Ostatnie Posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szybkie przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szybkie przepisy. Pokaż wszystkie posty
Obecna pora roku i pogoda przestają nas rozpieszczać. Słońca mamy coraz mniej, a nocami pojawiają się pierwsze przymrozki. Nie wiem jak Wy, ale ja, gdy za oknem robi się zimno i mokro najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i spod niego nie wychodziła. Doskonałym uzupełnieniem wizji dnia spędzonego na „przysłowiowe burrito” jest kubek gorącej czekolady lub mocno aromatycznej herbaty. Domowa, gorąca herbata z dodatkami uprzyjemni także moment powrotu do domu po spacerze w mroźne, zimowe popołudnie. Jej wypicie zadziała rozgrzewająco, a znajdujące się w dzbanku korzenne przyprawy, suszone owoce i miód poprawią naszą odporność.


Składniki:
(na 4 porcje)
  • 15-20 g czarnej herbaty liściastej lub 2-3 torebki herbaty ekspresowej
  • 1 l wrzącej wody
  • 8 kawałków suszonego jabłka
  • 2 laski cynamonu
  • 2 plastry pomarańcza, przekrojone na pół
  • 4 goździki
  • 2-3 łyżki miodu
  • szczypta cynamonu mielonego 
Przygotowanie:
Herbatę umieszczamy w dzbanku, zalewamy wrzącą wodą. Dodajemy suszone jabłka, kawałki pomarańczy, goździki oraz oba rodzaje cynamonu. Odstawiamy do zaparzenia na ok. 3-4 min.

W razie potrzeby odcedzamy fusy. Dosładzamy do smaku miodem. Podajemy bezpośrednio po przygotowaniu. 

Muffiny i ciasto bananowe to moje dwa ulubione wypieki. Lubię je ze względu na prostotę wykonania i wspaniały smak. Można powiedzieć, że to typowy comfort food, bo nie wymaga wielkiego nakładu pracy i zawsze się udaje. Muffiny bananowe piekłam już chyba milion razy, lecz zawsze znikały zanim zdążyłam zrobić im zdjęcia. Nic w tym dziwnego, ponieważ są wilgotne, aromatyczne, bananowe w smaku i w dodatku nadziane czekoladą. Jeśli nigdy ich nie piekliście, koniecznie musicie nadrobić zaległości.  ;)

muffiny bananowe z czekoladą

Składniki:
(na 14 babeczek)
  • 3 banany
  • 1 jajko
  • ¾ szklanki cukru
  • ⅓ szklanki roztopionego masła, ostudzonego
  • 1½ szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • szczypta soli
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady, posiekana lub szklanka groszków czekoladowych

Przygotowanie:
Banany obieramy i ugniatamy widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków na gładką papkę. Dodajemy jajko, cukier, sok z cytryny oraz roztopione masło, dokładnie mieszamy. Do osobnej miski przesiewamy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia, sodę oraz szczyptę soli. 

Suche składniki dodajemy do mokrych. Mieszamy łyżką do połączenia składników. Na koniec dodajemy posiekaną czekolady, ponownie mieszamy. 

Ciasto wykładamy do silikonowych foremek na muffiny, do około ¾ wysokości. Babeczki pieczemy 20-25 minut w temperaturze 170 stopni.

Smacznego!

babeczki bananowe z czekoladą
Dzisiaj mam dla Was przepis na mój ulubiony, portugalski deser - baba de camelo, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "ślinę wielbłąda". Nie wiem skąd taka nazwa, ponieważ nie przywodzi na myśl niczego dobrego, a jednak deser jest naprawdę pyszny! Podczas pobytu na Erasmusie jadłam go wielokrotnie, ponieważ zauroczył mnie swoją kremową konsystencją oraz karmelowym smakiem. Jego przygotowanie jest bardzo proste, zatem bardzo się cieszę, że mogę odtworzyć ten portugalski smak w domowym zaciszu. W oryginalnym przepisie do dekoracji używa się bolacha Maria, czyli ciasteczek Marii. Są one odpowiednikiem cienkich ciastek maślanych, a w Portugalii to chyba najpopularniejsze ciastka w kraju, bowiem stanowią bazę wielu narodowych deserów. Mnie udało się przywieźć kilka opakowań do Polski, ale jeśli nie jesteście w stanie ich zdobyć, możecie bez obaw zastąpić je herbatnikami lub innymi ciasteczkami maślanymi.  
 
baba de camelo portugalski deser karmelowy

Składniki:
(na 4-6 porcji)
  • 1 puszka kajmaku (masy krówkowej)
  • 5 jajek (osobno białka i żółtka)
do dekoracji:
  • 4-5 ciasteczek Marii, innych ciasteczek maślanych lub herbatników
  • kilka migdałów
Przygotowanie:
Masę krówkową umieszczamy w dużej misce. Dodajemy do niej żółtka i miksujemy przez kilka minut, aż masa stanie się puszysta, a na jej powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza.
 
