Ostatnie Posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy Fit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy Fit. Pokaż wszystkie posty
Spring rolls, inaczej zwane sajgonkami to potrawa powszechna w kuchni azjatyckiej. W Polsce znamy przede wszystkim wersję podawaną po uprzednim smażeniu w głębokim tłuszczu. Jednak gorąco zachęcam do spróbowania także innych rodzajów spring rolls - gotowanych na parze lub podawanych bez obróbki cieplnej. Dobór dodatków i nadzienia to kwestia indywidualnych preferencji smakowych. W papier ryżowy możemy zawinąć warzywa, krewetki, mięsny farsz, rybę, azjatycki makaron itp. Jako, że powoli rozpoczyna się mój ulubiony sezon w kuchni, a nowalijki dają spore pole do popisu podczas przygotowywania różnego rodzaju dań, jedną z moich wiosennych propozycji są spring rolls wypełnione świeżymi warzywami. 

spring rolls z warzywami

Liczba porcji: 16 sztuk
Czas przygotowania: 45 min

Składniki:
spring rolls
  • 16 arkuszy papieru ryżowego
  • ok. 120 g ugotowanego makaronu ryżowego
  • 15-25 g świeżego szpinaku 
  • 1 czerwona papryka
  • 1 świeży zielony ogórek
  • 1 młoda marchewka
  • 2-3 rzodkiewki
  • letnia woda przegotowana, do namaczania papieru ryżowego
sos:
  • 4 łyżki wody
  • 1 łyżka octu ryżowego lub soku limonki
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki miodu
  • ¼ łyżeczki ostrej papryki 
Przygotowanie:
Składniki sosu łączymy w małej misce, odstawiamy.

Wszystkie warzywa dokładnie myjemy. Paprykę, marchewkę i ogórka kroimy w podłużne, cienkie paski o długości 4-5 cm. Rzodkiewkę kroimy w półplasterki. Szpinak płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy za pomocą papierowych ręczników.

W letniej wodzie zanurzamy na 2-3 s jeden arkusz papieru ryżowego, kładziemy na blacie, odczekujemy kilka sekund aż zmięknie. Następnie układamy na nim liście szpinaku, kawałki warzyw i porcję makaronu ryżowego. 

Składamy do środka krańce papieru ryżowego, które znajdują się po bokach, a następnie ciasno zwijamy rulon. W ten sam sposób przygotowujemy pozostałe spring rolls. Podajemy z przygotowanym wcześniej sosem. 
Smacznego!

sajgonki z warzywami
O smoothie bowl oraz jego zaletach wspominałam kilka postów niżej. Krótko mówiąc, jest to znakomicie wyglądająca miska pełna witamin! Wypełniona po brzegi owocami, warzywami, orzechami lub innymi ziarnami może stać się smaczną propozycją posiłku o każdej porze dnia. Pomysłów oraz przepisów na smoothie bowls można tworzyć nieskończenie wiele. Możecie przygotowywać je praktycznie z dowolnej kombinacji składników tworząc piękne warianty kolorystyczne i smakowe. Ja polubiłam się ostatnio z zielenią (chyba potrzeba mi wiosny!), bowiem to drugie smoothie bowl na blogu, które jest właśnie w tym kolorze. Poprzedni przepis bazował głównie na szpinaku, tym razem oprócz owoców w miseczce znajdziecie również jarmuż i zielonego ogórka. :)

zielone smoothie bowl
Liczba porcji: 2
Czas przygotowania: 10 min

Składniki:
  • 1 jabłko (ok. 150 g)
  • 20 g jarmużu
  • 50 g ogórka zielonego
  • 15 g świeżego imbiru
  • 1 limonka lub cytryna
  • 2-3 łyżki miodu
  • woda przegotowana (opcjonalnie)
do dekoracji:
  • borówki
  • chipsy z banana
  • wiórki kokosowe
  • ½ jabłka, pokrojonego w cienkie plastry
Przygotowanie:
Obieramy ze skórek jabłko, ogórka i imbir, kroimy w kawałki. Z jabłka usuwamy gniazda nasienne, a z jarmużu odrywamy zgrubiałe łodygi. Wyciskamy sok z limonki. 

Wszystkie składniki smoothie bowl umieszczamy w kielichu blendera, miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. W razie potrzeby uzupełniamy niewielką ilością przegotowanej wody.  

Dekorujemy świeżymi borówkami, chipsami banana, plastrami jabłka i wiórkami kokosowymi. Podajemy bezpośrednio po przygotowaniu. 

Smacznego!

smoothie bowl z jarmużem
h
Ten oraz inne przepisy na wiosenny detox znajdziecie w piętnastym numerze Magazynu Kocioł. Gorąco zachęcam Was do lektury! (kliknij na okładkę, aby przejrzeć magazyn).

Smoothie bowl to zdrowa propozycja śniadaniowa składająca się z owocowego lub owocowo-warzywnego koktajlu serwowanego w miseczce i posypanego różnymi dodatkami. Smoothie bowl można udekorować świeżymi lub suszonymi owocami, orzechami oraz ziarnami. Dodatki na wierzchu smoothie bowl zazwyczaj układa się pasami, jednak to od Waszej fantazji tak naprawdę zależy wygląd przygotowanej miseczki. Ważne jest również, aby sam koktajl nie był zbyt rzadki, ponieważ wybrane dodatki opadną na dno.   


