Bułgaria (turystycznie i kulinarnie)

By | 22 września 2013 | 21:32 14 komentarzy
Melduję się po powrocie z wakacji. Zgodnie z obietnicą, w tym poście napiszę Wam kilka słów na temat Bułgarii, skupiając się przede wszystkim na aspekcie kulinarnym. Z góry uprzedzam, iż będą to moje subiektywne odczucia, jakie przywiozłam z podróży. Nie zwiedziłam całego kraju, więc w innych regionach obyczaje, ceny lub wygląd miast może być zupełnie różny niż opisywany przeze mnie tutaj. Pomieszkiwałam sobie  w maleńkiej miejscowości - Sveti Konstantin and Helena, tuż u wybrzeży Morza Czarnego. Poza tym udało mi się zobaczyć: Warnę, Złote Piaski wraz z Monastyrem Aładża, bułgarską wioskę Solnik oraz Kamienny Las w Obzor, zatem w swojej relacji opowiem Wam o tym regionie. 


Bułgaria - ogólne odczucia
Bułgaria to moim zdaniem kraj bardzo skrajny. Z jednej strony mamy tam ekskluzywne, pięciogwiazdkowe hotele, oferujące pełen asortyment spa, których właściciele zacierają rączki by zedrzeć z biednych turystów jak najwięcej pieniędzy. A z drugiej ubogie, bułgarskie wioski, składające z się z drewnianych domków pokrytych azbestowymi dachami . W kraju widoczna jest gołym okiem wszechobecna bieda. W wielu miejscach samochód wciąż zastępuje wóz z koniem, a większość jedzenia uprawiania jest w przydomowych ogródkach. Sam przewodnik informował nas, że niegdyś Bułgarzy mieli pieniądze, ale  brakowało im towarów w sklepach... teraz jest zupełnie odwrotnie. W dużych miastach znajdziemy oczywiście popularne sieciówki odzieżowe (H&M, New Yorker), czy też spożywcze (Tesco, Carrefour), jednak także wielkomiejska zabudowa nie napawa optymizmem, bo wszędzie rozciągają się wielkie, szare, ponure blokowiska, składające się z 10-piętrowych budynków. 

Znacznie kuleje też infrastruktura.... Dużo rzeczy się wali, zapada, niszczeje lub zarasta z powodu nieprzycinanej roślinności. A roślinności Bułgaria ma naprawdę sporo... szkoda tylko, że większość zmienia się w niemożliwe do przebrnięcia "haszcze", które zasłaniają lub niszczą ciągnący się pod nogami wąski chodnik. Są w Bułgarii oczywiście miejsca ładne i dopieszczone, ale gdyby ktoś o to zadbał, byłoby ich o wiele więcej. Z moich słów może wynikać, iż nie jest to kraj na wymarzone wakacje. Mnie osobiście się podobało, Bułgaria ma coś w sobie i to "coś" warto zobaczyć.



Ludzie i język
W trakcie tygodniowego pobytu nie zdarzył nam się żaden przykry incydent. Miejscowa ludność jest naprawdę miła i pomocna. Jeśli chodzi o bariery językowe, to nie mieliśmy problemu by się porozumieć. Bułgarzy to poligloci typu: "znam po 3 słowa w każdym języku Europy", tak więc łamanym angielsko-niemiecko-rosyjskim idzie się dogadać. Ostatecznie, gdy podczas konwersacji załamujemy ręce i wypowiadamy jakieś słowa po polsku, okazuje się że Bułgarzy to rozumieją. Sam bułgarski to też dość dźwięczny język, można się domyślić co do nas mówią. Przydatna jest jednak znajomość pisowni, bowiem Bułgarzy posługują się cyrylicą. Im dalej od turystycznych kurortów lub dużych miast, tym mniej naszych liter. Z czasem na drogach i oznakowaniach można zobaczyć tylko cyrylicę.

