania:
Dzień przed upieczeniem keksa namaczamy rodzynki i żurawinę w wodzie z dodatkiem alkoholu np. rumu, wódki lub likieru.

Kolejnego dnia siekamy drobno: rodzynki, orzechy, żurawinę oraz morele. Umieszczamy je w miseczce. Dorzucamy skórkę pomarańczową oraz cytrynową. Dodajemy łyżkę mąki i dokładnie mieszamy, aby wszystkie bakalie były w niej obtoczone. 

Mąkę przesiewamy wraz z solą i proszkiem do pieczenia. Za pomocą miksera ucieramy masło z cukrem na puszystą masę przez około 5 minut. Następnie obroty miksera zmniejszamy na najniższe i dodajemy kolejno po jednym jajku. Dokładnie miksujemy. Do masy dodajemy połowę mąki i krótko mieszamy łyżką. Dolewamy mleko, dosypujemy resztę mąki i ponownie krótko mieszamy.

Na koniec dodajemy bakalie, dokładnie mieszamy i przekładamy do foremki keksowej o wymiarach 20 x 10 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i pieczemy przez około 60 minut lub tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu, ciasto wyciągamy z formy i studzimy na kratce. Ostudzone ciasto zawijamy w ściereczkę i odstawiamy w dość chłodne miejsce na dzień lub dwa. Przed podaniem keks dekorujemy lukrem i pozostałą częścią kandyzowanej skórki.

Lukier:
Cukier puder przesiewamy przez sito, łatwiej go wówczas rozetrzeć. Dodajemy do niego wodę oraz aromat pomarańczowy. Ucieramy za pomocą łyżki na gładką i jednolitą masę. Gotowym lukrem od razu dekorujemy ciasto.

Smacznego!

keks na święta
W przedostatniej już odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was wigilijną zupę grzybową. Jest to wersja postna, bez użycia mięsnego wywaru. Bardzo delikatna w smaku dzięki dodatkowi słodkiej śmietanki. Najlepiej smakuje z domowym makaronem, ale możecie użyć także tego ze sklepu. Najlepiej sprawdzą się łazanki lub nitki. To właśnie ta zupa, przygotowywana przez moją babcię rozpoczyna Wigilię każdego roku. Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na nią przez wszystkie dwanaście miesięcy, ponieważ jest przepyszna. 

dobra zupa grzybowa na wigilię

Składniki:
  • 100 g suszonych grzybów
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • mały por
  • kawałek selera
  • cebula
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 ziarna pieprzu 
  • 2-3 łyżki stołowe słodkiej śmietanki
  • sól, pieprz
dodatkowo:
  • makaron (nitki lub łazanki)

Przygotowanie:
Suszone grzyby płuczemy z resztek piasku, a następnie wkładamy do garnka, zalewamy zimną wodą tylko do ich przykrycia i odstawiamy na kilka godzin (a najlepiej na całą noc) do namoczenia. 

Nie wylewamy wody po moczeniu grzybów, ponieważ zawiera dużo aromatu. Włoszczyznę oraz cebulę obieramy, myjemy i wkładamy do garnka razem z namoczonymi grzybami. Dolewamy 1,5 litra wody, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie oraz ziarna pieprzu. Całość stawiamy na najmniejszym palniku gazówki i gotujemy na małym ogniu przez około 40 minut od momentu zawrzenia wody.

Po tym czasie zupę przelewamy przez sito. Grzybki kroimy w paseczki i dodajemy ponownie do zupy. Warzywa wyrzucamy lub wykorzystujemy po Świętach do przygotowania pierogów z mięsem (przepis tutaj). 

Na końcu całość doprawiamy solą i pieprzem, a także zabielamy śmietaną. Gotową zupę grzybową podajemy w głębokich talerzach z ugotowanym makaronem. 

Smacznego!

zupa grzybowa z suszonych grzybów
Podczas Wigilii w moim domu rodzinnym zupą wieczoru jest zdecydowanie grzybowa. Niemniej jednak, zawsze na stole znajduje się chociaż symboliczna porcja barszczu z uszkami dla każdego domownika. Lepienie uszek jest odrobinę bardziej pracochłonne niż pierogów, ale warto skusić się i przygotować choćby kilka sztuk. Osobiście przygotowuję uszka w tym samym dniu, w którym lepię pierogi. Robię po prostu większą porcję ciasta i farszu z kapusty i grzybów (przepis na pierogi z kapustą i grzybami - tutaj). Aczkolwiek najbardziej lubię uszka z mocno grzybowym farszem, bez dodatku kapusty. Do jego przygotowania najlepsze są borowiki, choć mieszanka różnych grzybów leśnych sprawdzi się równie doskonale. ;)