Liczba porcji: 2 porcje
Czas przygotowania: 10 min

Składniki smoothie:
• 40 g świeżego szpinaku baby
• 1 pomarańcza, bez skórek, podzielona na kawałki
• 2 banany, bez skórek, podzielone na kawałki
• 80-100 ml wody

Składniki do dekoracji:
• maliny
• borówki
• wiórki kokosowe
• orzechy
• plastry mango
• 2 łyżki jogurtu naturalnego

Przygotowanie:
Wszystkie składniki smoothie umieszczamy w blenderze, miksujemy do uzyskania gładkiej i kremowej konsystencji. Uzupełniamy wodą i rozdzielamy między 2 miski. Na wierzchu układamy plastry mango, maliny i borówki. Posypujemy wiórkami kokosowymi i orzechami. Dekorujemy jogurtem naturalnym. Podajemy bezpośrednio po przygotowaniu. 

Smacznego!

Wskazówki:
- Smoothie bowl serwujemy świeże, tuż po przygotowaniu, choć w przypadku przygotowania większej porcji, nadmiar możemy przechowywać w lodówce do 24 godz. 
-  Smak i aromat smoothie bowl możemy dostosowywać w zależności od potrzeb. Dodając większą ilość bananów lub miód uzyskamy dodatkową słodycz. Wodę możemy zastąpić mlekiem zwierzęcym lub roślinnym np. migdałowym. Wówczas smoothie stanie się bardziej kremowe.  

O słynnych i modnych nasionach chia, czyli o szałwii argentyńskiej słyszałam wielokrotnie. Ze względu na długą listę wartości odżywczych i cennych składników, które zawiera, zaliczana jest do tzw. superfoods. Początek roku i nowe postanowienia, w tym także te dietetyczne skutecznie zmotywowały mnie do zapoznania się z tym produktem. Nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego, jednak muszę powiedzieć, że po pierwszej próbie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. 

Nasiona chia same w sobie nie mają smaku, dlatego często używa się ich jako dodatku do owsianek, koktajli, sałatek, ciasteczek itp. Podobnie jak siemię lniane, chia po namoczeniu w wodzie lub mleku zaczyna pęcznieć i nabiera nieco żelującej konsystencji. Dzięki temu idealnie nadaje do przygotowania puddingów. I to właśnie od puddingu postanowiłam rozpocząć swoją przygodę z chia. Wersja kokosowa okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem pudding bardzo mi posmakował. Z pewnością na stale wejdzie do repertuaru przygotowywanych przeze mnie posiłków. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, to bardzo polecam Wam pudding na bazie chia, bo jest smaczny, łatwy w przygotowaniu, a jednocześnie zdrowy i pożywny. Sprawdzi się doskonale jako śniadanie, kolacja, a nawet słodki deser. 


Składniki:
  • 400 g mleka kokosowego
  • 100 g mleka
  • 50 g nasion chia
  • 3 łyżki miodu
do podania: 
  • świeże owoce np. borówki
  • bakalie np. chipsy bananowe, orzaechy itp. 

Przygotowanie:
Do miski wlewamy oba rodzaje mleka, dodajemy ziarna chia i miód. Całość mieszamy intensywnie 2-3 min za pomocą trzepaczki. Następnie przelewamy do przygotowanych miseczek, szklanek lub słoiczków. Odstawiamy do lodówki na przynajmniej 3 godz., a najlepiej na całą noc.

Przed podaniem gotowy pudding posypujemy świeżymi owocami i innymi dodatkami.

Smacznego!

Wskazówki:
- Przy diecie bez laktozy mleko krowie należy zastąpić migdałowym lub sojowym.
- Pudding można posłodzić cukrem, stewią, ksylitolem lub syropem z agawy. 
- Aby pudding miał bardziej puszystą konsystencję przed podaniem można go przenieść do rozdrabniacza i krótko zmiksować. 

Ciasteczka owsiane to jedne z najłatwiejszych, a jednocześnie najzdrowszych ciastek, które można wykonać samodzielnie niewielkim nakładem pracy. Wszystkie składniki wystarczy wymieszać łyżką, podzielić na porcje, a następnie upiec i zdrowa przekąska jest gotowa. Ciasteczka te można przygotować także z innymi bakaliami, ziarnami lub dodatkami np. płatkami jaglanymi czy amarantusem. Za każdym razem ich smak może być zupełnie inny. W tym przepisie ciasteczka słodziłam naturalnym sokiem jabłkowym, ale możecie użyć również miodu, syropu z agawy, ksylitolu lub tradycyjnego cukru. Wszystko zależy zatem od Waszej fantazji ;). 


Składniki:
na 26 ciastek
  •  1½ szklanki płatków owsianych
  •  ¾ szklanki rodzynek
  •  ½ szklanki wiórków kokosowych
  •  ⅓ szklanki słonecznika
  •  1 szklanka mąki pszennej
  •  1 jajko
  •  1 szklanka soku jabłkowego
  •  ¼ szklanki oleju
  •  1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •  1 łyżeczka esencji waniliowej
  •  szczypta soli
Przygotowanie:
Wszystkie suche składniki tj. płatki owsiane, wiórki kokosowe, rodzynki, słonecznik, mąkę, proszek do pieczenia, i sól umieszczamy w misce. W osobnym naczyniu łączymy jajko, sok jabłkowy, esencję wanilią i olej. Mokre składniki wlewamy do suchych, dokładnie mieszamy łyżką, odstawiamy na 10-15 minut, aby masa zgęstniała. 

Z uzyskanej masy formujemy kulki wielkości śliwki, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, lekko spłaszczając aby uzyskać formę ciasteczka. Ciastka wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temp. 200°C, pieczemy partiami po 8-9 sztuk ok. 10-12 minut.

