Ostatnie Posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potrawy bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Potrawy bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
Podobno pstrągi są jednymi z najchętniej spożywanych ryb słodkowodnych w Polsce. Nic w tym dziwnego, bowiem przyrządzone nawet według najprostszego przepisu są naprawdę bardzo smacznym daniem. Do niedawna pieczone pstrągi były dostępne jedynie w restauracjach. Na szczęście wiele się zmieniło i świeże, całe pstrągi kupimy obecnie w supermarkecie. Teraz w sezonie grillowym z pewnością nie będzie to problemem. Grillowane pstrągi to świetna alternatywa dla tłustych kiełbas i karkówki. Przygotowanie ich, również nie jest zbyt skomplikowane, bowiem pstrągi piecze się na ruszcie w całości. Dzięki temu mięso nie rozpada się i zachowuje soczystość. Tym samym zachęcam Wam do grillowania pstrągów z dodatkiem masełka i ziół...jak w przepisie poniżej. ;)  

grillowany pstrąg

Czas przygotowania: 25 min + 30 min marynowania
Liczba porcji:  3 porcje

Składniki:
  • 3 pstrągi patroszone, bez skrzeli i ości
  • 100 g miękkiego masła
  • ½ pęczka świeżego koperku
  • ½ pęczka świeżych liści natki pietruszki
  • 1 cytryna
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
  • 3 gałązki rozmarynu
  • 4 łyżki wody
  • sól morska, do smaku
  • pieprz, do smaku
  • oliwa, do natłuszczenia ryb

Przygotowanie:
Cytrynę (razem ze skórką) kroimy w półplasterki, układamy na suchej, mocno rozgrzanej patelni, podsmażamy. Przewracamy na drugą stronę i dodajemy czosnek. Całość podlewamy 4 łyżkami wody, dusimy ok. 2 min, odstawiamy do ostudzenia.

W miseczce rozcieramy miękkie masło razem z posiekanym koperkiem i natką pietruszki. Doprawiamy solą i pieprzem, odstawiamy. 

Oczyszczone pstrągi oprószamy solą morską i pieprzem od zewnętrznej i wewnętrznej strony. Do środka każdej ryby wkładamy łyżką powstałe masło ziołowe, 1 gałązkę rozmarynu, 2-3 kawałki uduszonej cytryny oraz plasterki czosnku. Pstrągi odstawiamy do zamarynowania przynajmniej na 30 min.

Przed ułożeniem na ruszcie pstrągi smarujemy oliwą z obu stron za pomocą pędzelka, owijamy folią aluminiową. Układamy na mocno rozgrzanym grillu, pieczemy ok. 7-10 min. Pieczone pstrągi podajemy w towarzystwie grillowanego pieczywa lub innych dodatków. 

Wskazówki:
- Pstrągi można pozostawić w marynacie na całą noc w lodówce. 
Spring rolls, inaczej zwane sajgonkami to potrawa powszechna w kuchni azjatyckiej. W Polsce znamy przede wszystkim wersję podawaną po uprzednim smażeniu w głębokim tłuszczu. Jednak gorąco zachęcam do spróbowania także innych rodzajów spring rolls - gotowanych na parze lub podawanych bez obróbki cieplnej. Dobór dodatków i nadzienia to kwestia indywidualnych preferencji smakowych. W papier ryżowy możemy zawinąć warzywa, krewetki, mięsny farsz, rybę, azjatycki makaron itp. Jako, że powoli rozpoczyna się mój ulubiony sezon w kuchni, a nowalijki dają spore pole do popisu podczas przygotowywania różnego rodzaju dań, jedną z moich wiosennych propozycji są spring rolls wypełnione świeżymi warzywami. 

spring rolls z warzywami

Liczba porcji: 16 sztuk
Czas przygotowania: 45 min

Składniki:
spring rolls
  • 16 arkuszy papieru ryżowego
  • ok. 120 g ugotowanego makaronu ryżowego
  • 15-25 g świeżego szpinaku 
  • 1 czerwona papryka
  • 1 świeży zielony ogórek
  • 1 młoda marchewka
  • 2-3 rzodkiewki
  • letnia woda przegotowana, do namaczania papieru ryżowego
sos:
  • 4 łyżki wody
  • 1 łyżka octu ryżowego lub soku limonki
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki miodu
  • ¼ łyżeczki ostrej papryki 
Przygotowanie:
Składniki sosu łączymy w małej misce, odstawiamy.

Wszystkie warzywa dokładnie myjemy. Paprykę, marchewkę i ogórka kroimy w podłużne, cienkie paski o długości 4-5 cm. Rzodkiewkę kroimy w półplasterki. Szpinak płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy za pomocą papierowych ręczników.

W letniej wodzie zanurzamy na 2-3 s jeden arkusz papieru ryżowego, kładziemy na blacie, odczekujemy kilka sekund aż zmięknie. Następnie układamy na nim liście szpinaku, kawałki warzyw i porcję makaronu ryżowego. 