uszka wigilijne do barszczu

Składniki:
(na około 60-70 sztuk)
ciasto:
  • 300 g mąki tortowej
  • niepełna szklanka ciepłej wody (około 200 ml)
  • 2 stołowe łyżki oleju
  • szczypta soli
farsz:
  • 80 g suszonych grzybów
  • 1 szklanka wody
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
farsz:
Grzyby zalewamy wodą i zostawiamy do namoczenia na kilka godzin, a najlepiej na noc. Następnie przykrywamy je i gotujemy w tej samej wodzie, na bardzo małym ogniu przez około 25-30 minut. Ugotowane grzyby odsączamy (wywar dodajemy np. do zupy grzybowej, by wzmocnić jej aromat), studzimy i drobno siekamy. Cebulę kroimy w drobną kosteczkę, wrzucamy na patelnię i smażymy z dodatkiem masła, aż lekko się przyrumieni. Dodajemy grzyby, sól oraz pieprz. Całość dokładnie mieszamy i podsmażamy razem przez 2-3 minuty. Gotowy farsz odstawiamy do ostudzenia.

ciasto:
Mąkę przesiewamy z solą. Stopniowo dolewamy wodę, mieszając składniki nożem lub łyżką. Na koniec dodajemy olej i zagniatamy rękoma aż uzyskamy elastyczne i nielepiące się ciasto. Ciasto dzielimy na dwie części i kolejno rozwałkowujemy, trzymając pozostałą część pod ściereczką kuchenną, aby nie obeschła. Rozwałkowujemy cienki placek (około 2-3 mm), od czasu do czasu podsypując blat mąką.

uszka:
Za pomocą małej szklanki lub kieliszka wykrawamy małe kółeczka o średnicy 4 - 4,5 cm. Na każdy krążek ciasta nakładamy łyżeczką farsz, składamy na pół i zlepiamy brzegi, tak aby powstał mały pierożek. Następnie łączymy dwa końce, owijając brzegi pierożka wokół palca wskazującego. Dokładnie sklejamy.  

Gotowe uszka układamy na blacie oprószonym mąką i przykrywamy ściereczką, aby nie wysychały. Wyciągamy je partiami i wrzucamy do gotującej się, osolonej wody. Delikatnie mieszamy, aby nie przywarły do dna garnka. Gotujemy na średnim ogniu przez 2-3 minuty od momentu wypłynięcia. Gotowe uszka wyjmujemy łyżką cedzakową, układamy w talerzach i zalewamy barszczem.

Uszka przygotowane kilka dni przed Wigilią
Ugotowane uszka wyjmujemy łyżką cedzakową na tacę, zachowując ostępy. Gdy wyschną oraz ostygną, umieszczamy je w plastikowych pojemnikach i przechowujemy w lodówce do 2-3 dni.

Uszka do zamrożenia
Uszka wyciągamy z gotującej się wody w momencie ich wypłynięcia na powierzchnię. Układamy je oddzielnie i pozostawiamy do ostudzenia, a następnie umieszczamy w pojemniku i wkładamy do zamrażarki.
Smacznego!
Dzisiaj mam dla Was przepis na kluski z makiem. Nie jest to potrawa, która tradycyjnie pojawia się w moim domu na Święta, jednak każdego roku staram się przygotować coś nowego dla mojej rodziny. O kluskach z makiem i innych wigilijnych deserach na bazie maku dużo opowiadała mi babcia. Chcąc przywołać odrobinę jej wspomnień w zeszłym roku pokusiłam się o przygotowanie tego dania. Kluski z makiem to staropolska potrawa wigilijna, najbardziej znana na Kaszubach i Pomorzu, ale lubiana także w wielu polskich domach. Najlepiej smakuje, gdy samodzielnie przygotujecie kluski. Jeśli nie macie na to czasu, możecie podobnie jak ja, skorzystać z gotowego makaronu. Najlepiej nadadzą się tu łazanki lub kokardki. Poniżej podam Wam także przepis na kluski domowej roboty. Jeśli zastanawia Was czemu sama z niego nie skorzystałam, to musicie mi uwierzyć na słowo, że gdybym nagle wyskoczyła z pomysłem robienia domowego makaronu pomiędzy wszystkimi innymi przygotowaniami, moja rodzicielka prawdopodobnie wyrzuciłaby mnie z kuchni. ;)

Kluski z makiem

Składniki:
  • porcja masy makowej (z tego przepisu)
  • 200-250 g gotowego makaronu lub kluski z przepisu poniżej
  • 1-2 łyżeczki słodkiej lub kwaśnej śmietany
  • do dekoracji: kandyzowana skórka pomarańczowa
Przygotowanie:
Makaron gotujemy, przelewamy zimną wodą i odcedzamy. Mieszamy wraz z masą makową. Aby wszystkie składniki lepiej się połączyły dodajemy 1-2 łyżeczki słodkiej lub kwaśnej śmietany. Całość przekładamy do dużej miski i posypujemy kandyzowaną skórką pomarańczową. Podajemy na zimno lub na ciepło.