Gotowe ciasteczka studzimy na kratce. Przechowujemy w szczelnie zamykanym pojemniku.

Smacznego!


Ten oraz inne przepisy na smaczne wykorzystanie soku jabłkowego znajdziecie w trzynastym numerze Magazynu Kocioł. Gorąco zachęcam Was do lektury! (kliknij na okładkę, aby przejrzeć magazyn).

Początkowo wrzesień przywitał nas pięknymi promieniami słońca, lecz teraz za plecami zdecydowanie czuć już oddech jesieni. Powoli ze straganów znikają wszystkie letnie owoce, a ich miejsce zajmują inne okazy, w tym także niektóre warzywa. Nie wiem jak u Was, ale u mnie aktualnie królują bakłażany. Są piękne i dorodne, z błyszczącą skórką...aż żal nie ich nie kupić. W sezonie na bakłażany chętnie wracam do gruzińskiej kuchni, bowiem można w niej znaleźć naprawdę wiele inspiracji na ich przygotowanie. Dzisiaj natomiast klasyka - roladki z bakłażana z pastą orzechową i pestkami granatu. Bardzo proste i wyraziste... po prostu znakomite!


Składniki:
  • 1 bakłażan
  • 1 szklanka orzechów włoskich
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 ostra papryczka chili
  • 1 gałązka cząbru (tylko listki)
  • 1 gałązka bazylii (tylko listki)
  • 1 gałązka tymianku (tylko listki)
  • ⅓ łyżeczki mielonej kolendry
  • 1 łyżka octu z białego wina
  • pestki granatu do posypania 
  • sól morska 
  • pieprz mielony 
Przygotowanie:
pBakłażana myjemy i kroimy wzdłuż na cienkie plastry, posypujemy solą, odstawiamy na 10 minut, następnie płuczemy pod zimną wodą, aby straciły gorycz. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy i smażymy plastry bakłażana z obu stron, do momentu aż będą mocno rumiane. Bakłażany zdejmujemy na papierowy ręcznik i odsączamy nadmiar oliwy, odstawiamy do ostudzenia.

W tym czasie orzechy, czosnek, zioła, papryczkę chili i 2 łyżki oliwy z oliwek rozcieramy w blenderze lub w malakserze na gładką pastę. Dodajemy przyprawy oraz ocet winny i dokładnie mieszamy. 

Przed podaniem ostudzone plastry bakłażana smarujemy pastą orzechową, zwijamy roladki, posypujemy pestkami granatu. Podajemy na ciepło lub na zimno.

Smacznego!


Ten oraz inne przepisy na smaczne wykorzystanie bakłażana znajdziecie w trzynastym numerze Magazynu Kocioł. Gorąco zachęcam Was do lektury! (kliknij na okładkę, aby przejrzeć magazyn).



Dzisiaj mam dla Was jedną z moich ulubionych przekąsek, czyli twarogowe kuleczki. Są doskonałe jako samodzielna zakąska, ale można je także zaserwować jako dodatek do kanapek. Kolorowe kuleczki bardzo ładnie prezentują się na stole podczas rozmaitych okazji. To od Was zależy, jakich dodatków użyjecie do ich obtoczenia. Osobiście najbardziej lubię te z sezamem, natomiast mój Połówek preferuje z czarnuszką. Doskonale nadadzą się tu także suszone płatki chilli lub świeżo zmielony pieprz. 


Składniki:
  • 400 g chudego twarogu 
  • 2-3 łyżki stołowe jogurtu greckiego
  • sól, pieprz
do obtoczenia:
  • słodka papryka
  • posiekany szczypiorek
  • prażony sezam
  • czarnuszka 
Przygotowanie:
Twaróg wraz jogurtem dokładnie rozgniatamy widelcem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Masę twarogową dzielimy na cztery części. Z każdej z nich formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy w przygotowanych wcześniej dodatkach. Ja wybrałam: słodką paprykę, szczypiorek, sezam oraz czarnuszkę. Gotowe kulki przechowujemy przed podaniem w lodówce. Podajemy wyłożone na półmisku jako samodzielną przekąskę. Dla ułatwienia w każdą kulkę można wbić wykałaczkę. 
Smacznego! 

Osoby, które znają mnie dość dobrze, wiedzą że zdolności manualne nie są moją mocną stroną. Gdy robię coś (szczególnie w pośpiechu!) wokół panuje chaos, a rzeczy lecą mi z rąk. W kuchni nierzadko upapram nie tylko wszystkie blaty, ale i także siebie samą. Szczególnie rzeczy dla mnie nowe wykonuję strasznie niezgrabnie i nieudolnie, mimo że bardzo się staram, aby wyszły mi jak najlepiej. Z tego powodu najprawdopodobniej nigdy nie zostanę mistrzem cukiernictwa w kwestii dekorowania tortów i nawet nie próbuję tego robić... Piszę Wam o tym, ponieważ do niedawna wydawało mi się, że pokrojenie cukinii w ultra cienkie, podłużne plasterki jest bardzo proste. Widziałam to przecież milion razy. W ostatecznym starciu moja obieraczka wcale nie okazała się być posłuszna i plasterki nijak mi nie wychodziły. Nie, żebym to zwalała całą winę na sprzęt. Myślę, że moje przysłowiowe "dwie lewe ręce" do precyzyjnej roboty także mają tutaj swój udział. Niemniej jednak dużo lepiej szło mi nożem. Myślę, że gdybym pokroiła dwadzieścia cukinii zamiast dwóch za jednym podejściem, to ostatnie plasterki byłyby już absolutnie doskonałe. Mam nadzieję, że mój wstęp nie zniechęci Was do przygotowania tych roladek, bowiem zabawa z krojeniem plastrów jest warta zachodu. Musicie tylko znaleźć odpowiedni dla Was sposób :). 