Składamy do środka krańce papieru ryżowego, które znajdują się po bokach, a następnie ciasno zwijamy rulon. W ten sam sposób przygotowujemy pozostałe spring rolls. Podajemy z przygotowanym wcześniej sosem. 
Smacznego!

sajgonki z warzywami
Fondue to danie wywodzące się ze Szwajcarii, zaadaptowane i chętnie serwowane w kuchni francuskiej. Opiera się ono na zanurzaniu rozmaitych dodatków w specjalnym naczyniu, wypełnionym zależnie od rodzaju fondue roztopioną czekoladą, serem itp. Ze względu na zbliżające się Walentynki mam dla Was przepis na fondue czekoladowe. Będzie ono idealną propozycją na romantyczną randkę. Podczas wieczorów we dwoje, oprócz wykwintnego jedzenia, ważne jest również otoczenie i odpowiedni nastrój. Migające światło ustawionego na stole palnika do fondue oraz niespieszne delektowanie się wspólnym posiłkiem, będą doskonałym dopełnieniem niezwykłej atmosfery. 


Liczba porcji: 2 porcje
Czas przygotowania: 10 min

Składniki:
  • 200 g słodkiej śmietany, 36% tłuszczu 
  • 200 g gorzkiej czekolady, min. 50% zawartości kakao
  • świeże truskawki, do podania
  • świeże borówki, do podania 

Przygotowanie:
W naczyniu do fondue lub w rondlu z grubym dnem zagotowujemy śmietanę, a czekoladę łamiemy na kawałki. Po zagotowaniu śmietanę zdejmujemy z kuchenki, dodajemy do niej czekoladę. Mieszamy do momentu  uzyskania jednolitej i gładkiej konsystencji. 

Masę czekoladową w naczyniu przenosimy na palnik do fondue, aby utrzymać temperaturę. Na widelce do fondue nabijamy świeże owoce i zanurzamy je w ciepłej masie czekoladowej. 

Wskazówki:
- Do masy czekoladowej możemy dodać odrobinę brandy, rumu lub korzennych przypraw, które dodatkowo wzbogacą smak czekolady.

Dawno nie pojawiły się na blogu żadne przetwory. Dlatego dzisiaj mam dla Was prosty i bardzo smaczny dżem z czarnej porzeczki. To wersja klasyczna, bez żadnych dodatków i twistów smakowych. Przygotowana tylko na bazie owoców oraz cukru, bez użycia żel-fixu. Porzeczki zawierają bardzo dużo pektyny, zatem w miarę gotowania dżem gęstnieje bez dodatku substancji żelujących. Ilość cukru w przepisie najlepiej dopasować do słodyczy owoców. Ja lubię, gdy gotowy dżem jest lekko kwaskowy, choć zdaję sobie sprawę, że znajdą się też tacy, którzy preferują słodszą wersję ;).
 
dżem z czarnej porzeczki
 
Składniki:
(na 2-3 słoiczki)
  • 1 kg czarnej porzeczki
  • 500 g cukru
Przygotowanie:
Porzeczki obrywamy z gałązek, płuczemy pod zimną wodą. Umyte i przebrane owoce umieszczamy w garnku z grubym dnem i o dużej średnicy, zasypujemy 200 g cukru i odstawiamy na kilka godzin, aż porzeczki puszczą sok. Następnie dodajemy resztę cukru, mieszamy i zagotowujemy.
 
Zmniejszamy moc palnika i gotujemy przez około 1‒2 godziny bez przykrycia, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż dżem uzyska odpowiednią konsystencję.
 
Aby sprawdzić, czy dżem jest gotowy używamy talerzyka włożonego uprzednio na kilka minut do zamrażarki. Na zmrożony talerzyk wylewamy łyżkę gorącego dżemu. Jeśli zgęstnieje, a na jego powierzchni utworzy się skórka ‒ dżem nie wymaga więcej gotowania.
 
Gotowy, gorący dżem przekładamy do wyparzonych słoików. Zakręcamy, odstawiamy do góry dnem. W razie potrzeby pasteryzujemy.
 
Smacznego!
 
dżem z czarnej porzeczki
 
Ten oraz inne przepisy z porzeczkami w roli głównej znajdziecie w dwunastym numerze Magazynu Kocioł. Gorąco zachęcam Was do lektury! (kliknij na okładkę, aby przejrzeć magazyn).
 
https://issuu.com/dmk-kociol/docs/kociol_12_2016
Od początku istnienia bloga pojawiło się tutaj kilka pomysłów na wykorzystanie szparagów. Osobiście bardzo lubię to warzywo, bo jest bardzo wszechstronne. Można je jeść na surowo, po ugotowaniu, ugirllowaniu i upieczeniu. Mimo, że jestem fanką zielonych szparagów, to od czasu do czasu lubię się także skusić na te białe. Tym razem wylądowały one w aksamitnym sosie, który przygotowałam do makaronu. W poniższym przepisie do podania użyłam czarne tagliatelle, aczkolwiek bez obaw możecie zastąpić je zwyczajnym makaronem.
 
makaron z sosem z białych szparagów
 
Składniki:
  • duży pęczek białych szparagów
  • 2 szalotki
  • 100 ml gorącej wody lub bulionu
  • 100 ml gęstej śmietany 30-36%
  • ½ łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2-3 łyżki stołowe tartego parmezanu lub grana padano
  • kilka suszonych pomidorów
  • 3 stołowe łyżki masła
  • sól, pieprz
do podania:
  • czarne tagliatelle lub inny makaron 
 
Przygotowanie:
Szparagi myjemy, odłamujemy twarde końce (około 4-5 cm), a resztę pędów obieramy obieraczką do warzyw i kroimy w drobne kawałki. Młode i niezbyt grube szparagi nie są mocno łykowate, więc nie wymagają obierania.
 