W osobnym naczyniu białka ubijamy na sztywną pianę. Po ubiciu pianę przekładamy do mieszaniny z kajmaku oraz żółtek. Delikatnie mieszamy za pomocą łopatki, tylko do połączenia składników.
 
Gotową masę przekładamy do pucharków i odstawiamy do lodówki na kilka godzin. W tym czasie pudding nieco stężeje. Przed podaniem deser dekorujemy zmielonymi na pył ciasteczkami oraz posiekanymi migdałami.
Smacznego!

pudding karmelowy - baba de camelo
W dzisiejszej, nieco opóźnionej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was przepis na najpopularniejszą, portugalską zupę - caldo verde. Bazę tej potrawy stanowią ziemniaki oraz kiełbasa, czasem dodawane jest także mięso. O wyjątkowym smaku zupy przesądza jednak specyficzny rodzaj kapusty dodawany pod koniec gotowania. Nosi ona nazwę couve gallega (kapusta galicyjska) i rośnie tylko w zachodniej części naszego kontynentu. Niestety w Polsce nie jest dostępna, ciężko znaleźć także jej właściwy odpowiednik. Niektórzy próbują zastępować ją jarmużem lub kapustą włoską, ale po spróbowaniu oryginalnej wersji caldo verde muszę stwierdzić, że nie da się tego smaku podrobić. Oryginalna couve gallega nie zawiązuje główek, lecz ma długie pofałdowane liście, które przed dodaniem do zupy należy drobno pokroić, ponieważ są dość twarde. Na portugalskich targowiskach oraz w supermarketach dostępna jest już gotowa poszatkowana kapusta. Bez problemu udało mi się ją kupić w Faro, mimo że oryginalnie caldo verde wywodzi się z północnych stron Portugalii. 


Składniki:
  • 350 - 400 g couve gallega (kapusty galicyjskiej)*
  • 200 g kiełbasy chorizo 
  • 1,5 l bulionu warzywnego lub mięsnego
  • 4 ziemniaki
  • 1 duża cebula 
  • 3 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
*można zastąpić jarmużem lub kapustą włoską 

Przygotowanie:
Ziemniaki myjemy, obieramy, kroimy w kostkę. Kapustę lub jarmuż drobno szatkujemy. 

Z chorizo usuwamy skórę i kroimy w plastry. Umieszczamy na suchej patelni, podsmażamy. Gdy kiełbasa się zrumieni, zdejmujemy ją z patelni, pozostawiając wytopiony tłuszcz, na który wrzucamy posiekaną cebulę. Smażymy na małym ogniu. Gdy cebula lekko się zeszkli, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Na koniec dorzucamy ziemniaki. Razem smażymy przez 5 minut, a następnie zawartość patelni przekładamy do gorącego bulionu. Całość gotujemy przez 15-20 minut. 

Kiedy ziemniaki są miękkie, dodajemy posiekaną kapustę lub jarmuż. Gotujemy jeszcze przez 5 minut. Na koniec zupę doprawiamy solą i pieprzem oraz dorzucamy podsmażone chorizo. Podajemy z kromką chrupiącego pieczywa.

Smacznego!

Uwielbiam wszelkiej maści sery... pleśniowe, żółte, długodojrzewające, kozie, z dodatkami i bez. Na hasło "deska serów" moje ślinianki od razu zaczynają pracować i niemal natychmiast robię się głodna. Lubię także sery w całkiem innym wydaniu np. zapieczone na chrupiącym pieczywie. Grzanki z tego z przepisu to idealny dodatek do lampki wina. Aby wzbogacić ich smak, po zapieczeniu możecie położyć na wierzchu plaster gruszki lub kawałek winogrona. To idealna przekąska na imprezę lub jako starter przed głównym daniem podczas kolacji. Jej przygotowanie nie zajmie zbyt wiele czasu, więc możecie przygotować ją nawet wtedy, gdy goście wpadną bez zapowiedzi. 


Składniki:
  • 1 bagietka
  • 200 g ulubionego sera pleśniowego (u mnie lazur)
  • garść posiekanych orzechów włoskich
do dekoracji
  • natka pietruszki 
Przygotowanie:
Ser pleśniowy wyciągamy wcześniej z lodówki, aby zmiękł, a następnie kroimy go w plastry. Bagietkę kroimy na małe kromki i układamy na niej ser oraz posiekane orzechy. Całość wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Zapiekamy do momentu, aż pieczywo ładnie się przyrumieni i ser będzie rozpuszczony. Po wyjęciu z piekarnika grzanki dekorujemy natką pietruszki. 
Smacznego!

Uwielbiam Portugalię za obfitość ryb i owoców morza. Tutejsze supermarkety i targowiska kuszą nie tylko różnorodnością i dużym wyborem towaru, ale także niską ceną darów oceanu. Dzisiejszy przepis i zdjęcia powstały jeszcze przed moim wyjazdem. Aczkolwiek właśnie teraz korzystam z okazji i przygotowuję je częściej niż podczas pobytu w Polsce. Przepis na to pyszne danie dostałam od Paulinki, która przygotowała je na obiad z okazji moich urodzin. :) Przygotowanie tej potrawy nie zajmie Wam dużo czasu, ale efekt jest znakomity, więc to idealny wybór na niezapowiedzianą wizytę gości, spotkanie z przyjaciółką lub romantyczną kolację we dwoje. 


