Köttbullar (szwedzkie klopsiki) z pomidorowym sosem

By | 21 marca 2013 | 18:45 20 komentarzy
Köttbullar to szwedzkie klopsiki, bardzo podobne do naszych polskich, ale nieco mniejsze. Jest to potrawa przygotowywana na Boże Narodzenie w Szwecji. Tradycyjnie Köttbullar serwuje się z ziemniakami, konfiturą borówkową i surówką z czerwonej kapusty. Popularne są także inne wariacje na temat tego dania. Ja podałam je z ryżem oraz sosem pomidorowym - w tej formie bardzo mi smakowały.  :) A Wy próbowaliście tych klopsików? Podpowiem, że można je zjeść w sieci sklepów Ikea. Ja osobiście w Ikei częstuję się namiętnie lodami z automatu, a klopsiki wolałam przygotować w domu.:) 


Składniki:
Klopsiki:
  • 500g mielonego mięsa wołowego (opcjonalnie wieprzowo-wołowego)
  • 1 namoczona w mleku kajzerka
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 łyżki stołowe ostrej musztardy (np. rosyjskiej)
  • masło do smażenia
  • sól, pieprz

Sos pomidorowy:
  • pół szklanki bulionu
  • pół cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • puszka  krojonych pomidorów
  • łyżka stołowa koncentratu pomidorowego
  • łyżka stołowa musztardy
  • kilka ziarenek czerwonego pieprzu Skworcu
  • pół łyżeczki słodkiej, czerwonej papryki
  • łyżeczka oregano i bazylii

Przygotowanie:
Klopsiki:
Namoczoną w mleku kajzerkę odciskamy. Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na łyżce masła. W misce mieszamy mięso, bułkę, jajko, musztardę, usmażoną cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz posiekaną natkę pietruszki. Doprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy. Z masy formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i odstawiamy je do lodówki na 15 minut. Po tym czasie klopsiki smażymy na maśle aż się zrumienią. Köttbullar można upiec w piekarniku - będą zdrowsze i mniej kaloryczne.

Sos pomidorowy:
Pół cebuli kroimy w kostkę i szklimy na łyżce masła. Po chwili dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, pomidory z puszki oraz koncentrat pomidorowy. Smażymy 2-3 minuty. Następnie podlewamy bulionem i dusimy do połączenia składników. Na koniec dodajemy łyżkę musztardy, paprykę, bazylię, oregano, czerwony pieprz i dokładnie mieszamy. Do gotowego sosu wrzucamy usmażone wcześniej klopsiki. Całość dusimy jeszcze 3-5 minut. Podajemy z makaronem, ryżem lub ziemniakami. Dekorujemy natką pietruszki. Smacznego!



20 komentarzy:

  1. słyszałam o tych klopsikach, ale nigdy nie robiłam, pyszne muszą być:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo apetyczne! Robię podobne, ale nigdy nie sądziłam, że to szwedzkie klopsiki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam je w sosie pomidorowym. Rok temu miałam małą obsesje na punkcie kuchni skandynawskiej i jadłam je i jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę spróbować! Niedawno wypatrzyłam przepis i mam w planach zrobienie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie testowałam kuchni szwedzkiej ,ale jak już wcześniej wspominałam - zdjęcie Twoich klopsików kusi by je zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takich szwedzkich klopsików jeszcze nie jadłam, a już słyszłam od mojego chłopaka, który trochę czasu spędza w szwecji, że są pyszne :) Bardzo apetycznie u Ciebie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie klopsiki nie mogą być nie dobre;)

    OdpowiedzUsuń
  8. co do jęczmienia, to złota obrączka, ciepłe okłady mi kompletnie nie pomagają. Krople i maść przepisane przez okulistę też nie. Z dnia na dzień jest coraz większy i coraz bardziej boli, coraz bardziej puchnie mi całe oko ;( chyba ponownie muszę się wybrać do lekarza.
    co do dania, to takie bym sobie zjadła, pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe klopsiki ale nie znam kuchni szwedzkiej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o nich, ale nie miałam okazji spróbować. Narobiłaś mi smaku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wciąż planuje je zrobić. Twój post jeszcze bardziej mnie motywuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Talerzyk z zawartością bardzo proszę + słonecznik oczywiście .Adres na e- maila ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Bez konfitury to nie kottbullar. Ale mi narobiłaś ochoty *.*

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepyszne, z syte jednocześnie. Podawane z konfiturą wzbogacają smak i rzeczywiście są lepsze (mówię tu o gomarowskiej borówce) niż gdyby jej nie było. Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli skorzystasz z mojego przepisu, miło mi będzie jak wyrazisz o nim opinię ;)