Domowe kluski:
Składniki:
  • 250 g mąki + nieco do podsypania
  • 1 żółtko
  • około ½ szklanki ciepłej wody
  • szczypta soli
Przygotowanie:
Mąkę przesiewamy na stolnicy, robimy zagłębienie nożem, wbijamy żółtko, dodajemy sól. Małym strumieniem wlewamy powoli ciepłą wodę. Zagniatamy dość elastyczne makaronowe ciasto. Rozwałkowujemy na placek o grubość około 2-3 mm, posypujemy mąką i kroimy na niewielkie kwadraciki lub podłużne paski. Zostawiamy do lekkiego przeschnięcia. Następnie gotujemy w osolonym wrzątku, osączamy i postępujemy tak samo jak w przypadku gotowego makaronu.

Smacznego!

wigilijne kluski z makiem
Tylko raz w życiu pokusiłam się o upieczenie czegoś z masą makową zakupioną w sklepie. Oczywiście masa była bardzo tłusta i wodnista, przez co wypiek wylądował w koszu, bo powstał zakalec. Od tamtej pory nie używam kupnych wyrobów i masę makową przygotowuję sama. Jej wykonanie jest bardzo proste, a smak wspaniały. Zależnie od upodobań możecie modyfikować stopień słodkości oraz ilość i rodzaj użytych bakalii. Osobiście lubię, gdy masa makowa ma ich bardzo dużo. Przyznam szczerze, że najczęściej dodaję je na oko, próbując czy ich ilość mi odpowiada. W okresie Świąt lubię mieć nadmiar masy makowej, bo oprócz wypieków i wigilijnych potraw, podjadamy ją z mamą łyżkami ;).

masa makowa

Składniki:
(na małą porcję do przygotowania klusek z makiem, więc jeśli planujecie także świąteczne wypieki przygotujcie porcję z 500 g maku)
  • 100 g suchego mielonego maku
  • mleko (100-150 ml)
  • 30 g cukru
  • 2 łyżki stołowe cukru waniliowego
  • około 150 g bakalii: 40 g rodzynek, 30 g posiekanych orzechów włoskich, 40 g kandyzowanej skórki owocowej, 40 g posiekanych suszonych owoców np. moreli, śliwek
  • 2 stołowe łyżki miodu
  • łyżeczka esencji pomarańczowej
  • ½ stołowej łyżki masła
Przygotowanie:
Suchy mak przekładamy na sitko o drobnych oczkach i płuczemy pod zimną wodą. Mleko przelewamy do rondla i zagotowujemy. Jeszcze wrzącym mlekiem zalewamy mak, ale tylko do przykrycia. Jeśli całe mleko od razu wsiąknie, uzupełniamy jego ilość.

Całość gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem, pilnując aby się nie przypaliła. Po około 10 minutach ziarna maku powinny zmięknąć, a cały płyn powinien odparować. Wówczas wyłączamy gaz i odstawiamy mak do wystudzenia. Zimny mak odciskamy jeszcze z ewentualnego nadmiaru mleka (jeśli nie przygotowujecie ciasta, a np. kluski z makiem polecam zostawienie nieco wilgotniejszej masy).   

W drugim rondelku roztapiamy masło i dodajemy do niego miód. Gotową masę dodajemy do maku. Następnie wrzucamy drobno posiekane bakalie, esencję pomarańczową, cukier i cukier waniliowy. Całość dokładnie mieszamy. 

Gotową masę makową przechowujemy do 5 dni w lodówce lub zamrażamy.

masa makowa do makowca

Masa makowa do wypieków
Masę makową wykorzystujemy w tej postaci, bądź łączymy ją z ubitymi białkami lub całymi jajkami, aby stała się bardziej sztywna i nie odchodziła od ciasta po upieczeniu. Na masę z 500 g maku przypada od 4 do 6 ubitych na sztywną pianę białek, zależnie od konkretnego przepisu.  