Składniki:
  • 2 średniej wielkości cukinie
  • 16 plastrów szynki szwarcwaldzkiej
  • 250 g twarogu
  • 3 łyżeczki przecieru pomidorowego
  • 1 stołowa łyżka jogurtu naturalnego
  • kilka kawałków papryki konserwowej
  • pęczek szczypiorku 
  • ząbek czosnku
  • kilka listków świeżej bazylii
  • oliwa
  • sól, pieprz
do dekoracji:
  • pietruszka lub bazylia
Przygotowanie:
Cukinię kroimy wzdłuż na bardzo cienkie plastry, delikatnie solimy i smarujemy oliwą z obu stron. Smażymy na patelni grillowej lub grillu elektrycznym, aż lekko się przyrumieni. 

W misce przygotowujemy nadzienie. Łączymy twaróg, jogurt i przecier pomidorowy. Dodajemy drobno pokrojoną paprykę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekany szczypior i bazylię. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Ostudzone plastry cukinii smarujemy pastą i przykrywamy plasterkiem szynki. Zwijamy w rulonik. Roladki dekorujmy listkami świeżej pietruszki lub bazylii. 

Smacznego!


Pogoda jak dotąd dopisuje. Rzekłabym, że chwilami aż za bardzo, ponieważ upał w dużym mieście jest nie do zniesienia. W czasie gorących dni bardzo nie lubię gotować dań, które są czasochłonne i wiążą się z dodatkowym skokiem temperatury w mieszkaniu. Do chłodników przekonałam się całkiem niedawno. To doskonały sposób na ochłodzenie organizmu, gdy z nieba leje się żar. W dodatku zupy podawane na zimno są bardzo proste w przygotowaniu. Wystarczy kilka świeżych warzyw, odrobina kefiru, jogurtu lub maślanki i możemy wyczarować pyszne letnie danie. Tak, więc dziś w 'Projekcie Zupa' chłodnik pomidorowy z odrobiną czosnku. Aby nadać mu dodatkowego charakteru, możecie dorzucić też listek bazylii!


Składniki:
(na trzy szklanki)
  • 3 pomidory malinowe
  • 400 g chudego kefiru 
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka cukru
  • sól, pieprz do smaku
do podania:
  • posiekany szczypiorek
  • grzanki (pominąć w przepisach z niskim indeksem oraz przy nietolerancji glutenu)

Przygotowanie:
Skórkę pomidorów nacinamy nożem na krzyż. Następnie zalewamy pomidory wrzątkiem i pozostawiamy na około 20 sekund. Po tym czasie przelewamy je zimną wodą i obieramy ze skórki, rozpoczynając jej usuwanie w miejscu nacięcia. 

Obrane pomidory dzielimy na mniejsze części i blendujemy razem z kefirem. Dodajemy cukier oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotowy chłodnik podajemy z grzankami i posiekanym szczypiorkiem. 

Grzanki:
Kromkę ciemnego razowego pieczywa kroimy w drobną kostkę. Wrzucamy na suchą patelnię i lekko podprażamy. Następnie dodajemy odrobinę masła i szczyptę ulubionych ziół  np. oregano lub ziół prowansalskich. Podsmażamy na wolnym ogniu, aż grzanki się przyrumienią. 

Smacznego!

W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was coś bardzo wakacyjnego. Z sentymentem powracam myślami do wczasów w Bułgarii (relacja tutaj), dlatego dziś danie inspirowane kuchnią właśnie tego kraju. Tarator, czyli chłodnik ogórkowy jest tradycyjnym, bułgarskim daniem. Przygotowuje się go zwykle latem, podczas gorących dni, ponieważ doskonale orzeźwia oraz gasi pragnienie. Będąc w Bułgarii nie spotkacie osoby, która powie Wam, że nie lubi jeść tej potrawy. W szczycie sezonu, tarator można znaleźć w każdej bułgarskiej restauracji. Natomiast w różnych częściach kraju spotkać się można z rozmaitymi wariantami przepisu na tarator. Najpopularniejszy z nich nakazuje przygotowanie tego chłodnika na bazie jogurtu, ogórka oraz orzechów włoskich. 


Składniki:
(na dwie małe porcje)
  • 150 g gęstego jogurtu np. greckiego lub bałkańskiego
  • 1 duży ogórek
  • 1 pęczek koperku
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 25 g orzechów włoskich
  • szklanka wody przegotowanej*
  • 5 ml oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
* Ilość wody podaję orientacyjnie, należy jej dodać wedle uznania. 

Przygotowanie:
Ogórka myjemy, obieramy ze skórki, kroimy w kostkę (możemy go także zetrzeć na tarce) i przekładamy do miski. Dorzucamy drobno posiekany koperek oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. 

Następnie dodajemy jogurt oraz oliwę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszamy. Dolewamy wodę, do momentu aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Chłodnik nie powinien być zbyt gęsty. Zamiast większej ilości wody, można dodać także kostki lodu. Gdy się rozpuszczą, chłodnik będzie rzadszy.

Gotową zupę podajemy w małych miseczkach, posypaną posiekanymi orzechami włoskimi oraz udekorowaną koperkiem, bądź kilkoma kroplami oliwy. 

Smacznego!