W garnku roztapiamy łyżkę masła. Wrzucamy drobno posiekaną szalotkę i szklimy na złoty kolor. Następnie dodajemy kolejne dwie łyżki masła oraz szparagi (oprócz główek). Całość smażymy przez 2-3 minuty, często mieszając.
 
Wlewamy gorącą wodę (lub bulion), zagotowujemy. Doprawiamy solą, pieprzem oraz gałką muszkatołową. Gotujemy przez 5 minut, co jakiś czas mieszając. Następnie dodajemy główki szparagów i grzejemy kolejne 3 minuty. 
 
Całość miksujemy w blenderze z dodatkiem gęstej, tłustej śmietany oraz tartego sera na gładki kremowy sos (można zostawić kilka główek szparagów do dekoracji). Sos można dodatkowo przetrzeć przez sito, aby pozbyć się ewentualnych resztek łyka ze szparagów.
 
Do gotowego sosu dodajemy pokrojone suszone pomidory. Dokładnie mieszamy, opcjonalnie doprawiamy jeszcze całość do smaku. Podajemy z czarnym tagliatelle lub innym makaronem. Dekorujemy  główkami szparagów.
 
Smacznego!
 
sos szparagowy
Pierwsze ciepłe dni mamy już za sobą. Sezon wakacyjny i urlopowy jest coraz bliżej. Zatem już niebawem chętnie będziemy raczyć się lodami, czy też mrożonymi napojami. Idealnym dodatkiem do letnich deserów będzie sos karmelowy. Oczywiście możecie kupić gotowy, dostępny w supermarketach. Jednak zaręczam Wam, że zawartość żadnej plastikowej buteleczki, którą przyniesiecie ze sklepu nie będzie się równała z domową wersją sosu karmelowego. Bardzo zachęcam Was do jego przygotowania, mimo iż początkowo przygotowanie idealnego karmelu może sprawiać trudności. Grunt to sprawdzona receptura i odpowiednia metoda postępowania. Swoją dotychczasową wiedzę, połączyłam więc z radami od mojej również blogującej koleżanki - Żanety z bloga Cupcake Factory i stworzyłam ten wpis, który mam nadzieję pozwoli Wam na przygotowanie perfekcyjnego, aksamitnego sosu karmelowego ;).
 
sos karmelowy do deserów
 
Składniki:
  • 220 g cukru (1 szklanka)
  • 130 ml wody
  • 240 g śmietanki kremówki 30 lub 36%
  • szczypta soli morskiej
     
Przygotowanie:
W małym garnuszku z grubym dnem umieszczamy cukier i wodę. Dokładnie mieszamy, tak aby nie pozostały żadne drobinki kryształków cukru.
 
Całość stawiamy na gazie i gotujemy na dużej mocy palnika (nie mieszając, ani nie dotykając nawet garnka) do momentu aż karmel stanie się bursztynowo złoty. Potrwa to około 10-15 minut. Jeśli używacie termometru cukierniczego - karmel należy gotować do momentu uzyskania temperatury 170 stopni.
 
Zbyt długie gotowanie spowoduje spalenie się karmelu, co nada mu niezbyt smaczną goryczkę. Należy zatem starannie obserwować barwę gotującego się karmelu. 
 
Gdy karmel się zazłoci, zdejmujemy garnuszek z palnika i wstawiamy go do zlewu, ponieważ po dodaniu śmietanki całość będzie syczeć oraz pryskać. Mieszając energicznie trzepaczką, dolewamy  małym strumieniem śmietankę. Dokładnie mieszamy, aż powstanie gładki i jednolity sos.
 
Ponownie umieszczamy garnek na palniku i gotujemy na małej mocy przez około minutę. Dodajemy szczyptę soli morskiej, dokładnie mieszamy. Odstawiamy do wystudzenia.
 
Gotowy sos przelewamy do słoiczka, zakręcamy i przechowujemy w lodówce do 2 tygodni.
 
Smacznego!
 
idealny sos karmelowy
Nachosy to jedna z tych słonych przekąsek, do których mam niestety słabość. Jeśli pojawiają się na imprezie, nawet w okresie gdy trzymam ścisłą dietę, istnieje spore ryzyko, że skuszę się na jedno, dwa...no może kilkanaście ;). Chrupiące trójkąciki smakują najlepiej w akompaniamencie sosów. Moim faworytem, zaraz obok dipu serowego jest pikantna salsa. Prawdopodobnie wszyscy znamy to cudo, które dostępne jest na półkach supermarketów. W sytuacjach kryzysowych także po nie sięgam. Zdecydowanie wolę jednak wersję przygotowaną samodzielnie. Salsa z poniższego przepisu jest aromatyczna, naturalna, pikantna... po prostu wspaniała! Robiłam ją już wielokrotnie w mniejszych lub większych proporcjach, bowiem nadaje się nie tylko do nachosów, ale także do mięs oraz dań z grilla.
 
sos salsa do nachos
 
Składniki:
  • 1 duży pomidor
  • ½ dużej cebuli
  • ½ zielonej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 150 ml passaty pomidorowej lub dobrego przecieru pomidorowego 
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1-2 łyżeczki bazylii
  • mielone chilli (wedle uznania)
  • 1 łyżeczka sosu worcestershire lub octu
  • sól, pieprz
  • szczypta cynamonu
  • oliwa do smażenia
Przygotowanie:
Paprykę oraz cebulę drobno siekamy. Pomidora sparzamy, obieramy ze skóry, kroimy w kostkę.
 