Kiedy mielić mak?
Do powyższego przepisu użyłam maku zmielonego, co jest sporym ułatwieniem, ponieważ nie trzeba go mielić. Jeśli zakupicie suchy mak niemielony, po zagotowaniu z mlekiem należy go dwukrotnie zemleć w maszynce do mięsa z drobnym sitkiem. 

Czy masę makową można słodzić tylko miodem?
Można, ale miód jest płynny więc może to zmienić konsystencję masy makowej. Jeśli potrzebujecie bardziej zwartej masy, polecam jednak dodanie cukru. 

Inne dodatki do masy makowej 
Do przygotowania masy makowej możemy wykorzystać praktycznie wszystkie rodzaje bakalii: kandyzowaną skórkę, rodzynki, suszoną żurawinę, suszone morele, suszone śliwki, suszone figi, a także orzechy włoskie, orzechy nerkowca, orzechy laskowe lub podprażone migdały. Masę makową możemy wzbogacić o aromat pomarańczy oraz wanilii (w postaci cukru lub esencji). Idealnym dodatkiem będzie także alkohol: rum, likier, czy spirytus. Na porcję z 500 g maku, dodaję 30 ml alkoholu, z wyjątkiem spirytusu gdzie wystarczy ½ łyżki stołowej. 

masa makowa z bakaliami
Zaczął się grudzień, więc nadszedł czas, bym rozpoczęła na blogu drobne przygotowania do Świąt. Nadal kontynuujemy 'Projekt Zupa', więc jako pierwszy pojawi się barszcz wigilijny. W moim domu nie było jak dotąd zwyczaju przygotowywania tradycyjnego barszczu na zakwasie. Zakwas oraz barszcz na nim zrobiłam po raz pierwszy w zeszłym roku. Muszę przyznać, że to najlepszy barszcz, jaki do tej pory jadłam. Jest wyrazisty i kwaskowy. O niebo lepszy, niż ten przyrządzony bez zakwasu. Najbardziej smakował mi wlany do kubka, gdy popijałam nim pierogi lub krokiety.

barszcz wigilijny

Składniki:
  • około 2 l wody
  • 700-800 ml zakwasu buraczanego
  • 4-5 buraków
  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 1 mały por
  • 1 cebula opalona nad palnikiem
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • 2 łyżki stołowe suszonych grzybków
  • 2 łyżeczki suszonego majeranku
  • 2 ząbki czosnku
  • cukier, sól, pieprz, ocet (do smaku)
Przygotowanie:
Do dużego garnka wlewamy wodę, dodajemy obraną i pokrojoną w kawałki włoszczyznę, opaloną na palniku cebulę, suszone grzybki, liście laurowe i ziele angielskie. Wywar zagotowujemy, a następnie zmniejszamy płomień i gotujemy pod przykryciem około 45 minut.

Wyjmujemy wszystko z bulionu, pozostawiając czysty i klarowny wywar. Wrzucamy obrane, umyte i pokrojone w talarki buraki. Gotujemy na bardzo małym ogniu przez 30-40 minut. Następnie wlewamy zakwas z buraków i dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. 

Podgrzewamy tylko do momentu zagotowania i wyłączamy płomień, ponieważ barszcz straci kolor. Na koniec dodajemy majeranek i dodajemy do smaku soli, pieprzu, cukru oraz octu. Celowo nie podaję proporcji, ponieważ każdy doprawia barszcz po swojemu. Gotowy barszcz podajemy w misce wraz z uszkami lub w kubeczkach do popicia. 

Smacznego!

barszcz wigilijny na zakwasie
Dzisiaj mam dla Was przepis na drożdżowe paszteciki. Na blogu publikowałam już paszteciki z kapustą i z grzybami, więc tym razem jest to wersja nieco mniej świąteczna, z nadzieniem z pieczarek oraz sera żółtego. Myślę, że w najbliższych miesiącach znajdzie się wiele okazji do ich przygotowania. Okres Świąt, Sylwester i Karnawał to czas spotkań z rodziną oraz przyjęć w gronie przyjaciół. Paszteciki to doskonała przekąska na takie okoliczności. Zależnie od upodobań, możecie śmiało modyfikować im nadzienie. Oprócz pieczarek i sera, doskonale sprawdzi się tu szpinak, same grzyby lub mięso. Paszteciki możecie przygotować wcześniej, a przed podaniem tylko odgrzać je w piekarniku. Chociaż mogę powiedzieć, że równie doskonale smakują na zimno ;)      

drożdżowe paszteciki z grzybami i serem żółtym

Składniki:
(na 20-25 sztuk)
ciasto:
  • 340 g mąki pszennej + mąka do podsypywania
  • 180 ml ciepłego mleka
  • 10 g świeżych drożdży
  • 40 g masła
  • ½ stołowej łyżki cukru
  • ¾ łyżeczki soli
  • 1 żółtko rozmącone z łyżką mleka
  • czarnuszka do posypania
farsz:
  • 300 g pieczarek
  • 150 g żółtego sera
  • 1 duża cebula
  • sól i pieprz
  • olej do smażenia