Składniki:
  • 500 g małży nowozelandzkich*
  • 1 szklanka półsłodkiego, białego wina
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 2 liście laurowe
  • ½ puszki pomidorów
  • kilka ziaren pieprzu
  • 2 stołowe łyżki masła lub oliwy
  • sól
* małże mrożone, z połową muszli, w opakowaniach po 0,5-1 kg są dostępne w niektórych supermarketach

Przygotowanie:
W dużym rondelku rozgrzewamy masło lub oliwę, wrzucamy cebulę i szklimy na złoty kolor. Pod koniec smażenia dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Następnie dorzucamy małże, liście laurowe oraz pieprz. Całość podlewamy winem i dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy pomidory i grzejemy do momentu, aż pomidory się rozpadną. Z małży możemy usunąć muszle i pozostawić samo mięso, ale nie jest to konieczne. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki oraz sól do smaku. Danie serwujemy w głębokich talerzach, najlepiej z dodatkiem pieczywa. 
Smacznego!

Moja mama zawsze samodzielnie przygotowuje szczaw ze słoiczka. Dzięki niemu przez cały rok wszyscy domownicy mogą cieszyć się wyśmienitym smakiem szczawiowej. Wystarczy dobry bulion oraz zaledwie kilka łyżek szczawiu, aby wyszła nam mocno zielona, orzeźwiająca i kwaśna zupa. Jeśli lubicie ogórkową lub krem ze szpinaku, także szczawiowa Wam zasmakuje. Koniecznie podajcie ją z jajkiem oraz ryżem, bądź ziemniakami. Jeśli nie macie własnych przetworów ze szczawiu, możecie użyć kupnych. Nie polecam tylko szczawiu suszonego, bowiem nie ma on takiej mocy i zupa wychodzi na nim  mało wyrazista. Ze sklepowymi wyrobami w słoiczkach też bywa różnie. Zdarzyło mi się kupić kiedyś "prawie zieloną wodę" zamiast szczawiu - był tak mocno zmielony. Osobiście lubię jednak, kiedy kawałeczki listków pływają w zupie. :) 


Składniki:
wywar:
  • 300 g wędzonych żeberek
  • 2 skrzydełka drobiowe
  • 2 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki 
  • kawałek selera
  • 1,6 l zimnej wody
  • 3 liście laurowe
  • 6 ziaren pieprzu
  • 4 ziarna ziela angielskiego
szczawiowa:
  • 1 słoiczek szczawiu o pojemności 250 - 300 ml
  • 1,5 l wywaru mięsnego lub warzywnego
  • 1 woreczek ugotowanego ryżu lub 3 surowe ziemniaki
  • 1 łyżeczka masła
  • 4 łyżki stołowe gęstej śmietany 18%
  • 1 łyżeczka mąki
  • sól, pieprz, cukier
Przygotowanie:
W garnku umieszczamy żeberka, skrzydełka oraz przyprawy (liście laurowe, ziele angielskie, pieprz). Zalewamy zimną wodą i gotujemy na wolnym ogniu, pod przykryciem przez około godzinę, co jakiś czas zbierając szumowiny. W tym czasie myjemy i obieramy włoszczyznę. Jeśli do zupy dodajemy ziemniaki, wówczas również obieramy je i kroimy w kostkę. Po godzinie do wywaru wrzucamy włoszczyznę oraz pokrojone ziemniaki. Gotujemy jeszcze przez 20-25 minut, aż warzywa zmiękną.

W między czasie w rondelku roztapiamy masło, dodajemy szczaw ze słoiczka i podsmażamy przez kilka minut. Śmietanę łączymy z mąką, a następnie dodajemy do niej 2-3 łyżki gorącego wywaru. Mieszamy i wlewamy do garnka z pozostałą częścią zupy. Na koniec do całości dodajemy podsmażony szczaw. Zupę dokładnie mieszamy, doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz cukrem. Grzejemy jeszcze przez kilka minut na wolnym ogniu. 

Szczawiową podajemy z ugotowanym jajkiem na twardo i ryżem (jeśli wcześniej nie dodaliśmy ziemniaków). 
Smacznego!

Ucierane ciasta mają tą zaletę, że z każdymi owocami smakują wspaniale. Gdy moja dobra koleżanka Paulina obdarowała mnie papierówkami, od razu wiedziałam, że przerobię je na jakieś ciacho. Początkowo miała być to szarlotka, ale gdy przystąpiłam do pracy, zamarzył mi się mięciutki placek ucierany, mocno pachnący jabłkami i cynamonem ;). Po upieczeniu w moim domu jeszcze długo pachniało jesienią. To chyba za to najbardziej lubię jesień... zapach pieczonych jabłek z cynamonem to mój ulubiony jesienny akcent. A Wy? Macie swoje ulubione jesienne smaki?