Cebulę podsmażamy na łyżce oliwy, a gdy się zeszkli, wrzucamy na patelnię paprykę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Całość przykrywamy i dusimy pod przykryciem przez kilka minut. Następnie dodajemy passatę lub przecier pomidorowy i dusimy pod przykryciem, na wolnym ogniu przez około 30-40 minut. Pod koniec duszenia dodajemy cukier, sos worcestershire (lub ocet) oraz wszystkie przyprawy.
 
Połowę sosu blendujemy na gładką masę, pozostałą część zostawiamy. Łączymy je razem. Gdy sos jest jeszcze zbyt rzadki, ponownie wstawiamy go na ogień i podgrzewamy bez przykrycia, na małej mocy palnika do momentu odparowania wody. Natomiast jeśli po zblendowaniu jest zbyt gęsty, podlewamy go wodą.
 
Gotowy sos odstawiamy do ostudzenia. W tym czasie wszystkie jego smaki i aromaty się przegryzą. Sos próbujemy tuż przed podaniem i opcjonalnie doprawiamy jeszcze do smaku. Ja na koniec zawsze dorzucam więcej chilli, ponieważ lubię kiedy salsa jest dość pikantna.
 
Salsę można także przygotować na zapas. W tym celu należy zwiększyć proporcje składników, a następnie gotowy sos zawekować w słoikach.
 
Smacznego!
 
meksykańska salsa do nachos, chipsów i mięs
Jajka faszerowane to naprawdę wdzięczny temat. Mogą być ozdobą stołu niemal przy każdej okoliczności i imprezie, a w dodatku są bardzo sycącą przekąską. Z tego powodu mam dla Was kolejną ich odsłonę. Tym razem proponuję wypełnić je nadzieniem z dodatkiem pieczarek. Przy wielu okazjach wspominałam Wam, że jajka gotowane na twardo nie należą do moich ulubionych potraw. Jednak muszę przyznać, że te z pieczarkami wyjątkowo mi posmakowały. Polecam je Wam, nie tylko od święta. :)  
 
jajka faszerowane pieczarkami
 
Składniki:
  • 3 jajka
  • 2-3 pieczarki
  • 1-2 stołowe łyżki majonezu
  • ½ łyżeczki musztardy
  • 1 i ½ łyżeczki śmietany
  • szczypiorek
  • sól
  • pieprz
  • odrobina masła do usmażenia pieczarek

Przygotowanie:
Jajka wkładamy do zimnej wody i gotujemy na twardo (przez około 7-8 minut od momentu zawrzenia wody). Następnie przelewamy je zimną wodą i ostudzone obieramy ze skorupek.
 
Pieczarki płuczemy pod bieżącą wodą, kroimy w plastry i podsmażamy na patelni do momentu, aż się przyrumienią i odparuje z nich woda. Kilka plasterków odkładamy do dekoracji, a pozostałą część siekamy w kostkę.
 
Jajka przekrawamy wzdłuż na pół i usuwamy żółtka. W małej miseczce łączymy majonez, musztardę, śmietanę oraz przyprawy. Dodajemy do nich żółtka i całość rozdrabniamy widelcem. Dorzucamy pieczarki oraz drobno posiekany szczypiorek. Dokładnie mieszamy.
 
Gotowym farszem wypełniamy białka jaj. Na wierzchu układamy po kawałku smażonej pieczarki.
 
Smacznego!
 
jajka z pieczarkami
Świeże i chrupiące rzodkiewki to dla mnie bez dwóch zdań mocno wiosenny akcent. Najlepiej smakują zerwane z przydomowego ogródka, lecz niestety w dużym mieście skazana jestem na te sklepowe. Za oknem co prawda wiosny nie widać, ale postanowiłam przywołać ją poniższym przepisem. Faszerowane rzodkiewki to miniaturowa przekąska, która nie tylko cieszy oko, ale też sprawdzi się na różne okazje. Składniki bez problemu znajdziemy pod ręką, w naszej lodówce. Warto więc poświecić chwilę czasu, by podarować sobie odrobinę wiosny na talerzu. ;)
 
 
Składniki:
  • 5-6 rzodkiewek
  • 4 kopiate łyżeczki serka śmietankowego
  • 1 łyżeczka majonezu
  • kilka gałązek szczypiorku
  • kawałek zielonego ogórka
  • pieprz, sól
do dekoracji:
  • kiełki
  • szczypiorek
 
Przygotowanie:
Rzodkiewki dokładnie myjemy, odcinamy liście, zostawiając 1 cm wystających gałązek. Następnie kroimy je na połówki i wykrawamy dołek w białej części.
 