Przygotowanie:
farsz:
Cebulę obieramy i drobno siekamy. Pieczarki płuczemy pod zimną wodą, a następnie kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażamy na niej cebulę. Gdy się zezłoci, dodajemy pieczarki. Smażymy na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając, do momentu, aż pieczarki będą miękkie i odparuje z nich cała woda. Całość doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Po usmażeniu odstawiamy do wystudzenia. Do przestudzonych pieczarek dodajemy starty na tarce ser żółty. Dokładnie mieszamy.

ciasto:
Drożdże kruszymy do miseczki, rozcieramy z cukrem. Dodajemy łyżeczkę mąki oraz kilka łyżek ciepłego mleka. Dokładnie mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 10-15 minut do wyrośnięcia. W tym czasie masło wkładamy do garnuszka i roztapiamy na najmniejszym palniku kuchenki. Odstawiamy do lekkiego ostudzenia.

Mąkę przesiewamy z solą, dodajemy rozczyn z drożdży, pozostałą część ciepłego mleka oraz ostudzone, roztopione masło. Wyrabiamy gładkie i jednolite ciasto. Następnie przekładamy je do oprószonego mąką naczynia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę.

formowanie pasztecików: 
Kiedy ciasto wyrośnie, dzielimy je na dwie równe części. Każdą z nich wałkujemy na kształt prostokąta o grubości około 1 cm. Po środku, przez całą długość każdego prostokąta układamy farsz z kapusty i pieczarek. Brzegi ciasta zlepiamy, tak aby powstały dwa rulony z nadzieniem w środku. Całość odwracamy łączniem ciasta do dołu. Ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 15 minut do kolejnego wyrośnięcia.

Po tym czasie, każdy wałek z farszem kroimy pod skosem na  czterocentymetrowe kawałki. Gotowe kapuśniaczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy rozmąconym żółtkiem oraz posypujemy czarnuszką. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 14-16 minut. Podajemy samodzielnie lub w towarzystwie barszczu czerwonego. 

Smacznego! 

paszteciki z pieczarkami i żółtym serem
Czy zaczęliście planować już swoje świąteczne wypieki? Ja w tym roku Święta spędzam w Portugalii, więc raczej o tradycyjnym zestawie dań wigilijnych mogę zapomnieć. Jest mi trochę smutno z tego powodu, ale z drugiej strony zetknięcie z inną kulturą i kuchnią podczas Bożego Narodzenia będzie z pewnością interesującym doświadczeniem. Jeszcze nie zdecydowałam co będę piekła w grudniu, aczkolwiek z pewnością pojawi się coś pachnącego Świętami. Mimo mojej nieobecności w Polsce, na blogu będzie świąteczny klimat, ponieważ mam jeszcze kilka tradycyjnych przepisów w zanadrzu. Wypatrujcie ich tutaj z początkiem grudnia. W miarę możliwości postaram się Wam także przybliżyć jak wygląda Boże Narodzenie w Portugalii. Tym czasem na zachętę mam dla Was przepis na muffiny miodowe z orzechami. Nie jest to co prawda wypiek do końca świąteczny, ale bez wątpienia idealny na późną jesień oraz zimę. ;) 


Składniki:
  • 300 g mąki
  • 180 ml mleka
  • 100 ml miodu
  • 100 g brązowego cukru
  • 2 jajka
  • 50 ml oleju
  • 80 g orzechów laskowych
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
do dekoracji:
  • 130 g śmietanki 30-36%
  • 2 łyżki stołowe cukru pudru
  • garść posiekanych orzechów

Przygotowanie:
Śmietankę kremówkę ubijamy wraz cukrem pudrem i odstawiamy do lodówki. 

W dużej misce umieszczamy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sól oraz posiekane orzechy. W osobnym naczyniu łączymy mleko, jajka, olej oraz miód. Mokre składniki dodajemy do suchych, dokładnie mieszamy aż się połączą. Papilotki lub foremki do muffinek wypełniamy ciastem do ¾ wysokości. Babeczki pieczemy około 20-25 minut w temperaturze 180°C. Wystudzamy i dekorujemy ubitą śmietaną. Posypujemy orzechami. 

Jeśli macie ochotę na więcej słodyczy, gotowe babeczki możecie dodatkowo polać miodem.

