Hiszpania (turystycznie i od kuchni)

By | 12 października 2014 | 15:34 5 komentarzy
Hiszpania to kraj, do którego mam ogromny sentyment. Początkowo jeździłam tam z rodzicami, teraz sama chętnie wybieram ją na miejsce swoich wakacji i chyba nigdy mi się nie znudzi... Tego roku wybraliśmy się z Połówkiem do bardzo turystycznej miejscowości, położonej na wybrzeżu Costa Brava - LLoret de Mar. Jest to miejsce idealne dla osób młodych, szukających rozrywki. Nadmorska promenada obfituje w ogromną ilość restauracji, pubów oraz największe kluby, do których chętnie zjeżdżają się mieszkańcy większych miast, w tym także Barcelony. W sezonie ludzi się naprawdę sporo, więc jeśli zależy Wam na ciszy i spokoju wybierzcie raczej sąsiednie miejscowości: Tossę de Mar, Callelę, Canet de Mar lub Santę Susanę.



Hiszpania - informacje ogólne i wrażenia
Hiszpania dzieli się na aż siedemnaście regionów autonomicznych, spośród których niektóre wyraźnie dążą do niezależności. Lloret, w którym spędzaliśmy wakacje leży w Katalonii, gdzie silne dążenie do autonomii jest bardzo widoczne.
Podczas pobytu mieliśmy okazję przejść przez festyn, przy okazji którego zbierano podpisy do petycji "Katalonia to nie Hiszpania". Co ciekawe, wszystko odbywa się bez interwencji policji i zamieszek. Przy okazji festynu można zakupić lokalne smakołyki oraz zobaczyć pokaz oryginalnego katalońskiego tańca - sardany. Pikieta wyglądem raczej daleka jest od polskich manifestów. Wszystko odbywa się kulturalnie i przypomina raczej dobrą zabawę.


Co mnie osobiście w Hiszpanii urzeka, to wygląd samego kraju... wąskie uliczki, ciekawa zabudowa,  przepiękne plaże otoczone skalistą linią brzegową oraz drzewa cytrusowe i cyprysy w głębi kraju. To widoki, które naprawdę zapierają dech w piersiach.

Ludzie
Hiszpanie to ludzie bardzo otwarci i serdeczni. W sposób bardzo przyjazny odnoszą się do turystów. Należy jednak pamiętać, że w ojczyźnie corridy żyje się zgodnie z hasłem FIESTA-SIESTA-MANIANA. Życie toczy się tutaj powoli. Lepiej niech nie zależy Wam na tym, aby zostać błyskawicznie obsłużonym w sklepie. Nie wymachujcie też rękami i nie krzyczcie, bo typowy Hiszpan najzwyczajniej w świecie zignoruje Wasze zachowanie. Jeśli pragniecie zrobić zakupy w niedzielę lub w godzinach 13:00-15:00 miejcie na uwadze, że możecie odbić się od drzwi, ponieważ to pora siesty, podczas której lokale prowadzone przez Hiszpanów są zamknięte. 


Kuchnia
Hiszpańska kuchnia jest tak bardzo zróżnicowana, jak jej regiony. Ciężko mówić tutaj o jednolitości. Aczkolwiek jest jedno, co łączy Hiszpanów niezależnie od lokalizacji: wszyscy lubią dobrze zjeść i doceniają bogactwo naturalnych składników, wykorzystując potencjał tego, co lokalnie można uprawiać lub złowić.
Kuchnia katalońska obfituje przede wszystkim w ryby i owoce morza.


Jednak menu jest tutaj urozmaicone, więc nie brakuje także mięs i warzyw. Jednym z popularniejszych dań jest paella (danie na bazie ryżu w różnych wersjach smakowych: z owocami morza, kurczakiem lub chorizo). 