Składniki:
  • 200 g mąki pszennej 
  • 3 jajka
  • 170 g cukru
  • 150 g masła
  • 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
wierzch ciasta:
  • 6-8 papierówek
  • sok z ½ cytryny
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią

Przygotowanie:
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. 

Papierówki myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne, a następnie kroimy w cienkie plasterki. Owoce wrzucamy do miski, skrapiamy sokiem z cytryny oraz dodajemy cukier z wanilią oraz cynamon. Dokładnie mieszamy.

Przygotowujemy ciasto. Mąkę przesiewamy do miski wraz z proszkiem do pieczenia. Masło z cukrem ucieramy na puszystą i jednolitą masę, bez kryształków cukru (najlepiej robić to w makutrze, ale można też mikserem). Następnie dodajemy po jednym jajku, cały czas ucierając. Porcjami wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Mieszamy szpatułką, do połączenia się składników.

Ciasto przelewamy do tortownicy o średnicy 23 cm, wyścielonej papierem do pieczenia. Na wierzchu rozkładamy osączone z nadmiaru soku jabłka. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Pieczemy 45-50 minut lub do tzw. suchego patyczka. Gotowe ciasto wyjmujemy z formy, studzimy na kratce. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego!


W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was coś bardzo wakacyjnego. Z sentymentem powracam myślami do wczasów w Bułgarii (relacja tutaj), dlatego dziś danie inspirowane kuchnią właśnie tego kraju. Tarator, czyli chłodnik ogórkowy jest tradycyjnym, bułgarskim daniem. Przygotowuje się go zwykle latem, podczas gorących dni, ponieważ doskonale orzeźwia oraz gasi pragnienie. Będąc w Bułgarii nie spotkacie osoby, która powie Wam, że nie lubi jeść tej potrawy. W szczycie sezonu, tarator można znaleźć w każdej bułgarskiej restauracji. Natomiast w różnych częściach kraju spotkać się można z rozmaitymi wariantami przepisu na tarator. Najpopularniejszy z nich nakazuje przygotowanie tego chłodnika na bazie jogurtu, ogórka oraz orzechów włoskich. 


Składniki:
(na dwie małe porcje)
  • 150 g gęstego jogurtu np. greckiego lub bałkańskiego
  • 1 duży ogórek
  • 1 pęczek koperku
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 25 g orzechów włoskich
  • szklanka wody przegotowanej*
  • 5 ml oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
* Ilość wody podaję orientacyjnie, należy jej dodać wedle uznania. 

Przygotowanie:
Ogórka myjemy, obieramy ze skórki, kroimy w kostkę (możemy go także zetrzeć na tarce) i przekładamy do miski. Dorzucamy drobno posiekany koperek oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. 

Następnie dodajemy jogurt oraz oliwę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszamy. Dolewamy wodę, do momentu aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Chłodnik nie powinien być zbyt gęsty. Zamiast większej ilości wody, można dodać także kostki lodu. Gdy się rozpuszczą, chłodnik będzie rzadszy.

Gotową zupę podajemy w małych miseczkach, posypaną posiekanymi orzechami włoskimi oraz udekorowaną koperkiem, bądź kilkoma kroplami oliwy. 

Smacznego!

Ciasto naleśnikowe to jedno z najprostszych do przygotowania w kuchni. W zaledwie kilka chwil możemy cieszyć się smacznym posiłkiem o każdej porze dnia. Zależnie od tego, jaki rodzaj nadzienia wybierzemy, naleśniki będą doskonałym śniadaniem, obiadem lub kolacją. U mnie dzisiaj wersja klasyczna, z dodatkiem twarożku, dżemu i świeżych owoców. 


Składniki:
  • 240 ml mleka
  • 150 g mąki
  • 2 jajka
  • 1 łyżka stołowa cukru pudru
  • szczypta soli
  • olej/masło do smażenia
nadzienie:
  • chudy twarożek
  • dżem truskawkowy
  • truskawki
Przygotowanie:
Mąkę przesiewamy do dużej miski. Dodajemy jajka, mleko, cukier puder oraz sól. Całość dokładnie mieszamy i zostawiamy na 15-20 minut, aby ciasto odpoczęło. Dużą patelnię smarujemy odrobiną masła lub oliwy oraz mocno ją rozgrzewamy. Nalewamy cienką warstwę ciasta i smażymy do momentu, aż cała powierzchnia naleśnika pokryje się pęcherzykami powietrza (potrwa to około minutę). Następnie placek odwracamy i smażymy kolejne 30 sekund, aż ładnie się przyrumieni. Przekładamy na talerz i smażymy kolejne naleśniki. 

Gotowe naleśniki smarujemy warstwą twarożku oraz dżemu truskawkowego. Na wierzchu układamy plasterki truskawek. Zwijamy w rulon, bądź składamy w kopertę.

 Smacznego!