Cukinia to niesamowite warzywo. W kuchni można z niej przygotować praktycznie wszystko, począwszy od ciasta, poprzez sosy, zapiekanki, a także zupy. W sklepach jest dostępna niemal przez cały rok, jednak właśnie w sezonie wakacyjnym smakuje najlepiej. Z tego względu w kolejnej odsłonie 'Projektu Zupa' nie mogło zabraknąć aksamitnego kremu z cukinii. Jeśli nie przepadacie za zupami o kremowej konsystencji, to polecam dodanie większej ilości bulionu  podczas przygotowań. 


Składniki:
  • 2 cukinie (500-600 g)
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 10 g masła lub stołowa łyżka oliwy
  • sól, biały pieprz
do dekoracji:
  • jogurt grecki
  • prażony słonecznik
  • natka pietruszki

Przygotowanie:
Cukinie dokładnie myjemy i wraz ze skórką kroimy w kostkę. Ziemniaki obieramy i także kroimy w kostkę. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na maśle lub oliwie, w garnku z grubym dnem. Gdy cebula lekko się zarumieni, dorzucamy do niej czosnek przeciśnięty przez praskę. Po chwili dodajemy ziemniaki wraz z cukinią. Smażymy przez około 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Całość podlewamy bulionem, przykrywamy i gotujemy, aż wszystkie warzywa zmiękną. 

Następnie zdejmujemy garnek z ognia. Zupę miksujemy na gładki krem. W razie potrzeby przecieramy przez sito. Jogurt grecki rozprowadzamy w miseczce z kilkoma łyżkami ciepłej zupy, a potem dodajemy do całości. Doprawiamy do smaku solą oraz białym pieprzem. Nie zagotowujemy ponownie. Gotowy krem z cukinii podajemy z łyżką jogurtu, prażonym słonecznikiem oraz natką pietruszki. 

Smacznego!

To były moje pierwsze borówki, jakie zjadłam w sezonie. Paulinka wiedziała jaką przyjemność mi zrobić, bo uwielbiam te owoce. Tak, tak... pewnego czerwcowego dnia razem sobie pichciłyśmy w kuchni. Okazja była nie byle jaka... świętowałyśmy moje urodziny. A tego typu wydarzenia najlepiej uczcić dobrym obiadem i lampką wina. Tak więc na stole wylądowały grzanki, sałatka, małże oraz ten prosty i smaczny deser. Bardzo przyjemnie kruszyło się herbatniki, bądź mieszało winegret podczas babskich ploteczek. Zdecydowanie polecam wspólne gotowanie podczas spotkań towarzyskich. Tym większa jest radość z późniejszego jedzenia. A wierzcie mi na słowo, było bardzo pysznie. W dzisiejszym wpisie prezentuję tylko deser, aczkolwiek inne potrawy ze wspólnego gotowania także wylądują niebawem na blogu. Wypatrujcie ich czujnie ;)


Składniki:
(na dwie porcje)
  • opakowanie herbatników lub ciastek zbożowych
  • 200 g borówek amerykańskich
  • 250 g sera ricotta
  • 1 stołowa łyżka kakao
  • 1 stołowa łyżka soku z cytryny
  • cukier/ksylitol do smaku 
Przygotowanie:
Część borówek odkładamy do dekoracji, a pozostałe blendujemy na gładki mus. Ricottę dzielimy na dwie części w proporcji 100 g i 150 g. Do mniejszej porcji dodajemy sok z cytryny, a do większej kakao. Każdą z nich dokładnie mieszamy i dosładzamy do smaku. 

W dwóch szklankach układamy warstwę białego kremu z ricotty, potem połowę musu z borówek oraz połowę pokruszonych ciastek. Następnie wykładamy krem kakaowy, drugą część musu z borówek i ponownie ciastka. Na górze umieszczamy ostatnią warstwę kremu kakaowego. Całość dekorujemy świeżymi borówkami. 

Dla lepszych walorów estetycznych można ułożyć warstwy w kolejności: ciemna, biała, ciemna.  
Smacznego! 

Tak się ostatnio rozpędziłam ze słodkościami, że dawno nie pojawił się na blogu żaden przepis na danie główne. Dlatego dzisiaj mam dla Was smaczną i prostą propozycję na obiad. Bardzo lubię faszerowane warzywa... pieczarki, papryki, pomidory. Do cukinii mam natomiast szczególną słabość. Do tej pory na blogu pojawiły się dwa przepisy na cukinie z różnymi farszami: ostrym oraz grzybowym. Tym razem w nadzieniu wykorzystałam kaszę jaglaną i muszę przyznać, że bardzo posmakowało mi to połączenie smaków. Myślę, że wejdzie na stałe do mojego kulinarnego repertuaru.  


Składniki:
  • 3 cukinie
  • 300 g mięsa mielonego z indyka
  • ½ szklanki kaszy jaglanej (60-70 g)
  • 1 szklanka wrzątku
  • 1 cebula
  • 1 ostra papryczka
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • garść tartego parmezanu
  • 3 łyżki stołowe oliwy
  • 1 i ½ łyżeczki oregano
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • ½ łyżeczki kminu rzymskiego
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
Kaszę jaglaną sparzamy i płuczemy w zimnej wodzie, aby pozbyć się goryczki. Następnie umieszczamy ją w garnku, zalewamy wrzątkiem, lekko solimy i gotujemy na średniej mocy palnika przez 15 minut. Po tym czasie zdejmujemy ją z ognia, przykrywamy i odstawiamy na czas przygotowania pozostałych składników.