Spacerując po hiszpańskich restauracjach lub sklepach nie sposób nie zauważyć zwisających pod sufitem wieprzowych udźców. To właśnie z nich powstaje najdroższa, a zarazem najsmaczniejsza wędlina jamón iberico. Swoją wysoką cenę zawdzięcza specjalnej rasie czarnych świń, które dziko pasą się w andaluzyjskich lasach. W rejonach turystycznych można spotkać także jej mniej szlachetną wersję: jamón serrano na bazie mięsa zwykłych, białych świń.  


Restauracje:
Standardowo, jak to w miejscowościach turystycznych ceny w restauracjach przy głównej promenadzie i plaży raczej odstraszają. Najkorzystniej dla portfela stołować się tam gdzie lokalni mieszkańcy - w maleńkich uliczkach lub przy portach. Ja i mój Połówek byliśmy zadowoleni i najedzeni podczas posiłków w hotelu, ale postanowiliśmy dwukrotnie spróbować miejscowej kuchni na mieście. I tak w LLoret de Mar bardzo polecamy restaurację Bodega Sa Xarxa, przy Carrer Sénia del Barral 14.
 
źródło zdjęcia: tripadvisor
To wspaniałe miejsce prowadzone przez rodowitych Hiszpanów. W środku panuje rodzinna atmosfera, jedzenie jest przepyszne, a ceny niezbyt wygórowane. Naszą ucztę rozpoczęliśmy małą deską serów (5 €) oraz kanapką z bagietki i szynki iberico (4€). Zwieńczeniem pysznego obiadu była ogromna (aż kilogramowa) porcja małży w sosie la marinera (8.90 €). 


 

Wszystkim osobom będącym w Hiszpanii gorąco polecam spróbowanie tych małży, nawet jeśli nie przepadacie zbytnio za owocami morza. W całej Hiszpanii popularne są także bary tapas, gdzie serwowane są malutkie przekąski apetyczne i wyraziste w smaku. W sam raz, aby pobudzać pragnienie na kolejną lampkę wina bądź kufel cervezy. Właśnie w  Barcelonie rekomendujemy wizytę w typowym Tapas Barze - Can Eusebio przy Carrer de Vila i Vilà 84.


Możecie zjeść tam coś smacznego płacąc zaledwie kilka euro. My skusiliśmy się na dwie porcje patatas bravas - pieczonych ziemniaczków z paprykowym sosem (1 €), kawałek Tortilli Española (3.50 €), czyli odmiany omletu na bazie ziemniaków i jajek (3.50 €) oraz Calmares romana, czyli kalmary zapieczone w cieście (3.90 €). 



Próbując po trochę wszystkich tych smakołyków najedliśmy się do syta, więc tapasy skutecznie zapewniły nam obiad podczas pobytu w Barcelonie. 

Co warto przywieźć?
Wchodząc do sklepu bez wątpienia znajdziecie coś dla siebie. Na półkach sklepowych będzie kusić Was Sangria opakowana w butelki o fantazyjnych kształtach: od gitary po byka lub torreadora. 



Łatwa do przewiezienia będzie także kiełbaska chorizo, pokryta nalotem konserwującej pleśni i czerwonym wnętrzem, którego sekretem jest pieczona i wysuszona papryka. Warto zwrócić uwagę także na sery, których produkuje się tutaj ponad 100 gatunków. Co interesujące, hiszpańskie sery nie są zbyt popularne w Europie, a Hiszpania w ogóle z serami się nie kojarzy. Uważam, że to wielki błąd, bowiem sery te są oryginalne, smaczne i wyraziste. 

Mnie osobiście przypadła do gustu także ceramika. Przepięknie zdobione talerzyki, miseczki, buteleczki na oliwę, aż ciężko było mi się zdecydować co chcę kupić. 


Jeśli interesujecie się modą, warto zajrzeć do sklepów z odzieżą, ponieważ ceny bywają niższe niż w Polsce, szczególnie jeśli chodzi o wyroby skórzane.  

Lloret i okolice (co zobaczyć?)
Planując pobyt Hiszpanii naprawdę warto zastanowić się wcześniej co chcemy zwiedzać. 7-dniowy pobyt to naprawdę mało czasu, jeśli chcemy poleżeć na plaży oraz zobaczyć wszystkie piękne miejsca w okolicy. 