Cukinia to niesamowite warzywo. W kuchni można z niej przygotować praktycznie wszystko, począwszy od ciasta, poprzez sosy, zapiekanki, a także zupy. W sklepach jest dostępna niemal przez cały rok, jednak właśnie w sezonie wakacyjnym smakuje najlepiej. Z tego względu w kolejnej odsłonie 'Projektu Zupa' nie mogło zabraknąć aksamitnego kremu z cukinii. Jeśli nie przepadacie za zupami o kremowej konsystencji, to polecam dodanie większej ilości bulionu  podczas przygotowań. 


Składniki:
  • 2 cukinie (500-600 g)
  • 2 ziemniaki
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 2 łyżki jogurtu greckiego
  • 10 g masła lub stołowa łyżka oliwy
  • sól, biały pieprz
do dekoracji:
  • jogurt grecki
  • prażony słonecznik
  • natka pietruszki

Przygotowanie:
Cukinie dokładnie myjemy i wraz ze skórką kroimy w kostkę. Ziemniaki obieramy i także kroimy w kostkę. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na maśle lub oliwie, w garnku z grubym dnem. Gdy cebula lekko się zarumieni, dorzucamy do niej czosnek przeciśnięty przez praskę. Po chwili dodajemy ziemniaki wraz z cukinią. Smażymy przez około 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Całość podlewamy bulionem, przykrywamy i gotujemy, aż wszystkie warzywa zmiękną. 

Następnie zdejmujemy garnek z ognia. Zupę miksujemy na gładki krem. W razie potrzeby przecieramy przez sito. Jogurt grecki rozprowadzamy w miseczce z kilkoma łyżkami ciepłej zupy, a potem dodajemy do całości. Doprawiamy do smaku solą oraz białym pieprzem. Nie zagotowujemy ponownie. Gotowy krem z cukinii podajemy z łyżką jogurtu, prażonym słonecznikiem oraz natką pietruszki. 

Smacznego!

To były moje pierwsze borówki, jakie zjadłam w sezonie. Paulinka wiedziała jaką przyjemność mi zrobić, bo uwielbiam te owoce. Tak, tak... pewnego czerwcowego dnia razem sobie pichciłyśmy w kuchni. Okazja była nie byle jaka... świętowałyśmy moje urodziny. A tego typu wydarzenia najlepiej uczcić dobrym obiadem i lampką wina. Tak więc na stole wylądowały grzanki, sałatka, małże oraz ten prosty i smaczny deser. Bardzo przyjemnie kruszyło się herbatniki, bądź mieszało winegret podczas babskich ploteczek. Zdecydowanie polecam wspólne gotowanie podczas spotkań towarzyskich. Tym większa jest radość z późniejszego jedzenia. A wierzcie mi na słowo, było bardzo pysznie. W dzisiejszym wpisie prezentuję tylko deser, aczkolwiek inne potrawy ze wspólnego gotowania także wylądują niebawem na blogu. Wypatrujcie ich czujnie ;)


Składniki:
(na dwie porcje)
  • opakowanie herbatników lub ciastek zbożowych
  • 200 g borówek amerykańskich
  • 250 g sera ricotta
  • 1 stołowa łyżka kakao
  • 1 stołowa łyżka soku z cytryny
  • cukier/ksylitol do smaku 
Przygotowanie:
Część borówek odkładamy do dekoracji, a pozostałe blendujemy na gładki mus. Ricottę dzielimy na dwie części w proporcji 100 g i 150 g. Do mniejszej porcji dodajemy sok z cytryny, a do większej kakao. Każdą z nich dokładnie mieszamy i dosładzamy do smaku. 

W dwóch szklankach układamy warstwę białego kremu z ricotty, potem połowę musu z borówek oraz połowę pokruszonych ciastek. Następnie wykładamy krem kakaowy, drugą część musu z borówek i ponownie ciastka. Na górze umieszczamy ostatnią warstwę kremu kakaowego. Całość dekorujemy świeżymi borówkami. 

* Dla lepszych walorów estetycznych można ułożyć warstwy w kolejności: ciemna, biała, ciemna.  
Smacznego! 

W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was wiosenną zupę z młodej kapusty. Niektórzy nazywają ją kapuśniakiem ze słodkiej kapusty, lecz mnie kapuśniak kojarzy się raczej z ciężkim i rozgrzewającym daniem. Zaś zupka widoczna na zdjęciach jest w smaku bardzo delikatna i słodkawa. To idealna potrawa na aktualną porę roku. Wykorzystajcie zatem dość krótki sezon na młodą kapustę i przygotujcie sobie tą pyszną zupę. 