W osobnej miseczce łączymy serek, majonez, posiekany szczypiorek oraz pokrojony w bardzo drobną kosteczkę ogórek. Farsz nakładamy na rzodkiewki, a całość dekorujemy szczypiorkiem oraz kiełkami.
 
Smacznego!
 
 
Ten oraz inne smaczne przepisy z wykorzystaniem rzodkiewki znajdziecie w dziesiątym numerze Magazynu Kocioł, który współtworzę z innymi blogerami kulinarnymi z Dolnego Śląska. Gorąco zachęcam Was do lektury! (wystarczy kliknąć w okładkę, aby przejść do przeglądania magazynu).
 
https://issuu.com/dmk-kociol/docs/kociol_10_2016
Potrawą, która najbardziej kojarzy się mi się z Wielkanocą są z pewnością jajka faszerowane. Można je przygotować chyba na milion sposobów, dlatego co jakiś czas podrzucam Wam kolejny wariant smakowy. Dzisiaj proponuję jajka faszerowane pastą z szynki, które mogą być nie tylko doskonałą propozycją na wielkanocny stół, ale też elegancką przystawką na przyjęcie lub elementem śniadania. Pasta z szynki jest bardzo łatwa w przygotowaniu, a jej smak wspaniale komponuje się z jajkami. Zależnie od rodzaju szynki, który wybierzecie pasta może uzyskać lekko różowy kolor. Ja użyłam polędwicy z indyka, więc pasta wyszła niemal biała.
 
jajka faszerowane pastą z szynki

Składniki:
  • 3 jajka
  • 60 g szynki
  • 2 stołowe łyżki majonezu
  • 1 łyżeczka śmietany
  • ½ łyżeczki musztardy
  • sól, pieprz
do dekoracji:
  • kiełki rzodkiewki lub inne
Przygotowanie:
Jajka wkładamy do zimnej wody i gotujemy na twardo (przez około 7-8 minut od momentu zawrzenia wody). Następnie przelewamy je zimną wodą i ostudzone obieramy ze skorupek.

W małej miseczce umieszczamy pokrojoną w kostkę szynkę oraz majonez wraz ze śmietaną. Całość blendujemy na gładką masę. Dodajemy musztardę. Doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem. Całość dokładnie mieszamy.

Jajka przekrawamy wzdłuż na pół. Łyżeczką lub szprycą nakładamy pastę z szynki. Dekorujemy świeżymi kiełkami.
Smacznego!
 
jajka na wielkanoc
Pieczone ziemniaki to wyśmienity i popularny dodatek do codziennego obiadu. Nadają się zarówno do dań mięsnych, jak i do rybnych. Sekretem chrupiącej skórki jest ich wcześniejsze podgotowanie, a dopiero później pieczenie w wysokiej temperaturze. Smak pieczonych ziemniaków doskonale wzbogacają przyprawy. Oprócz soli i pieprzu warto dodać do nich paprykę, czosnek oraz zioła (świeże lub suszone). Ziemniaczki z poniższego przepisu wychodzą miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz, czyli takie jak lubię najbardziej. Polecam wypróbowanie tego prostego przepisu podczas przygotowania codziennych posiłków.
 
 
Składniki:
  • 800 g ziemniaków
  • 4-5 łyżek stołowych oleju lub oliwy
  • 2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 2 łyżeczki ostrej papryki
  • łyżeczka pieprzu
  • łyżeczka suszonego tymianku
  • łyżeczka suszonego rozmarynu
  • sól
Przygotowanie:
W miseczce łączymy olej, czosnek, paprykę, pieprz, zioła oraz szczyptę soli. Dokładnie mieszamy, odstawiamy na później.
 
Ziemniaki obieramy i dokładnie myjemy, aby usunąć skrobię. Przekładamy je do garnka i gotujemy na średnim ogniu, w osolonej wodzie przez około 8-10 minut od momentu zawrzenia wody.  Po tym czasie będą lekko miękkie, ale nie rozpadające się (ich powierzchnia powinna być zwarta i niekrusząca się). Podgotowane ziemniaki odcedzamy, odstawiamy do wystygnięcia.
 
Następnie kroimy je w mniejsze, około czterocentymetrowe kawałki. Wrzucamy ponownie do garnka, dodajemy przygotowaną wcześniej marynatę. Za pomocą dłoni rozprowadzamy mieszankę przypraw i oliwy po wszystkich kawałkach ziemniaków. 
 
Gotowe ziemniaki wykładamy na blachę wyścieloną papierem do pieczenia. Rozkładamy je równomiernie, tak aby każdy kawałek leżał oddzielnie. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i pieczemy przez około 15-20 minut, aż  ich skórka  będzie rumiana i chrupiąca.
 
Smacznego!
 
Zanim spędziłam kilka miesięcy w Portugalii sardynki kojarzyły mi się jedynie z rybkami zamkniętymi w puszce. Jednak na południu Europy sardynki nie mają nic wspólnego z małymi, chudziutkimi okazami, które znamy z naszych supermarketów. Są to dorodne i tłuste ryby, które spotkać można na każdym kroku, na  targowiskach, ulicach i w restauracjach. Zaraz obok suszonego, solonego dorsza, sardynki stanowią swoistą chlubę portugalskiej kuchni. Ich mięso jest bardzo delikatne i ma lekko słodkawy smak. Jego wyjątkowość wynika jednak ze świeżości. Sardynki łowione są na miejscu i często jeszcze tego samego dnia trafiają do sprzedaży.
 