Każdą cukinię kładziemy na desce do krojenia i przecinamy wzdłuż na dwie części. Z pomocą łyżeczki usuwamy nasiona oraz część miąższu, aby zrobić więcej miejsca na farsz. Pestki wyrzucamy, natomiast miąższ cukinii drobno siekamy. Cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na łyżce oliwy. Pod sam koniec dorzucamy starty czosnek, posiekaną papryczkę, miąższ z cukinii oraz mięso. Całość smażymy na dużym ogniu przez 4-5 minut, aby mięso lekko się zrumieniło. Następnie farsz przekładamy do miski. Dodajemy odcedzoną kaszę jaglaną, koncentrat pomidorowy oraz przyprawy: sól, pieprz, oregano, słodką paprykę, kmin rzymski. Wszystko dokładnie mieszamy i wypełniamy cukinie gotowym nadzieniem. 

Nafaszerowane cukinie układamy w posmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 25 minut. Na 5 minut przed końcem tego czasu, całość posypujemy tartym parmezanem i dalej zapiekamy. Podajemy natychmiast po przygotowaniu. 
Smacznego!


Ten oraz inne smaczne przepisy z wykorzystaniem cukinii w szóstym numerze Magazynu Kocioł, który współtworzę z innymi blogerami kulinarnymi z Dolnego Śląska. Gorąco zachęcam Was do lektury! (wystarczy kliknąć w okładkę, aby przejść do przeglądania magazynu).

W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was przepis na bardzo pożywne danie. Barszcz ukraiński to kompozycja buraków, fasoli i innych jarzyn. W oryginalnym ukraińskim przepisie nie ma fasoli, jest za to kapusta. Barszcz z dodatkiem fasoli nazywany jest czernihowskim. Każda gospodyni ma swój własny przepis na barszcz ukraiński. W moim domu najlepszy przygotowuje moja babcia i to od niej mam podstawowy przepis. Moją modyfikacją jest dodatek botwinki, aby nadać zupie bardziej letniego charakteru.  


Składniki:

  • 1 ćwiartka z kurczaka
  • porcja rosołowa
  • 2 ziemniaki
  • 1 pęczek botwinki (z co najmniej 4 dużymi, młodymi buraczkami)
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • 1 cebula
  • 1 pomidor
  • puszka białej fasoli konserwowej 
  • 6 kulek ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki stołowe śmietany
  • łyżeczka majeranku
  • sól, pieprz, ocet lub sok z cytryny do smaku
  • łyżka oliwy
  • koperek do dekoracji

Przygotowanie:
Porcję rosołową oraz ćwiartkę z kurczaka płuczemy, zalewamy około 2 litrami wody, zagotowujemy i usuwamy szumowiny. Do wywaru dodajemy obrane i pokrojone w kostkę warzywa: marchewkę, ziemniaki, pietruszkę, selera oraz dorzucamy liście laurowe i ziele angielskie. 

W międzyczasie zajmujemy się botwinką. Buraki odcinamy, myjemy, obieramy i ścieramy na tarce jarzynowej. Liście botwiny odrywamy od łodyg. Jedne i drugie siekamy. Następnie na patelni z rozgrzaną oliwą szklimy cebulę posiekaną w drobną kostkę. Po chwili dorzucamy sparzonego, obranego ze skórki i pokrojonego w kostkę pomidora. Całość dusimy przez 2-3 minuty. 

Z zupy wyjmujemy mięso. Dodajemy do niej cebulę z pomidorami, przeciśnięty przez praskę czosnek, starte buraczki, odsączoną z zalewy fasolę, oraz posiekaną botwinkę. Całość doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem oraz odrobiną octu lub soku z cytryny i grzejemy, aż wszystkie warzywa zmiękną. Na koniec dodajemy śmietanę. Gotowy barszcz w miskach dekorujemy świeżym koperkiem. 

Smacznego!

Dzisiaj mam dla Was propozycję na bardzo smaczny obiad. Ta potrawa jako, że składa się z nowalijek oraz nabiału wzbogaci Wasz lekki wiosenny jadłospis, dostarczając organizmowi wszelkich niezbędnych składników odżywczych i mineralnych. Do przygotowania dania użyłam serka ricotta, ale doskonale nada się tutaj także twarożek. Należy pamiętać, iż mleko oraz przetwory mleczne są źródłem łatwo przyswajalnego wapnia, wysokowartościowego białka i witamin z grupy B oraz witamin A i D – dlatego warto świadomie komponować swoje potrawy i przemycać jak najwięcej produktów mlecznych do codziennej diety.


Składniki:
farsz:
  • 250 g sera ricotta
  • 200 g botwiny (niecały pęczek)
  • 160 g młodej kapusty
  • 50 g parmezanu
  • ząbek czosnku
  • 1 szalotka
  • łyżka masła
  • sól, pieprz
ciasto:
  • około 350-400 g mąki pszennej typ 500 
  • niepełna szklanka ciepłej wody
  • 2 stołowe łyżki oleju
  • szczypta soli
do dekoracji:
  • szczypiorek 
Przygotowanie:
farsz:
Szalotkę obieramy, kroimy w kostkę i podsmażamy na złoto z dodatkiem masła. Kapustę płuczemy, obieramy z zewnętrznych liści, usuwamy głąb i szatkujemy. Odważamy 200 g, wrzucamy na patelnię, podlewamy wodą i podduszamy przez kilka minut, do momentu aż jej liście przywiędną, zmniejszą swoją objętość oraz zmiękną. Botwinę dokładnie myjemy, aby pozbyć się piasku. Liście drobno siekamy, a młode buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Całość przekładamy na osobną patelnię, podlewamy wodą i również podduszamy do miękkości. Gotowe warzywa (szalotkę, kapustę i botwinę) mieszamy razem z serem ricotta oraz tartym parmezanem. Dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Całość doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dokładnie mieszamy.

pierogi:
Mąkę przesiewamy z solą. Stopniowo dolewamy wodę, mieszając składniki nożem lub łyżką. Na koniec dodajemy olej i zagniatamy rękoma aż uzyskamy elastyczne i nielepiące się ciasto. Ciasto rozwałkowujemy bardzo cienko na blacie obsypanym mąką. Za pomocą szklanki wykrawamy kółka. Nakładamy farsz i zlepiamy brzegi pierogów (można je też docisnąć widelcem). Gotowe pierogi układamy na blacie oprószonym mąką i przykrywamy ściereczką, aby nie wysychały.