Składniki:
  • 1 mała główka kapusty
  • 1,7 l wywaru mięsnego lub warzywnego
  • 3 ziemniaki
  • biała część pora
  • 1 cebula
  • pęczek koperku
  • łyżka masła
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • sól, pieprz
wywar:
  • 2 l wody
  • 400 g żeberek
  • porcja rosołowa
  • włoszczyzna
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • sól, pieprz

Przygotowanie:
wywar:
Żeberka oraz porcję rosołową zalewamy wodą, zagotowujemy i usuwamy szumowiny. Dodajemy obraną włoszczyznę, ziele angielskie i liśćie laurowe. Przykrywamy i gotujemy, do momentu aż warzywa będą miękkie. Z gotowego wywaru wyjmujemy mięso i włoszczyznę. Marchewkę kroimy w talarki i wrzucamy z powrotem do  garnka. Całość doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Odstawiamy.

zupa z kapusty:
W garnku z grubym dnem podduszamy na maśle drobno posiekaną cebulę oraz pora. Po chwili dorzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i podsmażamy razem przez 5 minut. W międzyczasie obieramy kapustę z zewnętrznych liści, usuwamy głąb i szatkujemy. Następnie dodajemy ją wraz z ziemniakami, porem i cebulą do gorącego wywaru. Całość gotujemy na wolnym ogniu przez 20-30 minut, aż warzywa zmiękną. Tuż przed końcem gotowania dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany koperek oraz pietruszkę. Gotową zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy samodzielnie lub z kromką ciemnego pieczywa.

Smacznego!

Truskawki kupowałam już kilka razy. Co prawda te pierwsze nie były zbyt rewelacyjne smakowo i cenowo, ale nie mogłam się im oprzeć. Teraz można je dostać praktycznie na każdym rogu, a ja cieszę się jak małe dziecko, bo oficjalnie rozpoczyna się sezon na moje ulubione owoce. Jako, iż pierwsze zakupione ilości zjadałam solo lub ze śmietaną, nie pojawiły się w żadnym przepisie. Ostatnio jednak zapragnęłam ciasta z truskawkami i tak powstał ten wilgotny i mięciutki placek na jogurcie. :)


Składniki:
(na formę 25 x 25 cm)
  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • 50 ml mleka
  • 2 szklanki mąki pszennej tortowej*
  • ¾ szklanki cukru (około 170 g)
  • pół szklanki oleju
  • 2 jajka
  • skórka otarta z połowy cytryny
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • ⅓ łyżeczki sody 
  • garść płatków migdałowych
  • około 250 g truskawek
dodatkowo:
  • masło do posmarowania i bułka tarta do oprószenia formy
  • cukier puder do posypania ciasta
* szklanka o pojemności 250 ml

Przygotowanie:
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sodę przesiewamy do miski oraz dodajemy skórkę otartą z cytryny. W drugim naczyniu łączymy jajka, olej, mleko oraz jogurt naturalny. Mokre składniki dodajemy do suchych, mieszamy łyżką do połączenia składników. Powstałe ciasto powinno być dość gęste. Masę wylewamy do blaszanej formy wysmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą (jeśli używacie formy silikonowej, nie trzeba jej niczym smarować).

Truskawki myjemy, osuszamy, usuwamy szypułki i przekrawamy na połówki. Wykładamy je na wierzch ciasta przeciętą stroną do góry. Całość posypujemy płatkami migdałów i pieczemy w temperaturze 180 stopni do suchego patyczka, czyli przez około 60 minut. Gotowy placek wyjmujemy z piekarnika, studzimy na kratce. Wystudzony można opróśzyć cukrem pudrem.

Smacznego!


W dzisiejszej odsłonie 'Projektu Zupa' mam dla Was przepis na moją ulubioną zupę. Koperkowa to smak mojego dzieciństwa. Jest lekka, delikatnie kremowa i w smaku bardzo łagodna. Najlepszą przygotowuje bezkonkurencyjnie moja babcia. I choć wszystko robię zgodnie z jej instrukcją, to mojej koperkowej jednak czegoś brakuje. No ale tak to już jest... babcinej kuchni nie da się podrobić. Mam tylko nadzieję, że za 50 lat moje wnuki stwierdzą to samo na temat zup przygotowywanych przeze mnie ;). 


Składniki:
  • 700 ml aromatycznego bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 1 duża marchewka
  • 3 ziemniaki
  • 2 pęczki koperku
  • 100 g śmietany
  • 1 łyżka stołowa mąki
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Przygotowanie:
Do średniej wielkości garnka wkładamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki oraz marchew startą na tarce o dużych oczkach. Całość zalewamy bulionem i grzejemy pod przykryciem, na wolnym ogniu przez około 20-30 minut, aż warzywa zmiękną.

Śmietanę łączymy z mąką oraz kilkoma łyżkami gorącej zupy. Mieszaninę dolewamy do garnka z pozostałą częścią zupy. Mieszamy i wyłączamy płomień. Na koniec dodajemy posiekany koperek, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, a także sól i pieprz do smaku. Mieszamy i odstawiamy na 10 minut, aby smaki się przegryzły. Zupę podajemy samodzielnie lub z grzankami.

Smacznego!