Ceny
Bułgarskie ceny są dość zróżnicowane w stosunku do polskich, ponieważ jedne towary są zdecydowanie tańsze niż u nas w kraju, a za drugie zapłacimy dwukrotność polskiej ceny. Oto ceny wybranych produktów: chleb - 0,80 lewa, litr mleka - 1,80 lewa, 2,5l coca coli - 2,50 lewa, piwo - 1-2 lewy, wino 1 litr - 12-20 lewów, lokalny alkohol (rakija)  0,7 litra - 12 lewów. Obecny kurs walutowy waha się w granicach 2,40zł = 1lv. Zanim wybierzecie się na zakupy warto jednak sprawdzić ofertę wszystkich sklepów w okolicy. Ja i mój Połówek w Sveti Konstantin chodziliśmy do marketów: Aldo oraz Lidi+, w myśl zasady, że tam będzie najtaniej. Po kilku dniach okazało się jednak, że nasz osiedlowy sklepik zaraz za hotelem był jeszcze tańszy, co zdarza się naprawdę rzadko. Szczególnie uważać należy w taksówkach. Taksówkarze żerując na naiwności turystów często naliczają sobie kosmiczne ceny w zamian za przewiezienie nas na niewielkim odcinku. Dla zobrazowania, kurs: Sveti Konstantin - Złote Piaski (około 8km): taksówką 15lv za dwie osoby, podmiejskim autobusem 2,40lv za dwie osoby. Tak więc my zdecydowanie wybraliśmy autobus. Wsiadając do taksówki warto sprawdzić czy działa taksometr lub z góry ustalić z kierowcą koszty podróży. Czasem zdarzy się wyjątkowa okazja, my raz podwieźliśmy się za 3lv na osobę.

Restauracje
Turystyczne kurorty obfitują w liczne restauracje. Zauważyłam, że tendencja cenowa jest następująca: im bardziej bułgarski klimat knajpy (wystrój, muzyka, dekoracje), tym wyższe ceny. Generalnie ceny w restauracjach są zbliżone do tych  nad Bałtykiem: pizza 30cm - 6-10 lewów, dania mięsne i rybne - 10-20 lewów, frytki 2,5 lewa, sałatki 5-6 lewów. W całej Bułgarii popularna jest sieciówka Happy&Grill Bar, gdzie ceny są dość przystępne, a w karcie dań znajdziemy także najpopularniejsze bułgarskie dania: szopską sałatkę, tarator, baklawę, kebabcze oraz bobową czorbę. Tam też skusiliśmy się na szopską sałątkę (4,60 lv) oraz tarator (3 lv).

Szopska sałatka
Tarator (chłodnik z ogórka)
Kuchnia
Bułgarska zupa fasolowa - Bob czorba
Bułgarska kuchnia należy do kuchni bałkańskiej, stąd jest bardzo zbliżona dla wszystkich państw Półwyspu. W daniach tego kraju widzimy wiele podobieństw do kuchni greckiej lub tureckiej. Mamy tu obfitość wspaniałych warzyw: pomidorów, bakłażanów, fasoli, patisonów i owoców: brzoskwiń, winogron oraz śliwek. Kuchnia bułgarska znana jest także z produktów mlecznych: serów oraz znakomitych jogurtów, na których opiera się większość bałkańskich przysmaków.  Nie uraczymy tu dań mącznych, takich jak pierogi lub knedle, popularne są za to naleśniki. Na śniadania serwuje się banicę (cienkie ciasto nadziane serem). Mieliśmy okazję spróbować tego dania w hotelu, ale nie specjalnie przypadło nam do gustu. Być może to zasługa hotelu, warto więc sprawdzić jak banica smakuje w małej, bułgarskiej piekarni. Oprócz tradycyjnych soków i napojów w Bułgarii pija się airan, czyli jogurt z wodą doprawiony do smaku solą i pieprzem.  

Dla odważnych warta spróbowania jest boza (napój zbożowy, przyrządzany z pszenicy lub prosa). My sobie taką buteleczkę zafundowaliśmy przez przypadek, myląc ją z napojem kawowym. W moim odczuciu było to bardzo słodkie i raczej nie pokusiłabym się o ponowny zakup tego trunku. 

Boza  (źródło zdjęcia: http://www.bg.all.biz)
Bardzo popularne są także alkohole, zarówno w trakcie, jak i między posiłkami: piwo (osobiście polecam Zagorkę i Astikę), lokalna wódka (rakija) oraz wino. Kupując bułgarskie wina, należy czytać etykiety, bo wiele rzekomo bułgarskich win jest importowanych, także z Polski. 

Co warto przywieźć?
Wchodząc do supermarketu w Bułgarii byłam oczarowana wieloma produktami. Mamy tu ogromny wybór, serów, miodów (popularny jest miód różany oraz piniowy), dżemów (dżem różany to obowiązkowy składnik bułgarskiego śniadania), przypraw (warta uwagi jest  szarena sol, czyli mieszanka przypraw zwana także czubrycą; w jej skład wchodzą: cząber górski, kolendra, czosnek, papryka, kozieradka, rozmaryn lub inne przyprawy zależnie od rodzaju mieszanki). 