Pierogi wrzucamy na wrzącą, osoloną wodę i gotujemy na wolnym ogniu przez około 5 minut od ich wypłynięcia na powierzchnię. Gotowe pierogi wyciągamy łyżką cedzakową i serwujemy od razu z dodatkiem posiekanego szczypiorku lub śmietany.

Smacznego!

W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was wiosenną zupę z młodej kapusty. Niektórzy nazywają ją kapuśniakiem ze słodkiej kapusty, lecz mnie kapuśniak kojarzy się raczej z ciężkim i rozgrzewającym daniem. Zaś zupka widoczna na zdjęciach jest w smaku bardzo delikatna i słodkawa. To idealna potrawa na aktualną porę roku. Wykorzystajcie zatem dość krótki sezon na młodą kapustę i przygotujcie sobie tą pyszną zupę. 


Składniki:
  • 1 mała główka kapusty
  • 1,7 l wywaru mięsnego lub warzywnego
  • 3 ziemniaki
  • biała część pora
  • 1 cebula
  • pęczek koperku
  • łyżka masła
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • sól, pieprz
wywar:
  • 2 l wody
  • 400 g żeberek
  • porcja rosołowa
  • włoszczyzna
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • sól, pieprz

Przygotowanie:
wywar:
Żeberka oraz porcję rosołową zalewamy wodą, zagotowujemy i usuwamy szumowiny. Dodajemy obraną włoszczyznę, ziele angielskie i liśćie laurowe. Przykrywamy i gotujemy, do momentu aż warzywa będą miękkie. Z gotowego wywaru wyjmujemy mięso i włoszczyznę. Marchewkę kroimy w talarki i wrzucamy z powrotem do  garnka. Całość doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Odstawiamy.

zupa z kapusty:
W garnku z grubym dnem podduszamy na maśle drobno posiekaną cebulę oraz pora. Po chwili dorzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i podsmażamy razem przez 5 minut. W międzyczasie obieramy kapustę z zewnętrznych liści, usuwamy głąb i szatkujemy. Następnie dodajemy ją wraz z ziemniakami, porem i cebulą do gorącego wywaru. Całość gotujemy na wolnym ogniu przez 20-30 minut, aż warzywa zmiękną. Tuż przed końcem gotowania dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany koperek oraz pietruszkę. Gotową zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy samodzielnie lub z kromką ciemnego pieczywa.

Smacznego!

W kolejnej odsłonie 'Projektu Zupa' nie mogło zabraknąć przepisu na wykorzystanie szparagów, które w bieżącym miesiącu są w szczycie sezonu. Krem z białych szparagów robiłam już kilka razy, lecz nigdy nie udało mi się go sfotografować, bo dziwnym sposobem bardzo szybko znikał. Jest to zupa bardzo delikatna i kremowa. Myślę, że wielu z Was przypadnie do gustu, szczególnie jeśli zaserwujecie ją z dodatkiem grzanek lub świeżego pieczywa. 


Składniki:
  • pęczek białych szparagów (500 g)
  • 1 ziemniak
  • 650 ml wody
  • pęczek włoszczyzny (2 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera, por)
  • 1 cebula 
  • ząbek czosnku
  • 70 ml mleka
  • surowe żółtko
  • 1 łyżka masła
  • 2 liście laurowe
  • 4 kulki ziela angielskiego 
  • 1 łyżeczka estragonu 
  • szczypta cukru 
  • sól
  • pieprz czarny
do podania:
  • grzanki (przy nietolerancji glutenu pominąć)
  • natka pietruszki

Przygotowanie:
Szparagi myjemy, odłamujemy zdrewniałe końce i obieramy. Obierki wrzucamy do garnka, zalewamy 650 ml wody, dodajemy obraną włoszczyznę, liście laurowe oraz ziele angielskie. Gotujemy pod przykryciem przez 20 minut na małej mocy palnika. Po tym czasie odcedzamy warzywa oraz obierki.

Z obranych szparagów odcinamy główki (tak, aby miały długość około 2 cm), odkładamy je na bok. Cebulę i czosnek obieramy oraz drobno siekamy w kostkę. W osobnym garnku rozgrzewamy łyżkę masła. Wrzucamy cebulę, podsmażamy i pod koniec dodajemy czosnek. Szparagi (bez główek) kroimy na mniejsze kawałki, a ziemniaka w kostkę. Dodajemy je do cebuli i czosnku. Podgrzewamy razem przez chwilę, a następne zalewamy wcześniej przygotowanym wywarem warzywnym. Całość lekko solimy i gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut, aż warzywa będą miękkie.  