Wczoraj ukazał się najnowszy magazyn Kocioł.  Jak zawsze wybraliśmy dla Was dwóch głównych bohaterów numeru. Jednym z nich są jajka, w nawiązaniu do zbliżającej się Wielkanocy. Nie jest to jednak wydanie typowo świąteczne, bowiem w magazynie można znaleźć szereg innych, znakomitych przepisów. Gdy zastanawiałam się nad swoją propozycją do jajecznego działu, wiedziałam, że w numerze poświęconemu jajom nie może zabraknąć najsłynniejszego polskiego deseru, jakim jest kogel-mogel. Ten jakże prosty wyrób popularność osiągnął w okresie międzywojennym oraz w latach PRL-u, kiedy dostępność słodyczy była znikoma. To smak dzieciństwa wielu z nas, dlatego w ramach sentymentu postanowiłam go przywołać. Co prawda wersja zapieczona najlepiej smakuje latem, kiedy mamy dostęp do wszelkich sezonowych owoców: truskawek lub jagód, lecz w tej zimowej odsłonie jest równie smaczny:).  


Składniki :
(na dwie porcje)  
  • 6 łyżek sałatki owocowej
  • 3 żółtka
  • 2 czubate stołowe łyżki cukru
Przygotowanie: 
Piekarnik nagrzewamy do 200°C. Sałatkę z dowolnych, sezonowych owoców rozdzielamy pomiędzy naczynia do zapiekania. W osobnej misce umieszczamy żółtka i wsypujemy cukier. Ucieramy przez kilka minut na puszysty i jasny kogel-mogel, bez wyczuwalnych kryształków cukru. 

Masą jajeczną polewamy owoce, lecz nie wypełniamy naczyń po brzegi, bo pianka w trakcie pieczenia urośnie. Całość wstawiamy do piekarnika i zapiekamy przez około 12 minut, aż kogel-mogel lekko się przyrumieni. Podajemy natychmiast po wyjęciu z piekarnika. 

Smacznego!


Ten oraz inne smaczne przepisy z udziałem jajek znajdziecie w czwartym numerze Magazynu Kocioł, który współtworzę z innymi blogerami kulinarnymi z Dolnego Śląska. Gorąco zachęcam Was do lektury! (wystarczy kliknąć w okładkę, aby przejść do czytania).

http://issuu.com/dmk-kociol/docs/kociol_nr_4
Od kilku dni ciągle mylą mi się dni tygodnia. Z tego powodu przegapiłam, że wczoraj był czwartek i na blogu powinna pojawić się kolejna zupa. Musicie wybaczyć mi to uchybienie, obiecuję poprawę ;). Długo zastanawiałam się co teraz przygotować w ramach 'Projektu Zupa'. Zamarzył mi się krem z pomidorów i choć smakuje on najlepiej w sezonie na świeże pomidory, to postanowiłam przygotować nieco uboższą wersję z wykorzystaniem tych zapuszkowanych. Zupę wzbogaciłam kulkami mozzarelli oraz zielonym pesto. Kompozycja smaków, niemal jak w sałatce caprese, w sam raz jako wspomnienie lata :). 


 Składniki:
zupa:
  • 3 puszki pomidorów
  • 200-300 ml bulionu warzywnego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • kilka listków bazylii i tymianku
  • 1 i ½ łyżki stołowej śmietany
  • 1 łyżeczka cukru
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
do podania:
  • ½ opakowania mini mozzarelli
  • 5 łyżeczek zielonego pesto ( z tego przepisu lub gotowego)
Przygotowanie:
Bulion podgrzewamy. Cebulę i czosnek drobno siekamy, lekko rumienimy na oliwie (uważając, żeby się nie przypaliły). Pomidory z puszki kroimy i razem z sosem dolewamy na patelnię. Grzejemy bez przykrycia przez 10 minut. Następnie zawartość patelni łączymy z bulionem. 

Całość zagotowujemy, doprawiamy solą i pieprzem. Zdejmujemy z ognia, dorzucamy świeże zioła, dokładnie blendujemy. Na koniec dodajemy cukier oraz śmietanę. Dokładnie mieszamy i ponownie podgrzewamy. Przed podaniem  zupę dekorujemy kulkami mozzarelli oraz zielonym pesto. 
Smacznego!

Dzisiaj mam dla Was potrawę inspirowaną hiszpańskim tapasem. Przepis dostałam od Marty, z Wrocławskiego Koła Gospodyń Miejskich, która na jednym ze spotkań poczęstowała nas właśnie tymi krokiecikami. Danie to ma niewiele wspólnego z naszymi, polskimi krokietami, bo zdecydowanie bardziej przypomina oszukane kotlety. Tradycyjnie croquetas przygotowuje się na bazie sosu beszamelowego oraz innych dodatków, takich jak np. ryba, szynka lub kurczak. Ja mam dla Was nieco lżejszą wersję (bez beszamelu), która smakiem nie odstępuje oryginału i sprawdzi się idealne jako zakąska na imprezie lub eleganckim przyjęciu. 
 