 
Najczęściej podaje się je ugrillowane w towarzystwie warzyw lub pieczywa. Sardinhas assadas, czyli grillowane sardynki to bez wątpienia danie w stu procentach portugalskie. Spacerując uliczkami portugalskich miast i miasteczek, szczególnie w miesiącach letnich, ciężko nie poczuć ich zapachu, bowiem ogromne żeliwne grille, na których pieką się srebrzyste ryby, wystawiane są niemal na każdym rogu.  
 
Portugalskie uliczne grille z sardynkami (źródło: www.flickr.com/photos... )
Niewątpliwą zaletą sardynek jest także ich cena. W restauracji za solidną porcję zapłacimy od 5,5 do 10 euro. Można też przygotować je samodzielnie. Ja w sardynki zaopatrzyłam się w sklepie i postanowiłam ugrillować je w domu. Wyszło przepysznie, mimo że rybki kupowałam późną jesienią, czyli lekko poza sezonem. Sezon na sardynki trwa bowiem od czerwca do wczesnej jesieni, wtedy są najtłustsze i najsmaczniejsze. O innej porze roku lepiej wystrzegać się zamawiania ich w restauracji, ponieważ raczej będą mrożone.  Niemniej jednak jeśli spędzacie w Portugalii wakacje, jest to kulinarny must have, który musicie spróbować. Jeśli natomiast zdecydujecie się na przygotowanie sardynek samodzielnie, poniżej podrzucam Wam przepis.
 
Składniki:
  • 8 sardynek
  • gruboziarnista sól morska
  • świeżo zmielony pieprz
  • oliwa z oliwek
do podania:
  •  pieczywo lub gotowane warzywa
Przygotowanie:
wersja 1. (w 100% portugalska)
Kupując sardynki wybieramy mniejsze okazy, ponieważ mają delikatniejsze ości, które bez problemu można zjeść wraz z mięsem ryby. Po przyniesieniu do domu, świeżych sardynek nie płuczemy w słodkiej wodzie, ponieważ utracą swoje specyficzne walory smakowe. Jeśli istnieje taka konieczność, za pomocą noża z ząbkami usuwamy łuski. Najlepiej robić to posuwistym ruchem, podążając od ogona do głowy ryby. 
 
Następnie oprószamy je gruboziarnistą solą oraz szczyptą pieprzu. Układamy na grillu (lub patelni grillowej) w całości, bez uprzedniego patroszenia. Grillujemy po kilka minut z każdej strony. Zdejmujemy z rusztu, kiedy nabiorą złotego koloru. Podajemy je obficie skropione oliwą wraz z gotowanymi warzywami lub pieczywem. Zjadamy w całości, wyrzucając tylko głowę i ogon.
 
wersja 2.
W razie konieczności usuwamy z sardynek łuskę. Patroszymy i szybko opłukujemy ryby pod bieżącą wodą. Następnie nacieramy je solą i pieprzem, odstawiamy na 20 minut do lodówki. Grillujemy po kilka minut z każdej strony. Zdejmujemy z rusztu, gdy się ze złocą. Gotowe sardynki podajemy z pieczywem lub warzywami, obficie skropione oliwą.
 
Smacznego!
 
Dzisiaj mam dla Was przepis na pyszne, serowe mini pączki. Smakiem przypominają mi oponki, a co ważne równie szybko się je przygotowuje. Co prawda nie są one przygotowane z ciasta drożdżowego, jak tradycyjne pączki, ale smakują równie doskonale. Niestety nie jestem w stanie określić ile sztuk wychodzi z jednej porcji, ponieważ ich nie policzyłam. Wiem tylko, że na półmiskach miałam pokaźny kopczyk serowych kuleczek ;). Poniższe pączki mają w zasadzie tylko jedną wadę - za szybko znikają! Ich niewielki rozmiar powoduje, że można je pochwycić i zjeść na jeden kęs. Ale to w sumie dobrze, ponieważ najlepiej smakują zaraz po usmażeniu.
 
mini pączki serowe

Wersja bezglutenowa
Składniki:
  • 300 g zmielonego twarogu (można użyć sernikowego)
  • 300 mąki bezglutenowej (u mnie mix do wypieków Schär)
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 łyżki stołowe spirytusu
  • 1 i ½ łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • szczypta soli
dodatkowo:
  • smalec lub olej do smażenia
Przygotowanie:
Miksujemy jajka wraz z cukrem. Następnie stopniowo, po łyżce dodajemy ser, miksując od czasu do czasu, tak aby uzyskać gładką i jednolitą masę bez grudek. W osobnej misce przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Suche składniki stopniowo dodajemy do masy serowo-jajecznej, dalej miksując. Na koniec dodajemy spirytus i dokładnie mieszamy łyżką.
 
W dużym garnku lub frytkownicy rozgrzewamy smalec lub olej do temperatury 175 stopni. Przy pomocy dwóch łyżek formujemy kulki i do razu wrzucamy je gorący tłuszcz. Łyżki od nabierania ciasta, co jakiś czas zanurzamy w zimnym oleju, jeśli ciasto zbyt mocno się do nich przylepia.
 