Smacznego!

Zdjęcie wykonała Gosia z bloga Trawka Cytrynowa podczas wspólnej sesji do broszury z przepisami dolnośląskimi, stworzonej przez redakcję Magazynu Kocioł.
Przyznam Wam się, że mam słabość do tego, co kokosowe. Szczególną sympatią darzę kokosowe desery i ciasta. Rafaello jest moim ulubionym. Puszysty biszkopt i dość słodka masa tworzą istną ucztę dla podniebienia. Rafaello doskonale sprawdzi się na Święta, urodziny lub inną specjalną okazję. Najlepiej smakuje następnego dnia po przygotowaniu. Jeśli jeszcze go nie próbowaliście, to koniecznie upieczcie go sobie do popołudniowej kawki!


Składniki:
biszkopt:
  • 6 jajek
  • 175 g cukru
  • 160 g mąki pszennej
  • 2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
krem:
  • 1 l mleka
  • 200 g wiórków kokosowych
  • 2 opakowania (po 40 g ) budyniu śmietankowego
  • 175 g cukru
  • 250 g masła 
  • 2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej
dodatkowo:
  • likier kokosowy lub poncz do nasączenia biszkopta
  • wiórki kokosowe do posypania
Przygotowanie:
biszkopt:
Zaczynamy od odmierzenia wszystkich składników i rozgrzania piekarnika do 160 stopni. Ważne jest, aby przed przygotowaniem ciasta wszystkie składniki miały temperaturę pokojową. Na początek starannie ubijamy białka ze szczyptą soli, na najwyższych obrotach miksera. Pod koniec dodajemy partiami cukier i ubijamy białka sztywną pianę. Na średnich obrotach miksera dolewamy kolejno żółtka, robiąc kilka sekund przerwy po każdym z nich. Następnie dodajemy oba rodzaje mąki, proszek do pieczenia oraz esencje waniliową. Całość mieszamy delikatnie łyżką lub szpatułką. W żadnym wypadku nie używamy w tym celu miksera, bo biszkopt straci swą puszystość.

Dno blachy o wymiarach 36 x 24 cm wykładamy papierem do pieczenia, brzegów nie natłuszczamy. Masę przekładamy do formy, wyrównujemy, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 30-40 minut lub do tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu gorącą formę z ciastem rzucamy na podłogę z wysokości 30-40 cm. Biszkopt studzimy w temperaturze pokojowej.

krem:
W odrobinie zimnego mleka rozpuszczamy budyń oraz mąkę ziemniaczaną. Pozostałą część mleka zagotowujemy z cukrem. Zdejmujemy z ognia, dodajemy masę budyniową, dokładnie mieszamy i odstawiamy do ostudzenia. W dużej misce ucieramy masło na biały puch za pomocą miksera i stopniowo dodajemy po łyżce zimnego budyniu. Na koniec dorzucamy wiórki kokosowe i dokładnie mieszamy. 

Ostudzony biszkopt przekrawamy wzdłuż na pół, nasączamy likierem lub ponczem i przekładamy kremem kokosowym. Wierzch dekorujemy wiórkami kokosowymi. Ciasto przechowujemy w lodówce. Przed podaniem najlepiej schłodzić je przez 2-3 godziny.

Smacznego!

  
Witajcie Kochani :). Nie zaglądałam tutaj ponad tydzień, za co przepraszam. Jakoś ostatnio nie było mi po drodze do komputera, jednak dzisiaj po skończonych pracach w kuchni, znalazłam chwilę, aby podzielić się z Wami przepisem na przepyszną babkę cytrynową. Dodatek maślanki sprawia, że jest ona lekka jak chmurka, a zarazem przyjemnie wilgotna. Aż ciężko powstrzymać się dzisiaj przed jej zjedzeniem. A Wam jak poszło w kuchni? Co upiekliście dobrego na Święta? U mnie powstał też pyszny sernik, babka koksowa w czekoladzie oraz mazurek różany. :) 


Składniki:
babka:
  • 170 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki*
  • 3/4 szklanki maślanki
  • 1/4 szklanki soku z cytryny
  • 2 łyżki stołowe skórki cytrynowej
  • 3/4 szklanki cukru**
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
lukier:
  • 2 stołowe łyżki mleka
  • 1 szklanka cukru pudru
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego
  • do dekoracji: skórka pomarańczowa
* w diecie bezglutenowej mąkę pszenną zastąpić mąką bezglutenową (polecam gotowy mix bezglutenowy do biszkopta)
** podczas przygotowań używałam szklanki o pojemności 200 ml