Będąc w LLoret de Mar warto wybrać się na spacer, za główną plażę. Do wyboru mamy dwie trasy spacerowe - jedną za zamkiem, a drugą - w kierunku przeciwnym, za pomnikiem Donny Marinery. Trasa nr 2 doprowadzi Was aż do Ogrodów św. Klotyldy (wstęp 5 €), gdzie również polecam wstąpić, bo roślinność jest przepiękna. A spośród idealnie przystrzyżonych żywopłotów wyłania się widok na morze.

Jeśli lubicie spędzać czas aktywnie, polecam wizytę w Parku Wodnym Water World (wstęp 30 €). Spędzicie tam kilka godzin doskonale bawiąc się na zjeżdżalniach różnej wysokości (nie zapomnijcie tylko olejku, ponieważ cały park znajduje się na wolnym powietrzu, na wzgórzu, więc łatwo przypiec sobie skórę). W ramach krótkiej wycieczki warto też wybrać się na rejs statkiem (20 € w dwie strony) i popłynąć do sąsiedniej miejscowości Tossy de Mar.
 
Zamek w Tossa de Mar
Od siebie polecam wybór statku Fondo Cristal, ponieważ płyniemy, patrząc cały czas w przeszklone dno. Stateczek jest mały, więc wpływa także do jaskiń, gdzie zobaczyć można liczne okazy podmorskiej fauny. Do Tossy pływają również większe statki: Neptune, Delphi Jet, lecz są to statki pasażerskie, trzymające się z dala od linii brzegowej. Również mają one przeszklone dno pod pokładem, aczkolwiek możliwość zejścia trwa tylko 5 minut i odbywa się na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy"

Przeszklone dno statku Neptune
Będąc w Lloret nie można zapomnieć o wizycie w stolicy Katalonii - Barcelonie. Ja i mój Połówek postanowiliśmy pojechać na własną rękę, ponieważ był to zdecydowanie tańszy sposób. W dodatku sami wybraliśmy co chcemy zobaczyć oraz w jakim tempie odbywa się nasza wycieczka. Do Barcelony wyruszyliśmy skoro świt pociągiem Renfe ze stacji Blanes Estatio, a na miejscu poruszaliśmy się pieszo lub metrem. Kolejność zwiedzania oraz komunikację miejską zaplanowałam jeszcze przed wyjazdem z Polski, więc wyposażeni w wydrukowane mapki Google samodzielnie przemierzaliśmy przepiękne barcelońskie uliczki. Poniżej migawki z Barcelony:


Wejście do La Boqueria - największego targowiska w Barcelonie
Park Güell
Park de la Ciutadella
Łuk Triumfalny
Port morski w Barcelonie
Sagrada Familia
Katalonia skrywa jeszcze wiele pięknych miejsc, lecz nie sposób je wszystkie zobaczyć. Jeśli planujecie dłuższą podróż, weźcie pod uwagę także zwiedzanie Girony, Blanes, delfinarium w Marinellandzie lub Monserrat z przepięknym sanktuarium wśród skał.

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie wyjazdu, cen lub miejsc - chętnie pomogę :).   

5 komentarzy:

  1. bajeczna podróż:) cudowne widoki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne fotki, fajnie pokazujesz jedzenie na zdjęciach;)

    http://www.crnavigator.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałbym zobaczyć ten kościół na żywo:)

    http://www.dailymotion.com/stt-monitoring

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pytanie. A souveniry: sangria, ceramika kupowałaś w Lloret czy Barcelonie? Czy w Lloret jest w ogóle jakiś wybór ceramiki z motywem Gaudiego? czy trzeba jechać do Barcelony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      W Lloret mozna kupic bez problemu wszystkie pamiątki. Jest duży wybór sklepów zarówno z Sangrią jak i z ceramiką. :)

      Usuń

Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, miło mi będzie jak wyrazisz o nim opinię ;)