Zestawiamy garnek zupy z ognia. Wszystko blendujemy na gładki krem i przecieramy przez dość drobne sito. Jest to bardzo ważny etap, ponieważ dzięki temu pozbędziemy się łykowatych kawałków szparagów. Następnie w miseczce rozprowadzamy żółtko wraz z mlekiem, dolewamy niewielką ilość zupy i energicznie mieszając wlewamy do pozostałej części w garnku. Stawiamy na chwilę na ogniu i podgrzewamy, nie dopuszczając do zagotowania. Całość doprawiamy do smaku cukrem, estragonem, solą oraz pieprzem. 

Przed podaniem, zagotowujemy w małym rondelku szklankę wody. Na wrzątek wrzucamy główki szparagów. Gotujemy przez 2 minuty, a następnie przelewamy zimną wodą. Gotową zupę serwujemy z grzankami, zblanszowanymi główkami szparagów oraz świeżą natką pietruszki.

Smacznego!

Za oknem nastała wiosna, więc pora by na naszych talerzach także zrobiło się zielono. W dzisiejszym wpisie w ramach "Projektu Zupa" mam dla Was krem szpinakowy z dodatkiem sera ricotta. Moją zupę szpinakową przygotowałam na bazie świeżego szpinaku. Jeśli nie macie do niego dostępu, możecie wykorzystać mrożony, choć polecam pofatygować się pobliski targ w poszukiwaniach świeżego! Zaś osoby, które krzywią się na samą myśl o szpinaku, pragnę uprzedzić, że zupa ta nie ma nic wspólnego z zieloną mazią, którą serwowali nam w przedszkolach. O tak, ja też to przeżyłam i przez większość swojego dzieciństwa nienawidziłam szpinaku. Dopiero z czasem odkryłam, że jego odpowiednie przyrządzenie gwarantuje wspaniałe doznania smakowe, a zatem gorąco polecam Wam tą zupkę.


Składniki:
  • około 1 kg świeżego szpinaku* 
  • 1,5 l bulionu jarzynowego lub drobiowego (z ugotowaną włoszczyzną w środku)
  • 2 ugotowane ziemniaki
  • 1 cebula
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 200 g sera ricotta
  • 20 g masła
  • 1-2 łyżki soku z cytryny
  • sól morska
  • pieprz
do podania:
  • śmietana
  • liście szpinaku
*mrożonego szpinaku używamy 500 g 

Przygotowanie:
Szpinak dokładnie płuczemy, odsączamy z nadmiaru wody i pozbawiamy ogonków. Cebulę obieramy, drobno siekamy i wrzucamy na głęboką patelnię z rozgrzanym masłem. Smażymy chwilę, aż się zeszkli. Czosnek lekko zgniatamy trzonkiem noża, obieramy, kroimy w plasterki i dorzucamy pod koniec smażenia cebuli. Dodajemy partiami szpinak i podgrzewamy przez kilka minut aż liście nieco zwiędną. 

Całość przekładamy do gorącego bulionu z ugotowaną włoszczyzną i ziemniakami. Grzejemy na bardzo wolnym ogniu przez 5 minut. Na koniec dodajemy ser ricotta i blendujemy wszystko na krem. Ewentualnie podlewamy wodą, gdyby zupa wyszła zbyt gęsta. Całość doprawiamy do smaku sokiem z cytryny, solą morską oraz pieprzem. Podajemy z łyżką śmietany i dekorujemy listkami szpinaku.
Smacznego!

Witajcie po Świętach. Długo zastanawiałam się co zamieścić w kolejnym poście, w ramach 'Projektu Zupa'. Pomysłów miałam wiele, ale nie mogłam się zdecydować. Wreszcie stwierdziłam, że po świętach mam ochotę na mniej klasyczne potrawy. Interesowało mnie coś sycącego z nutą pikanterii. Zdecydowałam się zatem na danie kuchni orientalnej i tak powstała tajska zupa. Bardzo rozgrzewająca i smaczna. Jeśli zdecydujecie się na jej wykonanie, możecie podać ją także z ryżem jaśminowym lub makaronem sojowym.


 Składniki:
  • 500-600 ml bulionu drobiowego
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 150 g fileta z kurczaka
  • 1 marchewka pokrojona w słupki
  • 3 małe pieczarki
  • 8 różyczek brokuła
  • ½ puszki kukurydzy
  • 4-centymetrowy korzeń imbiru
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 szalotka
  • 1 papryczka chilli
  • 1 i ½ łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżka stołowa mielonej kolendry
  • 2 łyżki stołowe sosu sojowego
  • 1 łyżka stołowa sosu rybnego
  • sok z ½ limonki
  • 1 łyżka oliwy do smażenia
do podania:
  • szczypiorek, pokrojony w słupki
  • plasterki papryczki chilli

Przygotowanie:
 
Imbir, szalotkę, czosnek i papryczkę drobno siekamy. Wszystko umieszczamy razem z oliwą w garnku, w którym będziemy gotować zupę. Chwilę smażymy, dodajemy kurkumę, kolendrę i jeszcze podsmażamy, aby wydobyć aromat przypraw. 

Dodajemy kukurydzę, marchew, brokuła, pokrojone w plastry pieczarki oraz sos sojowy i sos rybny. Obsmażamy warzywa przez około 10 minut. Następnie dolewamy gorący bulion oraz mleko kokosowe. Gotujemy chwilę i dodajemy kurczaka pokrojonego na małe paseczki. Całość grzejemy na wolnym ogniu, aż mięso i warzywa zmiękną. 

Po skończeniu gotowania dodajemy sok z limonki. Zupę podajemy ze szczypiorem oraz papryczką chilli. Jeśli jest za mało słona, doprawiamy jeszcze sosem sojowym. 

Smacznego!