Mini pączki smażymy z każdej strony na złoty kolor, obracając je delikatnie za pomocą widelca. Usmażone wykładamy łyżką cedzakową na talerz wyścielony papierowym ręcznikiem. Ostudzone oprószamy cukrem pudrem. 
 
Wersja tradycyjna (na mące pszennej)
Składniki:
  • 300 g zmielonego twarogu (można użyć sernikowego)
  • dwie szklanki mąki (około 340 g)
  • 100 g cukru
  • 3 jajka
  • 2 łyżki stołowe kwaśnej śmietany
  • 2 łyżki stołowe spirytusu lub octu spirytusowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
dodatkowo:
  • smalec lub olej do smażenia
Przygotowanie:
Procedura postępowania taka sama jak w przypadku pączków bez glutenu. Jedynie na etapie łączenia sera z jajkami, do masy dodajemy również kwaśną śmietanę.
 
serowe mini pączki bez glutenu
Karnawał w pełni, więc tym razem mam dla Was przekąskę. Faszerowane jajka sprawdzą się tu doskonale, bowiem to bardzo smaczne i sycące danie. Ich wykonanie jest na tyle szybkie, że możecie je przygotować także bez specjalnej okazji, czyli choćby na śniadanie. Natomiast jeśli wybiegniemy odrobinę w przyszłość, to będą także doskonałą ozdobą wielkanocnego stołu. Do przygotowania poniższego przepisu użyłam jajek od szczęśliwych kurek, a całość przyozdobiłam odrobiną koperku, by nieco rozjaśnić wiosennym akcentem, panującą za oknem zimową aurę. 
 
 
Składniki:
  • 4 jajka
  • plaster wędzonego łososia
  • 2 stołowe łyżki majonezu
  • 1 łyżeczka kwaśnej śmietany
  • 1 łyżeczka chrzanu
  • 2-3 łyżeczki świeżego koperku
  • sól, pieprz
 
Przygotowanie:
Jajka wkładamy do zimnej wody i gotujemy na twardo (przez około 7-8 minut od momentu zawrzenia wody). Następnie przelewamy je zimną wodą i ostudzone obieramy ze skorupek.
 
W małej miseczce mieszamy majonez wraz chrzanem i śmietaną. Doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem.
 
Jajka przekrawamy wzdłuż na pół. Łyżeczką nakładamy mieszaninę majonezu, chrzanu i śmietany. Na wierzchu układamy kawałek łososia. Całość dekorujemy posiekanym koperkiem.
 
Smacznego!
 
Poniższa sałatka to bardzo prosta kompozycja, którą możecie podać podczas spotkania z przyjaciółmi lub na większej imprezie. Świeże warzywa doskonale komponują się z serem pleśniowym i lekko miodowym sosem winegret. Sałatka będzie także doskonałym dodatkiem do obiadu lub sycącą przekąską w porze drugiego śniadania. Do przygotowania poniższej sałatki polecam mieszankę łagodnych, kolorowych sałat. Aczkolwiek intensywna i lekko orzechowa w smaku rukola także będzie tutaj pasować.
 
 
Składniki:
  • mix sałat
  • 100 g sera z niebieską pleśnią
  • 2 pomidory
  • ½  zielonego ogórka lub jeden mniejszy
  • ½ pęczka dymki (tylko zielona część)
  • garść posiekanej natki pietruszki
sos winegret:
  • 1 łyżka miodu
  • 1 i ½ łyżki soku z cytryny
  • 5 łyżek oliwy extra vergine
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • szczypta soli
 
Przygotowanie:
Mieszankę sałat płuczemy, osuszamy na sicie i układamy w misce. Dodajemy pokrojnego w kostkę ogórka oraz pomidory. Drobno siekamy dymkę oraz natkę pietruszki, wrzucamy do sałatki. Na koniec układamy cząstki sera pleśniowego i całość dokładnie mieszamy.  
 
Do niedużego zamykanego słoiczka wlewamy oliwę oraz sok z cytryny. Dodajemy miód, musztardę oraz przyprawy. Zakręcamy i potrząsamy energicznie, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Gotowym sosem polewamy sałatkę tuż przed podaniem.
 
Smacznego!
 
W dzisiejszej, nieco opóźnionej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was przepis na najpopularniejszą, portugalską zupę - caldo verde. Bazę tej potrawy stanowią ziemniaki oraz kiełbasa, czasem dodawane jest także mięso. O wyjątkowym smaku zupy przesądza jednak specyficzny rodzaj kapusty dodawany pod koniec gotowania. Nosi ona nazwę couve gallega (kapusta galicyjska) i rośnie tylko w zachodniej części naszego kontynentu. Niestety w Polsce nie jest dostępna, ciężko znaleźć także jej właściwy odpowiednik. Niektórzy próbują zastępować ją jarmużem lub kapustą włoską, ale po spróbowaniu oryginalnej wersji caldo verde muszę stwierdzić, że nie da się tego smaku podrobić. Oryginalna couve gallega nie zawiązuje główek, lecz ma długie pofałdowane liście, które przed dodaniem do zupy należy drobno pokroić, ponieważ są dość twarde. Na portugalskich targowiskach oraz w supermarketach dostępna jest już gotowa poszatkowana kapusta. Bez problemu udało mi się ją kupić w Faro, mimo że oryginalnie caldo verde wywodzi się z północnych stron Portugalii. 