Pyszne bułgarskie sery
Mieszanka przypraw: szarena sol
Miód różany
Dżemy/konfitury różane z orzechami lub bez
Na półkach znajdziemy też ładnie wyglądające i tanie słodycze. Niestety po degustacji w domu jestem rozczarowana. Zero smaku i sam cukier, mimo że sprzedawcy rekomendują to jako smaczne. 


Jako, że Bułgaria nazywana jest krajem róż ze względu na dużą uprawę tych kwiatów, w pamiątkach z podróży warto przewidzieć miejsce na olejek różany lub inny różany kosmetyk. Asortyment jest naprawdę duży: kremy, toniki, wody, perfumy, żele, balsamy... Na dziale kosmetycznym jest naprawdę różowo, bowiem kosmetyki z różą dominują nad całą resztą zapachów. Naprawdę trudny był dla mnie wybór pamiątek przy wagowym limicie bagażu w samolocie. Jednak udało się i przywiozłam ze sobą kilka drobiazgów. :)

Moje pamiątki: likier karmelowy, miód różany, miód piniowy, dżem różany, szarena sol,
mieszanka przypraw do sałatki szopskiej, olejek różany, mydełko różane i słodycze
I na koniec migawki z podróży:
Warna
Ogród Botaniczny w Sveti Konstantin
Bułgarska uczta
Kamienny las
Kamienny las
Wody termalne w Sveti Konstantin
Monastyr Aładża
Warna
  

14 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia;). Jak smakowicie. Uwielbiam samersby widzę inny smak niż w Polsce<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne zdjecia i bardzo ciekawy post. Ostatnio widze wiele zdjec z zagranicy somersby i z kazdym kolejnym mam co raz wieksza ochote by ich sprobowac - tylko jak?

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbowałabym tego chłodnika, wygląda bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowna relacja, zdjęcia, jedzonko:) marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa relacja z wczasów.Byłem tam kilka razy.Dla turystów hotele extra,ale ogólnie bieda.Pamiętam,że hotele w Złotych Piaskach miały okna dla gości skierowane w stronę morza,no cudownie szeroką plażę.Ciekawe co się tam zmieniło,trzeba by tam pojechać.Pamiętam również wspaniały smak pomidorów.Pozdrawiam Christopher.Byłaś może w Drużbie,tam jest wspaniały basen z gorącymi źródłami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam na Bałkanach też w tym roku. Sałatka szopska bardzo mi przypadła do gustu, a Somersby Pear to mój faworyt! Super relacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna relacja i zdjęcia. A ta szopska sałatka prezentuje się naprawdę apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Christopher Konkel - Drużba to teraz Sveti Konstantin i Elena. Pani Autorko - Sofia i Kadarka to NIE są polskie wina ! A etykiety czytać należy. W restauracji bywało tak, że zamawiałem danie mięsne z frytkami, które podawali po kilku minutach /frytki/, nie rozumiejąc, że należy to podać "zaedno", czyli razem... Pozdrawiam.
    jurand

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Jurandzie,
      czytałam etykiety... naprawdę na jednej z butelek widniał adres polskiej rozlewni z adresem, tak jakby wino przyjechało do Bułgarii z Polski. Byłam bardzo zdziwiona.

      Usuń
    2. Ale rzeczywiście informacje o Sophii i Kadarce usuwam, bo jest błędna.

      Usuń
  9. Witam! mam pytanie do obrazka z pamiątkami jakie Pani przywiozła- co to jest w tym glinianym słoiczku ze sznureczkiem i napisem roses from Bulgaria? Przywieziono mi coś takiego z Bułgarii i w składzie jest m.in.:woda różana i syrop glukozowy-fruktozowy czyli coś do jedzenia jak się domyślam, tylko co to jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, w moim słoiczku był akurat miód z dodatkiem ekstraktu rożanego. W Pani przypadku cieżko powiedziec. Syrop glukozowo-fruktozowy jest substancja słodzącą w przemyśle spożywczym. Także produkt ten nadaje się do zjedzenia. Nie wiem tylko jaka będzie jego jakość. Najlepszym sposobem wydaje się otworzenie słoiczka. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Byłem w Wannie Primorsku Carewie Sozopolu Prawdzie Neseberze itp.polecam .kto nie był niech spróbuje.pyszna jest caca małe rybki jak frytki rybne.polecam kawarne i oczywiście musake.Morze ciepłe.l udzie sympatyczni.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, miło mi będzie jak wyrazisz o nim opinię ;)