Przygotowanie:
babka:
Przed przygotowaniem wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Najpierw przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i dodajemy skórką cytrynową. Miękkie masło ucieramy z cukrem i wanilią na biały puch. Dodajemy po jednym jajku i krótko miksujemy do połączenia składników. Maślankę mieszamy z sokiem z cytryny i dodajemy do masy z masła i jajek. Na końcu wsypujemy suche składniki. Dokładnie mieszamy. Ciasto wykładamy do formy na babkę. Pieczemy 45-50 minut w temperaturze 180 stopni.

lukier: 
Do garnuszka wlewamy mleko, podgrzewamy aż będzie gorące. Zdejmujemy z ognia i dodajemy cukier puder, ciągle mieszając. Pod koniec dodajemy kilka kropel aromatu. Gotowym lukrem dekorujemy ostudzoną babkę. Dekorujemy skórką pomarańczową.

Smacznego!


W tym miejscu pragnę złożyć wszystkim Czytelnikom bloga najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. Niech ten czas będzie najpiękniejszy i spędzony dokładnie tak, jak lubicie najbardziej! 

Naprawdę uwielbiam robić pierniczki. To bardzo relaksujące zajęcie. :) W tym roku zamarzyły mi się takie mięciutkie, z nadzieniem w środku. Na ratunek przyszedł mi przepis Kaeru, który od lat bije rekordy popularności w Internecie. Postanowiłam zmniejszyć tylko proporcje i przystąpiłam do działania. Muszę przyznać, że to najlepsze pierniki, jakie do tej pory zrobiłam. Są mięciutkie, puszyste... po prostu rewelacyjne. Choć w moim domu wszyscy jadają pierniki, to nie uwielbiają ich jakoś szczególnie. Jednak pierniki z tego przepisu znikają w oka mgnieniu. Musiałam je schować, aby nie zostały pożarte jeszcze przed Świętami. To chyba najlepsza ich rekomendacja. 

pierniczki alpejskie

Składniki:
  • 500 g mąki pszennej typu 500
  • 125 g masła
  • 200 g miodu (użyłam wielokwiatowego)
  • 4 żółtka
  • 2 białka
  • 150 g cukru
  • 100 ml kwaśnej śmietany 18%
  • 2 płaskie łyżki stołowe kakao
  • 1 i ½ łyżeczki sody
  • 30 g domowej przyprawy do piernika (kupnej 40 g)
  • 1 łyżeczka kawy
polewa czekoladowa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 70 g czekolady deserowej
  • 20 g masła
lukier:
  • 10 stołowych łyżek cukru pudru
  • 3 stołowe łyżki wody
  • kilka kropel aromatu pomarańczowego
dodatkowo:
  • domowe gęste powidła lub dżem

Przygotowanie:

Pierniczki:
Dzień 1
Kakao przesiewamy wraz mąką do dużej miski i odstawiamy. W małym rondelku zagotowujemy miód z przyprawą do piernika oraz kawą. Zdejmujemy z palnika, dodajemy pokrojone w kostkę masło i mieszamy do całkowitego połączenia składników. Pozostawiamy do wystygnięcia.

W kwaśnej śmietanie rozpuszczamy sodę i odstawiamy, aby śmietana osiągnęła temperaturę pokojową. Białka ubijamy na sztywno, dodajemy cukier i miksujemy aż piana białkowa będzie lśniąca. Dodajemy żółtka i mieszamy delikatnie za pomocą szpatułki. Masę jajeczną dodajemy do sypkich składników. Dolewamy także ostudzoną masę z miodu i masła oraz śmietanę z sodą. Całość dokładnie mieszamy do połączenia składników. Ciasto będzie miało dość luźną konsystencję, dlatego przykrywamy je folią spożywczą i odstawiamy do lodówki na 24 h, aby nieco stwardniało.

Dzień 2
Blat podsypujemy mąką. Ciasto dzielimy na mniejsze porcje. Jedną z nich wałkujemy na grubość 4 mm, a pozostałą część odstawiamy do lodówki (ciasto w temperaturze pokojowej szybko zaczyna się lepić). Z rozwałkowanego ciasta wycinamy pierniczki o różnych kształtach. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w dość dużych odstępach, ponieważ znacznie urosną. Analogicznie postępujemy z pozostałymi porcjami ciasta.

Jeśli chcemy przygotować pierniczki z nadzieniem, należy wyciąć dwa ciasteczka tego samego kształtu. Po środku jednego z nich nakładamy łyżeczką gęste powiła lub dżem, a następnie równomiernie przykrywamy drugim. Lekko dociskamy i zlepiamy krawędzie.