Składniki:
  • 350 - 400 g couve gallega (kapusty galicyjskiej)*
  • 200 g kiełbasy chorizo 
  • 1,5 l bulionu warzywnego lub mięsnego
  • 4 ziemniaki
  • 1 duża cebula 
  • 3 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
*można zastąpić jarmużem lub kapustą włoską 

Przygotowanie:
Ziemniaki myjemy, obieramy, kroimy w kostkę. Kapustę lub jarmuż drobno szatkujemy. 

Z chorizo usuwamy skórę i kroimy w plastry. Umieszczamy na suchej patelni, podsmażamy. Gdy kiełbasa się zrumieni, zdejmujemy ją z patelni, pozostawiając wytopiony tłuszcz, na który wrzucamy posiekaną cebulę. Smażymy na małym ogniu. Gdy cebula lekko się zeszkli, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Na koniec dorzucamy ziemniaki. Razem smażymy przez 5 minut, a następnie zawartość patelni przekładamy do gorącego bulionu. Całość gotujemy przez 15-20 minut. 

Kiedy ziemniaki są miękkie, dodajemy posiekaną kapustę lub jarmuż. Gotujemy jeszcze przez 5 minut. Na koniec zupę doprawiamy solą i pieprzem oraz dorzucamy podsmażone chorizo. Podajemy z kromką chrupiącego pieczywa.

Smacznego!

Istnieją różne wariacje pomidorów pod pierzynką. Jedni zamiast jajek dodają do nich mozzarellę lub ser feta. Inni kroją pomidory w plastry, ósemki, bądź faszerują je w całości. Czasem przekąska ta jest serwowana w misce jak sałatka, innym razem na talerzu lub półmisku. Osobiście próbowałam kilku wersji i przepis poniżej jest zdecydowanie moim ulubionym. Pomidory pod pierzynką dobrze smakują z daniami mięsnymi, szczególnie tymi z grilla. Doskonale sprawdzą się też jako samodzielna przystawka na imprezie lub jako sycąca kolacja. 


Składniki:
  • 2 pomidory
  • 3 jajka
  • 3 łyżki stołowe jogurtu greckiego
  • 2 łyżki stołowe majonezu
  • 2 ząbki czosnku
  • garść startego żółtego sera
  • sól, świeżo mielony pieprz
Przygotowanie:
Jajka wkładamy do zimnej wody i gotujemy na twardo (przez około 7-8 minut od momentu zawrzenia wody). Po tym czasie przelewamy je zimną wodą i ostudzone obieramy ze skorupek. 

Pomidory dokładnie myjemy, osuszamy i kroimy w plastry. Następnie układamy je na dużym talerzu lub półmisku, jeden obok drugiego. Posypujemy solą oraz świeżo mielonym pieprzem. Ostudzone wcześniej jajka obieramy, kroimy w plastry i układamy na pomidorach. 

W osobnej miseczce łączymy jogurt, majonez oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Dokładnie mieszamy i powstałym sosem zalewamy pomidory wraz z jajkami. Na koniec całość posypujemy startym żółtym serem. Przed podaniem przechowujemy w lodówce. 

Smacznego!

Uwielbiam Portugalię za obfitość ryb i owoców morza. Tutejsze supermarkety i targowiska kuszą nie tylko różnorodnością i dużym wyborem towaru, ale także niską ceną darów oceanu. Dzisiejszy przepis i zdjęcia powstały jeszcze przed moim wyjazdem. Aczkolwiek właśnie teraz korzystam z okazji i przygotowuję je częściej niż podczas pobytu w Polsce. Przepis na to pyszne danie dostałam od Paulinki, która przygotowała je na obiad z okazji moich urodzin. :) Przygotowanie tej potrawy nie zajmie Wam dużo czasu, ale efekt jest znakomity, więc to idealny wybór na niezapowiedzianą wizytę gości, spotkanie z przyjaciółką lub romantyczną kolację we dwoje. 


Składniki:
  • 500 g małży nowozelandzkich*
  • 1 szklanka półsłodkiego, białego wina
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 2 liście laurowe
  • ½ puszki pomidorów
  • kilka ziaren pieprzu
  • 2 stołowe łyżki masła lub oliwy
  • sól
małże mrożone, z połową muszli, w opakowaniach po 0,5-1 kg są dostępne w niektórych supermarketach

Przygotowanie:
W dużym rondelku rozgrzewamy masło lub oliwę, wrzucamy cebulę i szklimy na złoty kolor. Pod koniec smażenia dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Następnie dorzucamy małże, liście laurowe oraz pieprz. Całość podlewamy winem i dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy pomidory i grzejemy do momentu, aż pomidory się rozpadną. Z małży możemy usunąć muszle i pozostawić samo mięso, ale nie jest to konieczne. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki oraz sól do smaku. Danie serwujemy w głębokich talerzach, najlepiej z dodatkiem pieczywa. 
Smacznego!