Croquetas

Składniki:
  • 2 puszki tuńczyka w kawałkach, w oleju
  • 4-5 sztuk ugotowanych ziemniaków (średniej wielkości)
  • 2 małe czerwone cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 świeża papryczka chilli
  • 2 jajka
  • 8 łyżek stołowych bułki tartej + do panierowania
  • sól, pieprz, słodka papryka
  • masło klarowane/oliwa do smażenia
Przygotowanie:
Ugotowane ziemniaki ugniatamy lekko tłuczkiem. Umieszczamy w dużej misce i dodajemy odsączonego z oleju tuńczyka, cebule pokrojone w kosteczkę, posiekany czosnek oraz posiekaną ostrą paprykę. Wszystkie składniki mielimy blenderem, tak żeby zostały jeszcze kawałki tuńczyka, a całość nie przypominała całkowitej papki. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz słodką papryką. 

Następnie wbijamy jajka oraz dodajemy bułkę tartą (u mnie wystarczyło 8 łyżek stołowych). W rzeczywistości ilość ta może ulec zmianie, bowiem jeśli  masa jest zbyt rzadka, dodajemy więcej bułki tartej. Kiedy z łatwością daje się już lepić kotleciki, wówczas masa posiada właściwą konsystencję. Przed usmażeniem croquetas, warto odstawić masę na noc do lodówki, aby smaki lepiej się przegryzły. 

Z gotowej masy formujemy podłużne kotleciki, przypominające kształtem paluszki rybne. Następnie obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na złoto z każdej strony. Podajemy na ciepło lub na zimno z ulubionymi sosami. 
Smacznego!

hiszpańskie krokieciki z ziemniakami i tuńczykiem
Pogoda nie sprzyja teraz spacerom ani plenerowym wypadom. Wraz z jesienną aurą także towarzyskie spotkania przenoszą się do wnętrza ciepłych domów. Jeśli pewnego, jesiennego wieczoru odwiedzą Was niespodziewani goście, możecie zaserwować im tą przepyszną przekąskę, jaką są śliwki w boczku. To bardzo szybki przepis, a do jego przygotowania nie potrzeba wielu składników. W zaledwie kilka minut możecie wyczarować efektową przekąskę na ciepło. Co prawda nie wszyscy przepadają za połączeniem mięsa i owoców, ja jednak uważam, że warto skusić się na taki koreczek. Słodka śliwka idealnie komponuje się smakowo ze słonym plastrem boczku.

Śliwki w boczku

Składniki:
(na 20 koreczków) 
  • 20 suszonych śliwek
  • 20 plasterków chudego, wędzonego boczku
dodatkowo:
  • 20 wykałaczek
Przygotowanie:
Każdą śliwkę owijamy dokładnie plasterkiem boczku i spinamy wykałaczką. Gotowe koreczki układamy w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym.
 
Pieczemy przez około 10 minut w temperaturze 190 stopni, do momentu aż boczek mocno się przyrumieni. Koreczki podajemy na ciepło lub na zimno.
 
 Smacznego!

koreczki ze śliwek w boczku
Kiedy zobaczyłam u Doroty ten przepis, wiedziałam że koniecznie wypróbuję. Lubię szybkie ciasta, które nie wymagają pieczenia. Zapewne koneserzy szarlotek przewracają się właśnie w grobie, ale uważam to ciasto za miłą, szybką alternatywę dla tradycyjnej szarlotki. Jeśli nie macie ochoty na pieczenie, lecz posiadacie pod ręką paczkę ciastek oraz  kilka jabłek, to polecam wypróbowanie. Oczywiście jak każdą szarlotkę, tą także najlepiej podać z odrobiną bitej śmietany lub z gałką lodów np. śmietankowych.
 
szarlotka bez pieczenia
 
Składniki:
  • 2 opakowania podłużnych biszkoptów
  • 100 g masła
  • 4-5 dużych jabłek (nieco ponad 1 kg)
  • 2 kisiele truskawkowe
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • opcjonalnie cukier
  • bita śmietana do dekoracji

Przygotowanie:
Biszkopty kruszymy na drobny pył (najlepiej wsypać je do woreczka foliowego i uderzać tłuczkiem). Do ⅔ ciasteczkowego proszku dodajemy roztopione masło. Mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji, przekładamy na blachę i dociskamy by uzyskać równą powierzchnię. Odstawiamy do lodówki na 30 minut.
 
Jabłka myjemy, obieramy ze skórek, usuwamy gniazda nasienne i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Następnie gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut, aby zmiękły i odparowały. Doprawiamy cynamonem i mieszamy. 
 
Kisiele rozpuszczamy w 150 ml wody i ciągle mieszając dodajemy do jabłek. (Opcjonalnie dorzucamy cukier, najlepiej spróbować czy masa jabłkowa jest dość słodka (ja nie słodziłam).
 
Masę jabłkową zostawiamy do ostudzenia. Ostudzone jabłka przelewamy na biszkoptowy spód, wyrównujemy powierzchnię. Na koniec posypujemy resztą pozostałych okruchów biszkoptowych i odstawiamy do lodówki aż stężeje. Przed podaniem dekorujemy wedle uznania - u mnie kleks bitej śmietany.
 
Smacznego!
 
bardzo łatwa szarlotka