Pierniki małych rozmiarów lub z otworem w środku pieczemy 8-9 minut w temperaturze 175 stopni. Pierniki dużych rozmiarów lub nadziewane pieczemy przez około 10-12 minut.

Gotowe pierniczki studzimy na kratce kuchennej, oblewamy polewą czekoladową bądź lukrujemy (sposób przygotowania polewy i lukru - patrz niżej). Odstawiamy do wyschnięcia na arkuszach papieru do pieczenia. Następnie przekładamy je do puszek lub plastikowych pojemników wraz z kawałkiem jabłka, dzięki któremu zachowają swą miękkość. 


Smacznego!

pierniczki z nadzieniem

Polewa czekoladowa:
Przygotowujemy kąpiel wodną. Pokrojoną w kostkę czekoladę oraz masło umieszczamy w miseczce lub rondelku nad wrzącą wodą i czekamy, aż roztopi je ciepło pary wodnej. Naczynie z czekoladą nie powinno dotykać lustra wody, natomiast płomień pod garnkiem z wodą powinien być mały. Czekoladę najlepiej rozpuszczać powoli, aby się nie przypaliła. Gotową polewę dokładnie mieszamy i jeszcze ciepłą nakładamy na pierniczki za pomocą silikonowego pędzelka (polecam ostrożność, łatwo się poparzyć).

Lukier:
Cukier puder przesiewamy przez sito, łatwiej go wówczas rozetrzeć. Dodajemy do niego wodę oraz aromat pomarańczowy. Ucieramy za pomocą łyżki na gładką i jednolitą masę. Nakładamy na pierniczki przy pomocy pędzelka.

pierniczki alpejskie z dżemem
Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o pierniku leżakującym przez kilka tygodni w czeluściach Waszej lodówki. Już najwyższa pora, aby go upiec i odłożyć do skruszenia. Dlatego dziś mam dla Was dalszą część przepisu na piernik staropolski (pierwsza część tutaj). Gotowy piernik możecie przełożyć marmoladą lub ulubionym kremem, a także oblać lukrem lub czekoladą. Z podanego przepisu wychodzi duża blacha ciasta, wiec śmiało możecie upiec piernik w mniejszej foremce, a z pozostałej części zrobić małe pierniczki o różnych, fantazyjnych kształtach. Upieczone na kilka dni przed Wigilią, po skruszeniu będą równie doskonałe, co piernik upieczony w blaszce. 

piernik staropolski z dżemem

Składniki:
polewa czekoladowa:
  • 150 g gorzkiej lub mlecznej czekolady
  • 50 g masła
dodatkowo:
  • 700 - 800 g powideł śliwkowych

Przygotowanie:
Ciasto dzielimy na trzy jednakowe części. Aby były równe polecam je zważyć. Ja ten krok pominęłam i blaty nie wyszły mi równej grubości, co zmniejsza efekt estetyczny (widać to także na zdjęciu). Każdy blat ciasta wałkujemy na grubość około 0,5 cm. Wkładamy do blachy o wymiarach 31 x 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Każdy blat pieczemy oddzielnie przez 20-25 minut w temperaturze 175 stopni. Po upieczeniu odstawiamy do ostudzenia. 

Powidła śliwkowe podgrzewamy, aby się skarmelizowały. Jeszcze ciepłymi (lecz nie gorącymi) przekładamy blaty piernikowe. Polecam posmarować naprawdę grubą warstwę, ponieważ część wsiąknie w ciasto w trakcie leżakowania. Gotowy piernik owijamy arkuszem papieru do pieczenia, równomiernie obciążamy (ja użyłam w tym celu książek) i odstawiamy do skruszenia na 2-3 dni. W dniu podania (najlepiej rano), dzielimy go na 3 mniejsze pierniki o wymiarach ok. 10 x 24 cm lub pozostawiamy w całości i oblewamy polewą czekoladową.

Aby przygotować polewę, rozpuszczamy w małym rondlu masło. Zdejmujemy z palnika, dodajemy posiekaną w kostkę czekoladę i dokładnie mieszamy do momentu, aż cała czekolada się roztopi. Polewę odstawiamy na kilka minut, aby zgęstniała. Dekorujemy piernik. 

Smacznego!

piernik staropolski

Piernik staropolski bardzo długo zachowuje swą świeżość. Wystarczy owinąć go arkuszem papieru do pieczenia lub ściereczką. Po ubiegłorocznych świętach kawałek piernika uchował się w lodówce mojej mamy aż do marca. Gdy odkryła, że nadal tam jest, oczywiście go zjadła. Ponoć nadal był bardzo smaczny :).